La situazione generale è questa: da qualche mese mi sono trasferito da una casa in un piccolo paese ad un appartamento in affitto a Bydgoszcz, e mentre a casa a volte capitava che qualcuno entrasse in strada, di solito lo vedevi da lontano e potevi reagire abbastanza velocemente, mentre a Bydgoszcz, in media, freno una volta alla settimana quando un pedone è a meno di due metri davanti al cofano perché non voleva camminare un po’ più lontano fino all’incrocio o diceva che quando ha il diritto ha la precedenza sulle strisce pedonali, ha la precedenza anche ovunque.

Certo, a volte incrocio anche dove non mi è consentito, ma non fino al punto di spingermi davanti alla gente come alcune persone che corrono fuori di notte in giacca nera tra le macchine parcheggiate quando c’è un passaggio pedonale illuminato e segnalato letteralmente a 10 metri di distanza.

E ora non so se si tratta di Bydgoszcz o delle città più grandi in generale, o forse solo delle strade dei quartieri residenziali in cui non mi sono avventurato nella mia città natale perché non ne avevo motivo, ma in realtà è assolutamente normale che la gente entri in strada senza nemmeno guardarsi intorno o aspettarsi che tutti si fermino davanti a loro perché c’è un pedone.

Suppongo che ciò possa essere dovuto al regolamento sulla priorità dei pedoni agli incroci, che alcuni hanno considerato prioritario ovunque, ma non sono in grado di verificarlo perché ho ottenuto la patente di guida dopo l’introduzione di questo regolamento.

E la cosa migliore è che se un pedone del genere ti sorprende per strada, ad esempio uscendo da una macchina parcheggiata in una curva, e viene quasi investito, e questo terribile guidatore osa suonare il clacson o annunciare verbalmente che dietro la curva c’è un passaggio pedonale, nella migliore delle ipotesi riceverà uno sguardo come se almeno avesse commesso personalmente qualche terribile crimine.

E so che nei quartieri spesso c’è un limite di velocità di 30 km/h, ma anche se lo rispetti è difficile frenare quando qualcuno salta giù senza preavviso. Attualmente mi trovo in una situazione tale che posso andare al lavoro sia in macchina in 15 minuti, sia in autobus in quattro volte tanto tempo, e in realtà sto prendendo in considerazione questo autobus solo perché ho paura che un giorno o un pedone suicida mi faccia del male perché non ho osato accorgermi quando all’improvviso lascia il marciapiede ed entra in strada, oppure gli faccio male perché i miei riflessi prima o poi mi vengono meno.

Naturalmente, pur utilizzando la forma maschile "a piedi"questo vale anche per le donne.

https://i.redd.it/egl93qe97k6g1.jpeg

di NoNotice2137

Share.

5 commenti

  1. kinemator on

    > I ja wiem że na blokowiskach jest często

    strefa zamieszkania. Tak tylko przypomnę.

  2. MarMacPL on

    Raczej jest to bardziej typowe dla blokowisk/osiedli domków jednorodzinnych.

    Warto jednak mieć na uwadze strefy zamieszkania. Raz, że mogłeś przegapić. Dwa, że może ulice obok jest taka strefa i pieszy myśli, że tu też jest. Oczywiście to go nie uprawnia do wejścia, ale jeśli jest z tym galimatias, że 9 uliczek na osiedlu jest w strefie, a jedna z jakiegoś powodu nie to nie zdziwiłbym się, że ktoś sie pomylił.

    Oczywiście nawet pobyt w strefie nie upoważnia pieszego do braku zdrowego rozsądku, ale są ludzie co dbają o swoje bezpieczeństwo i są też tacy, co wierzą w magiczną moc ochronną pierwszeństwa.

  3. NoNotice2137 on

    P.S. Dla jasności, na blokowisku o którym mowa NIE MA strefy zamieszkania

  4. Kolejne opowiadanie z cyklu: “Młody kierowca odkrywa, że przwdziwa jazda autem to nie GTA, inni uczestnicy ruchu są nieprzewidywalni, w mieście żyją ludzie a po zmroku gówno widać i trzeba się kurewsko pilnować za kierownicą, żeby kogoś nie zabić.”

  5. Eye_Acupuncture on

    Nie w Bydgoszczy, ale u mnie jako piesi łazimy pomiędzy autami bo wszystkie chodniki, przejścia i trawniki są zastawione autami. Czasami żeby wydostać się z chodnika trzeba znaleźć dostatecznie szeroką lukę pomiędzy autami.

    Nie zawsze tak dramatycznie jest, ale zawsze wszystko jest zastawione, że de facto wychodzisz na ulicę spomiędzy aut. Ja noszę odblaskową opaskę na nodze żeby chociaż trochę poprawić widoczność mnie, ale zdaję sobie sprawę, że niewiele to da jeśli mnie nie widać, a ja nie widzę auta zza innych aut. Mimo wszystko polecam! Noście jak tylko robi się szaro, nawet jeśli chodnik czy ulica jest oświetlona to zdecydowanie lepiej nas widać. W Decathlonie para odblasków na rzepy to jakieś 7-10zł. Do tego można dołożyć takie „ubranko-szarfę” na plecak. I błagam! Miejcie światełka na rowerach/rolkach/hulajnogach/biegając. Piesi też Was nie widzą jak popylacie po ciemku, w ciemnym. Lepiej być jak choinka niż jak warzywko.

    Najlepsze, jeżdżę tam też czasami samochodem i jeśli cisnę przepisowe 30km/h to mnie obtrąbiają i wyprzedzają: jak się nie boją w kogoś wjechać? A i równorzędne najczęściej znaczy „ten co ma większą masę lub szybciej jedzie ma pierwszeństwo”.

Leave A Reply