Nel negozio di hobby avevano una promozione secondo cui avrebbero regalato libri gratis per gli acquisti. L’ho preso e l’ho riposto delicatamente nello zaino, tra scatole rigide, in modo che non si rovinasse, e quando sono arrivata a casa ho scoperto che l’angolo si era già piegato 😒 Se appare così dopo un trasporto accurato, ho paura di pensare a come sarebbe se lo mettessi nella borsa per una settimana e lo leggessi in città.

C’è qualcosa che si può fare per evitare di danneggiare troppo il libro?

https://www.reddit.com/gallery/1rbj3g9

di Yatmai

Share.

9 commenti

  1. LordVivecIsMyWaifu on

    Oj nie pomaga fakt, że akurat książki z Warhammera są robione z naprawdę badziewnego materiału XD

    The Infinite and The Divine ma w ogóle kartki z papieru prawie że ściernego

  2. socjologos on

    Nie kupować książek w miękkich oprawach i nie wozić ich luzem w plecaku.

  3. Obvious_Society_7160 on

    Nie czytać tak szczerze. Aczkolwiek jest to kwestia oszczędzania wydawcy na miękkiej okładce, personalnie staram się kupowac tylko twarde.

  4. Ty w ciągu życia też nabywasz różnych pamiątek w postaci blizn I siniaków, nie odbieraj książce szansy na doświadczenie swoich!
    Stop więzieniu książek! Koniec z trzymaniem ich pod kluczem, viva Wolne Książki!

  5. TransitionNo7509 on

    To jest literatura pulp wydana w oprawie paperack, w domyśle i z założenia jest jednorazowa.

  6. Możesz wyłożyć pudełko czymś miękkim i tam wrzucić.

    Ale IMO po prostu pozwoliłbym jej się giąć. Jak książka jest wymęczona to znaczy że była czytana.

  7. Pomijając ten jeden błąd ortograficzny to może kupienie jakiejś takiej okładki jakie się miało za dzieciaka w podstawówce? W sumie nie interesowałem się nigdy tym tematem, więc nawet nie wiem czy jest taka możliwość.

    Może będzie wyglądało specyficznie, ale pozwoli trochę ograniczyć właśnie takie niszczenie boków

  8. ene_due_rabe on

    Książki lubią być czytane 🙂 Czytanie trochę je zużywa, ale między treścią wewnątrz, a krawędzią kartek jest taki margines, że zawartości nie zaszkodzisz… Spróbuj może potraktować te zagięcia jak patynę, jak pamiątkę po przyjemnych chwilach spędzonych na czytaniu. Zakładam, że nie starasz się nie otwierać jej przesadnie, by czasem grzbietu nie zagiąć? 😉 Sięgniesz kiedyś po tę książkę ponownie, a może ktoś inny i od razu będzie wiadomo, że nie leżała i nie zbierała kurzu jedynie. Książka sama w sobie to tylko nośnik treści – warto o nią dbać, jak o wszystko, ale na zużycie wynikające z normalnego użytkowania w ogóle nie zwracałbym uwagi.

Leave A Reply