
Mi chiedo quante persone in Polonia abbiano sentito parlare dei piani di Peter Thiel, della Heritage Foundation, di Curtis Yarvin, delle “città della libertà” gestite dal re-amministratore delegato, dove vivono gli “azionisti”. Sulla visione dei tecnocrati della Silicon Valley secondo cui – con il consenso dell’attuale amministrazione americana – creano aree dove la giurisdizione statale non arriva.
Quando ho scritto “Polacchi” intendevo gli utenti polacchi di Reddit, perché immagino che la conoscenza delle questioni sopra menzionate da parte della popolazione polacca in generale sia trascurabile.
La questione mi sembra molto interessante ed estremamente importante. Tuttavia, finora non ho trovato su Internet una sola pubblicazione, articolo o post in polacco che parli di questo argomento.
Fonte immagine: Sophie Labelle (IG)
https://i.redd.it/85tvr49u3qdg1.jpeg
di Gottri
22 commenti
Ci ludzie zobaczyli dystopijne, cyberpunkowe sci-fi z lat 80 ze światami w których rządzą megakorporacje które kontrolują każdy element życia… i stwierdzili, że to dobry pomysł.
We wczesnych dwutysięcznych pamiętam libertarianie też snuli wizję jakiś eksterytorialnych miast-tratw. Pierdolenie o szopenie, nic z tego nie wyjdzie. Żeby wprowadzić coś takiego w USA musieliby zmienić konstytucję, a do tego, prócz 2/3 w obu izbach kongresu, trzeba zgód 3/4 wszystkich stanów (w każdym stanie dwie izby, minus Nebraska która ma jedną izbę).
Mieszkam w Łodzi i ona chyba już takim „freedom city” się stała. Głównym celem nie jest stworzenie miasta w którym będzie się żyło dobrze, zdrowo i bezpiecznie ale takiego w którym deweloperzy i prezesi miejskich spółek będą mogli cieszyć się rosnącymi zyskami.
Czyli Monako?
Po co tworzyć takie miasta, skoro całe państwo już działa w ten sposób?
Jasne, freedom cities. Wcale nie po to by stworzyć przestrzenie pozbawione jakichkolwiek regulacji i nadzoru. Poczytaj sobie jak płacono w kopalniach i plantacjach w USA w XIX i XX wieku (company scrip). Przełóż sobie na te ich freedom cities. Nic innego jak kolejny sposób na wyzysk. Przerabiano to i zawsze kończy się to jedną wielką wylęgarnią niewolnictwa i terroru zwykłych ludzi.
To co trump wprowadza? Nie dzieki ;). Sam Altman moze sobie tam samemu mieszkac. No, moze z Elonem :p
Generalnie ten watek to sie przewija, ale zawsze w kontekscie komiksow i opowiesci SF.
I moga sobie nazywa to freedom cities, ale z wolnoscia to ma tyle wspolnego co slon ze szprotka.
O Heritage słyszałem. W trochę dziwny sposób, bo Heritage utrzymuje Index of Economical Freedom, wnioski z którego mocno się kłócą z jego ideologią. O Thielu też słyszałem. Wizje libertariańskie to już w ogóle w moim pokoleniu były swego czasu bardzo popularne dzięki Korwinowi.
Przebrandowane “Company Towns” bardzo popularne podczas końcówki XIX w.
Mamy Kowloon w domu.
Kowloon w domu:
Raz już próbowali: [Niedźwiedzia przysługa](https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5006415/niedzwiedzia-przysluga)
Nie słyszałam, ale proroczy zmysł mówi mi że skończą jak to miasteczko z “Niedźwiedziej Przysługi” gdzie libertarian pogoniły niedźwiedzie. Albo jak ankapy z “Anarchistów” (na HBO) gdzie jeden anarchokapitalista zastrzelił w parze anarchokapitalistów męża- a żona, imaginujcie sobie, zamiast docenić przedsiębiorczość i bezkompromisowość strzelca i zostać jego branką, to płakała i rozpaczała. Głupia czy co? Nie wiedziała że morderstwo jest naturalnym prawem człowieka niesłusznie ograniczonym przez lewacki terror?
