To jest zdjęcie ze szkolnej ławki, więc pewnie bait.
BrilliantExternal236 on
Wolny rynek bejbe, nie chcesz to nie kup /s
kgurniak91 on
Ktoś chciał się pobawić w scalpera, ale nie ogarnął, że to działa tylko z dobrami o bardzo ograniczonej dostępności.
Pajelek on
Wyglądają jak z 2016, jeszcze z 10lat i będą coś warte.
wigglepizza on
Przecież ja bym tych pączków za darmo nie wzial
OpportunityFew472 on
Ile kupiliście pączków bo ja 2 pudełka
dervu on
Pączki z jajami.
SeesawDependent4450 on
Miały być z marmoladą, śledziem, czosnkiem, czekoladą w jednym😋 😋 🤣 🤣 ❓
Dunc4n1d4h0 on
Biedra-pączki jak widać szybko zdobyły rangę artefaktów 😀
LordSyriusz on
🎶Taniej kupić, drożej sprzedać🎶…
XD
Szadof on
Tłusty Czwartek mógłby być co miesiąc.
Jako osoba odpowiedzialna za firmowe wydarzenia na początku tygodnia otrzymałem budżet na pączki.
„Kup w lokalnej cukierni albo obojętnie gdzie. Ważne, żeby były dobre”.
„Obojętnie gdzie”? Przyjąłem wyzwanie.
Plan był prosty. Bierzemy pączki w dyskoncie, prosimy klientów lokalnej cukierni o wzięcie faktury na naszą firmę, podmieniamy opakowania i zanosimy pączki z dyskontu do biura. Reszta kapitału zostaje w kieszeni.
Scenariusz powtarzamy co roku, więc mieliśmy doświadczenie. FV od ludzi w cukierni nie była problemem. Synowie załatwili ją ckliwą historyjką w 10 minut. To samo z opakowaniami. Pozostało upolować najlepszą cenę w dyskoncie.
W poniedziałek młodzi meldują:
– Tata, Lidl 79 groszy, Biedronka 69. Idziemy?
– Drogo – odpowiadam. – Zejdą niżej.
Wtorek to samo.
– Tata, może lepiej kupimy teraz, mniejszy zysk, ale pewny strzał. Co jak zabraknie?
– Nie zabraknie. Zejdą niżej. Znam ich
Środa. Synowie już lekko spanikowani, ale w końcu krzyczą:
– Tata! Jest! W Lidlu są po 9 groszy, w biedronce po 5! Jedziemy!
– Nie. Jedziemy do Kauflanda. Ubierzcie się w stare ciuchy.
– Do Kauflanda? Po co? – patrzą zdezorientowani.
Kładę telefon na stole i pokazuję im grafikę z promocją. Przy zakupach za 100 zł – karton pączków gratis. Od razu wiedzieli o co chodzi.
Młodzi krążyli po Kauflandzie, skanując wzrokiem koszyki. Namierzali tych z większymi zakupami. Zagadywali, pytali czy biorą pączki, a potem wjeżdżała historia o tym, że „zbierają na specjalną akcję”.
Ludzie, czując przypływ dobroci, ochoczo brali dla nich te kartony. Po godzinie mieliśmy ich cały bagażnik.
W pracy dzisiaj rano tylko się uśmiechałem, słuchając opinii „koneserów”:
– No, no, od razu widać, że rzemieślnicze. Nie to, co to gówno z dyskontu.
Tak działa siła sugestii i odpowiednie opakowanie.
A resztę pączków zamroziliśmy. Wystarczy przed Wielkanocą odmrozić i ustawić się na straganie. Kapitał nie może leżeć bezczynnie, nawet jeśli ma nadzienie różane.
13 commenti
Pranie pieniędzy? (nie znam się)
To jest zdjęcie ze szkolnej ławki, więc pewnie bait.
Wolny rynek bejbe, nie chcesz to nie kup /s
Ktoś chciał się pobawić w scalpera, ale nie ogarnął, że to działa tylko z dobrami o bardzo ograniczonej dostępności.
Wyglądają jak z 2016, jeszcze z 10lat i będą coś warte.
Przecież ja bym tych pączków za darmo nie wzial
Ile kupiliście pączków bo ja 2 pudełka
Pączki z jajami.
Miały być z marmoladą, śledziem, czosnkiem, czekoladą w jednym😋 😋 🤣 🤣 ❓
Biedra-pączki jak widać szybko zdobyły rangę artefaktów 😀
🎶Taniej kupić, drożej sprzedać🎶…
XD
Tłusty Czwartek mógłby być co miesiąc.
Jako osoba odpowiedzialna za firmowe wydarzenia na początku tygodnia otrzymałem budżet na pączki.
„Kup w lokalnej cukierni albo obojętnie gdzie. Ważne, żeby były dobre”.
„Obojętnie gdzie”? Przyjąłem wyzwanie.
Plan był prosty. Bierzemy pączki w dyskoncie, prosimy klientów lokalnej cukierni o wzięcie faktury na naszą firmę, podmieniamy opakowania i zanosimy pączki z dyskontu do biura. Reszta kapitału zostaje w kieszeni.
Scenariusz powtarzamy co roku, więc mieliśmy doświadczenie. FV od ludzi w cukierni nie była problemem. Synowie załatwili ją ckliwą historyjką w 10 minut. To samo z opakowaniami. Pozostało upolować najlepszą cenę w dyskoncie.
W poniedziałek młodzi meldują:
– Tata, Lidl 79 groszy, Biedronka 69. Idziemy?
– Drogo – odpowiadam. – Zejdą niżej.
Wtorek to samo.
– Tata, może lepiej kupimy teraz, mniejszy zysk, ale pewny strzał. Co jak zabraknie?
– Nie zabraknie. Zejdą niżej. Znam ich
Środa. Synowie już lekko spanikowani, ale w końcu krzyczą:
– Tata! Jest! W Lidlu są po 9 groszy, w biedronce po 5! Jedziemy!
– Nie. Jedziemy do Kauflanda. Ubierzcie się w stare ciuchy.
– Do Kauflanda? Po co? – patrzą zdezorientowani.
Kładę telefon na stole i pokazuję im grafikę z promocją. Przy zakupach za 100 zł – karton pączków gratis. Od razu wiedzieli o co chodzi.
Młodzi krążyli po Kauflandzie, skanując wzrokiem koszyki. Namierzali tych z większymi zakupami. Zagadywali, pytali czy biorą pączki, a potem wjeżdżała historia o tym, że „zbierają na specjalną akcję”.
Ludzie, czując przypływ dobroci, ochoczo brali dla nich te kartony. Po godzinie mieliśmy ich cały bagażnik.
W pracy dzisiaj rano tylko się uśmiechałem, słuchając opinii „koneserów”:
– No, no, od razu widać, że rzemieślnicze. Nie to, co to gówno z dyskontu.
Tak działa siła sugestii i odpowiednie opakowanie.
A resztę pączków zamroziliśmy. Wystarczy przed Wielkanocą odmrozić i ustawić się na straganie. Kapitał nie może leżeć bezczynnie, nawet jeśli ma nadzienie różane.
Uuuu z tymi to BonApetit 😉