
Mi danno fastidio le persone che mi costringono a viaggiare e tutto questo stile di vita in generale. Anche nella mia famiglia. Per circa un decennio ho dovuto ascoltare la loro indignazione perché non viaggio, sto sprecando la mia vita, non so proprio niente della vita, devo viaggiare perché viaggiare "ampliano i propri orizzonti"impari qualcosa di nuovo, incontri nuove persone, impari a conoscere il mondo. Ma in generale, tutte le loro storie di viaggio si riducono a menzionare i paesi in cui sono stati e, occasionalmente, a dire che all’estero la gente sorride, e in Polonia è come nella foresta. E in generale il tutto "viaggio" trascorso in hotel e facendo shopping. Ho davvero l’impressione che questo stile di vita consista solo nel spuntare i luoghi da una lista e vantarsi di esserci stati, piuttosto che nell’essere sinceramente interessati a un posto.
Modificare:
di Express-Writer-1913
39 commenti
Celem jest zrobienie zdjęć i wrzucenie na Instagrama żeby znajomym dupy popękały z zazdrości.
Wulgarne, ale tak wynika z moich obserwacji.
Na Tinderze to już wkurwia najbardziej, podróże to hobby co drugiej laski a jak sam nie podróżujesz to nawet nie podchodź.
A ja sam też nie rozumiem na kij wydawać pół pensji, albo nawet całą, żeby pojechać gdzieś na tydzień i robić tam dokładnie to samo co robiłbym u siebie – spacerować po mieście, czy chodzić do restauracji, albo jeżdżenie na all inclusive gdzie nie wychylasz nosa z hotelu tylko spędzasz cały dzień na leżaku przy basenie i pijesz drinki.
Żyj swoim życiem i daj żyć innym to nie będziesz musieć się denerwować.
Mnie chyba najbardziej śmieszy jak ktoś wyjazd do hotelu z all inclusive w państwie X nazywa “podróżowaniem” 🤣
Ale wiesz że możesz podróżować i autentycznie zainteresować się jakimś miejscem?
Podróżowanie jest fajne, zazdroszczę osobom, które częściej mogą sobie na to pozwolić.
Niekoniecznie, nie trzeba siedzieć cały czas w hotelu. Można tez pozwiedzać.
Bo podróże to przede wszystkim społecznie akceptowalna oznaka statusu społecznego. Jakbyś dopłacił 20 tysięcy do samochodu to byłbyś bucem, który chce się popisać. Ale jak wydasz 20 tysięcy na dwie dwutygodniowe wycieczki to też pokazujesz jaki jesteś bogaty, ale pod przykrywką rozwoju.
A twierdzenie, że podróże poszerzają horyzonty to moim zdaniem taki sam idiotyzm jak ogólne twierdzenie, że czytanie uwrażliwia i rozwija. Liczy się gdzie jedziesz, z jakim podejściem, jak dobrze przygotowany, na jak długo i co tam robisz. Fakt odhaczenia muzeum z tabliczkami w innym języku nic nie zmienia.
Zależy gdzie, jak, z kim i po co. Ogólnie warto łapać różne perspektywy i poszerzać horyzonty
Podróżuje w tym roku całkiem ale jako efekt uboczny jeżdżenia na różne koncerty i festiwale. I za każdym razem kiedy widzę nowe miasto: no fajnie, ładnie tu nawet ale po dniu łażenia po nim czuje jakbym widział juz wszystko. Nie wiem po co miałbym jeszcze siedzieć tydzień i zwiedzać, nie czuje tez szczególnej frajdy z tego ze widzę jakieś nowe miejsce. Niektórzy ewidentnie mają i jak zwykle ludzie sa różni i spoko.
