
Sto camminando con la mia fidanzata, come si fa nei paesi civili, su un marciapiede lastricato largo tra 1 e 2 metri.
C’è una coppia della parte opposta che cammina sullo stesso marciapiede, una coppia sposata, anziani, giovani, famiglie con bambini, amici delle elementari: oggi era davvero un insieme di tutti questi gruppi sociali, e ce ne sono altri. Vanno due, anche tre persone fianco a fianco.
Vedono da lontano che qualcuno sta arrivando dalla direzione opposta. Alcuni ti guarderanno addirittura negli occhi, altri no. NESSUNO di loro sposterà le tre celle grigie che varrebbe la pena allontanarsi, camminare in fila indiana, o scusarsi, qualunque cosa.
Per il primo anno di vita in una città di provincia, eravamo noi che ci allontanavamo a vicenda, anche se l’altra parte no, perché da noi si fa così.
Recentemente, la mia rabbia ha raggiunto il suo apice. Succede sempre più regolarmente di urtarli con il gomito o semplicemente di andare avanti e di vederli saltare via all’ultimo secondo, sorpreso che qualcuno non sia sceso anche da loro. E sempre più spesso vorrei urlargli contro per farli guardare oltre la punta del mio naso moccioso.
foto non correlata
https://i.redd.it/2x7kby5omgmg1.png
di duumpkin
25 commenti
Nie mam, usuwam się z drogi, lub jak ktoś idzie w tym samym kierunku, mówię “przepraszam” i przechodzę dalej
Zacznijmy od tego, żeby w Polsce piesi zorientowali się, że istnieje ruch prawostronny i przestali iść pod prąd. Jak niesamowicie mnie wkurwia, jak jedna osoba wymusza, żeby inni się usuwali, idąc pod prąd. Szczyt chamstwa i prostactwa
Po co wciskać jakieś gówniane AI, jak jest milion zdjęć Krakowa w internecie? Już lepiej było wrzucić bez niczego
Jak ktoś ma w ciebie wejść i nie chcesz schodzić to po prostu stań w miejscu. I wrzuć na luz.
jako łysy facet który ma -5 do urody każdy mi ustępuje
Nie. Jak idę, inni mi schodzą z drogi.
Po zimie aktualnie jest jakaś zbiorowa amnezja, ludzie zapomnieli że istnieją rowery. Bydło łazi po DDR jak po chodnikach, nie reaguje na dzwonek i jeszcze oburzone że się na nich krzyczy
Tak, wkurza mnie to.
To wszystko co OP napisał + dwie stare baby które się spotkały więc stają na środku chodnika pierdolic głupoty.
Tak jest wszędzie. Ludzie są nawet za głupi żeby stać, bo stoją w przewężeniach zamiast się przesunąć o metr i zwolnić ciąg pieszy. Ja taranuje takich ludzi, mówię przepraszam, a jak zaczynają pyskować to mówię że ich stanie przerasta. Zwykle po przeproszeniu się nie czepiają już
Są dwa rodzaje pieszych, idących prosto i zygzakiem. Przy spotkaniu idących prosto następuje wzrost kortyzolu, przy spotkaniu zygzakowców jest zabawniej.
Mam to samo. Między innymi dlatego, jeśli mam wybór, to chodzę w takich porach lub takimi ścieżkami, gdzie nie ma ludzi. Generalnie nie przepadam za ludźmi i jak np. chodzę sobie w lesie i zauważę, że ktoś idzie ścieżką w moją stronę, to czasami zmieniam trasę, skręcam w lewo lub prawo, żeby takiej osoby nie spotkać. Jeśli chodzi o chodniki, to drażni mnie również to, że jak idą pojedyncze osoby, to idą po różnych stronach, raz prawej, raz lewej i muszę robić między nimi slalom alpejski.
Jeśli idę sam przy skraju chodnika a naprzeciwko grupka się nie usuwa to po prostu zdecydowanym krokiem, patrząc przed siebie jakbym ich zupełnie nie zauważał idę naprzód i nie zdarzyło mi się w ostatnich latach że ktoś mi się nie usunął z drogi. W miejscach gdzie są tłumy (galerie, dworce itp.) też działa (ale już nie zawsze) jak poruszam się “z celem”, już wtedy ludzie z daleka którzy są mniej zorientowani gdzie iść często widzą że idę jakąś określoną trasą i lekko się usuwają żeby nie być na tej trasie.