Ja mam na takie rewelacje reakcję, którą przedstawię w parafrazie klasycznego dowcipu:
-Panie majster, anarchokapitaliści się powystrzelały!
-Wszystkie?
-Nie, tylko kilka!
-To co mie młody dupę zawracasz!
O, dark enlightenment. Tak, słyszałem, chca nas biedaków (poniżej 0,001%) przerobić na diesel dla swoich maszyn.
Są 3 podgrupy tych ludzi
1. Idealiści – wierzą że to szansa na utopię i lepsze jutro
2. Realiści – mają to samo marzenie ale wiedzą jak ciężko to osiągnąć
3. Techbros – nic nie robią w tym kierunku poza gadaniem, niedożecznymi obietnicami, wydają cudze pieniądze i narzekają na to że rządy i prawo istnieją
Dobrze to przedstawia artykuł o wycieczkowcu z 2020 którry miał być zalążkiem takiego wolnego miasta na wodzie
A słyszałem, że w Rosji powstały takie miasta dla mieszkańców z Zachodu, które miały ich uwolnić ze szponów łołkizmu. Podobno parę osób dało się skusić i nie wszystkie przeżyły.
Trochę nie wiadomo co więcej o tym pisać poza tym, że to ładny przykład czym w praktyce jest kreatywność nieskrępowana podatkami. Każdy może sobie sam ocenić czy warto je obniżać dla takiej kreatywności.
[Zobaczcie ten komiks](https://www.instagram.com/p/DTiP-p9DA0T/?igsh=MTd5NDF5Z2djaDl5Nw==). Autorka przytacza w nim fakty wskazujące na to, że Grenlandia jest Stanom potrzebna, aby stworzyć tam freedom cities.
Ja słyszałem o takim:
[https://en.wikipedia.org/wiki/Grafton,_New_Hampshire#Free_Town_Project](https://en.wikipedia.org/wiki/Grafton,_New_Hampshire#Free_Town_Project)
Smieszy mnie ta pycha milarderow, wlasne firmy zbudowali na kontraktach panstwa, i na infrastrukturze ktore te panstwa zbudowaly z podatkow, a teraz udaja wielkich “self made” cwaniakow, i mysla ze budowa miasta jest tania i zyskowna. dobre.
kurwix xDD czytałam ostatnio książkę sci-fi dziejącą się po katastrofie klimatycznej, ok roku 2120 (Ian McEwan *What we can know*), akcja działa się na archipelagu małych wysepek UK, ale USA wspomniane było jako kraj niebezpieczny do odwiedzania, bo pełen plemiennie zwalczających się watażków, i że przybycie wiąże się z wielkimi okupami pieniężnymi dla obecnie stacjonującego na wybrzeżu warlorda. No, blisko, blisko, nie powiem.
Nie wiem ile. Wiem że ja tak.
>Jestem ciekaw ile osób w Polsce słyszało o planach jakie snuje Peter Thiel, o Heritage Foundation, o Curtisie Yarvinie, o „freedom cities” zarządzanych przez Króla-CEO, w których mieszkają „udziałowcy”. O wizji technokratów z Doliny Krzemowej, w której – za zgodą obecnej administracji USA – tworzą obszary, gdzie nie sięga państwowa jurysdykcja.
Słyszałam o technofeudaliźmie i wszystkich kluczowych osobach stojących za nim, owszem. Natomiast osobiście całą inbę z Grenlandią przypisuję raczej wpływom rosyjskim, niż technokratycznym. Gdyby faktycznie miała się tam zadziać jakaś zbrojna interwencja USA, jest to tylko niewiele zmieniająca oszczędność hajsu technokratów, natomiast dziejowa, historyczna wygrana rosji nad NATO. To byłby po prostu sztylet w plecy NATO do takiego stopnia, że samo gadanie o tym tak jak robi to trump, podkopuje sojusz w bezprecedensowy sposób. No i ostatnio jak sprawdzałam, ta koncepcja z korpomiastami / korpostanami pierwotnie miała dotyczyć amerykańskich terytoriów, nie potencjalnych kolonii. To i tak już w praktyce robią w istniejących, nieformalnych koloniach.
Trochę taki niemiecki Wolfsburg na sterydach