Od wielu lat już tak robię, nie jestem jakimś tęgim chłopem, w ostatnim momencie się zawsze usuwają i nie miałem z tym żadnego problemu. Nie będę na trawę albo krawężnik wchodził dlatego że niektórzy nie wiedzą w jakim świecie żyją. Jedyne wyjątki to dzieci, starsi i niepełnosprawni.
Ja już powoli przestaje stawać i czekać aż się 5 centymetrów przede mną skapną że nie mam zamiaru wskoczyć na ulice gdzie auta jeżdżą
Najgorsi są ludzie którzy idą środkiem i nagle się na tym środku po prostu zatrzymują tak o. Bo trzeba się rozejrzeć, sprawdzić telefon, poszukać czegoś w kieszeni. I stanąć kurwa na jebanym środku i zablokować wszystkim ludziom za tobą, którzy przecież w twojej świadomości nie istnieją, możliwość dalszego pruszania się. Jest to absolutna plaga.
Marzy mi się takie coś jak w tych filmikach z żołnierzami brytyjskiej gwardii królewskiej. Jak stoisz im na drodze, to wydrą się na ciebie tak głośno, że słychać to w kontynentalnej Europie, a jak nie usuniesz się z drogi w ciągu pół sekundy to po prostu przechodzą po tobie, zupełnie nie interesując się twoim zdrowiem.
Byku nie jedź ani do Chin, ani tam gdzie jeżdżą Chińczycy, bo oszalejesz xD
Tak, wkurza mnie to, ale było tak od zawsze. Ludzie mają mentalność głównego bohatera filmu i idą jak krowy.
Pamiętam w Niemczech starsza pani szła środkiem, powolutku bo nie miała siły. Jak tylko się zorientowała, że jesteśmy za nią od razu zrobiła miejsce i pozdrowiła. Często wracam do tego błahego wspomnienia, bo w Polsce prędzej się ktoś zesra niż ustąpi. I wkurza mnie, że to ja muszę powiedzieć „przepraszam” (za co?), bo jaśnie państwo idąc blokują cały chodnik.
Moze wg niektórych przesadzam, ale dzieje się to nagminnie, stąd moje nerwy.
Mnie to aż tak nie wpienia jak ludzie palący na chodniku. Na osoby zajmujące całą szerokość chodnika mam proste rozwiązanie – stanąć chwilę. Jak wpadnie na mnie, to nie ja jestem debilem nie patrzącym jak chodzi. Ale palacze… Jak mam ignorować smród ich fajek?
Też daję z łokcia 😄Tę samą metodę stosuję stojąc w kolejkach, jeżeli ktoś wisi mi na plecach. Albo specjalnie cofam się o krok i zarzucam włosami tak, żeby smagnęły twarz osoby wiszącej. Zawsze działa!
Nie, nie mam z tym problemu, jak potrzebuję szybko gdzieś dojść, to mówię “przepraszam” i jak tylko się odsuną to przyśpieszam, jak mi się nie śpieszy to dostosowuję swój krok do tych co są przede mną i czekam, aż się zwolni.
Każdy ma prawo iść po chodniku jak chce, jak Ci się spieszy, to po prostu ich wymiń, uprzednio dając o tym znać i tyle. A jak się nie odsuwają, to i wcisnąć się można.
Wyluzuj, serio, all good, nic się nie dzieje : )
od jakiegoś czasu nie ustępuję drogi osobom idącym z przeciwka, ot dla eksperymentu. niejednokrotnie zderzyłam się już z kimś, albo niechcący przyszło mi “zahaczyć” kogoś barkiem (bark staram się utrzymać napięty żeby to mnie nie zmiotło)
co ciekawe, w większości zderzam się z kobietami, faceci jakoś w ostatnim momencie zazwyczaj mnie wyminą. tak więc kobietki, proszę wziąć się w garść i nie chodźmy jak święte krowy 😅
Jakby rząd chciał żeby szło się gęsiego, to zrobiłby cieńszy chodnik i więcej miejsca dla samochodów
Odkąd pamiętam (+/- 2003) to bylo tak samo, jedynie co co ilość ludzi się zmienia
Wkurwia mnie też niemiłosiernie jak ktoś idzie lewa stroną albo rozjebany na środku chodnika. Albo “Idę lewą bo inni też tak robią”. Kurwa mać żyjemy w społeczeństwie.
Spoko, mam to samo. Za każdym razem mówię, że to ostatni raz ja ustępuje i następna osoba będzie mi musiała ustąpić, zawsze wtedy trafia się małe dziecko lub babcia, której ofc nie skasujesz. Chociaż niektóre babcie chodzą jak 5 batalion piechoty..