A to z tym nagabywaniem to po prostu kolejny case “ja to lubię a ty nie to cos z tobą nie tak” jakich w tym społeczeństwie jest bardzo wiele xddd
Nie słuchaj ich 😉 Immanuel Kant nigdy nie opuścił Królewca co nie przeszkodziło mu być wybitnym filozofem. Mówił że nie ma czasu na podróże właśnie dlatego że chce się dowiedzieć jak najwięcej o każdym kraju i był zapalonym czytelnikiem relacji z podróży 🙂 I dokładnie jest jak piszesz. Czego niby ludzie mają się dowiedzieć o danym kraju na dwutygodniowych wakacjach? Tym bardziej najczęściej jedyne co robią to moczą tyłek w basenie/morzu/oceanie i siedzą przy barze. A potem przechwalają się wśród rodziny i znajomych…
Nakładają Ci się dwie rzeczy – kult mówienia innym co mają robić i pseudo-podróżowanie czyli wyjazdy na wakacje do hotelu przy plaży.
Zaś faktyczne podróżowanie – czyli wyjazdy w różne miejsca by poznać lokalną kulturę i ludzi – jest działaniem poszerzającym horyzonty i co do zasady warto to robić. Tylko trzeba mieć warunki zarówno ekonomiczne (trochę to kosztuje, choć podobno mniej niż się z boku wydaje) ale przede wszystkim społeczne (trzeba być otwartym na innych i inność).
Rozumiem cię bardzo dobrze, bo mam podobnie. Duża ilość tych osób, które podróżują myśli, że złapali Pana Boga za nogi i że są ludźmi sukcesu, bo pojechali gdzieś za granicę kilka razy.
Coś jest na rzeczy, ale z drugiej strony niektórzy po prostu to lubią, kwestia podobna do dyskusji o gustach. Mnie jest bliżej do ciebie, nie przepadam za podrozowaniem. Lubię mikro wyprawy, na piechotę z domu, ze słuchawkami na uszach. I nie uważam, żeby to było gorsze od wyprawy do Egiptu
Też mnie denerwuje ten kult. Jak jakąś przebitkę widziałem gość podsumował, ludzie podróżują itd a jedne co są w stanie powiedzieć przy piramidzie “wydawała się większa”.
Dla mnie np glupota jest jechac na allinclusive do jakiejs turcji gdzie bedzie 40 stopni, gdzie w pl wtedy 30. Jedzie, smazy sie na plazy czy basenie i wraca po tygodniu czy dwóch.
W ciepłe miejsce fajnie jechac jak u nas jest mniej niż 10 stopni.
Ja preferuje jazde do jakiegos ciekawego miasta/regionu – zeby zwiedzic. Wczesniej oczywiście trzeba poczytać o regionie, o historii dlaczego tak i siak.
Będąc w Bergamo pod pomnikiem Garibaldiego słyszałem dwie Polki turystki “fajny pomnik, czyj? aa jakiegoś garibaldiego czy coś”. To tyle jak te podróże rozszerzają horyzonty.
Podróże rozszerzają horyzonty ale ludziom inteligentnym. Będzie taka jedna z drugim na Azorach czy Tajlandii i na mapie nie pokaze gdzie to jest.
Cóż… Mieszkam we Francji i w czasie urlopu lubię przyjechać na dłużej do Polski. Rodzina wtedy pyta mnie… Gdzie wybieramy się na wakacje w najbliższym czasie… Z mojej perspektywy jest to Polska, ale wydaje się, że jest to zbyt mało imponujący kierunek. Lokalnie we Francji z kolei nikt nie ma jakiejś presji na podróżowanie. Ludzie są przyzwyczajeni wypoczywać w kraju, czy nawet swoim regionie i jest to zupełnie naturalne.
Liberalne spierdolenie, ale cóż; każda ideologia potrzebuje jakiegoś kultu: konserwatyści mają kult wiary/rodziny/państwa, socjaliści i komuniści kult pracy a liberałowie… kult konsumpcji. Liberał mówiący że ktoś “marnuje swoje życie” bo nie konsumuje jakiegoś zbędnego gówna jest tak samo głupie jak stara baba strasząca piekłem za niechodzenie do kościoła XD
A co do tego “podróże uczą”: najciekawsze osoby w moim otoczeniu społecznym to nie ci najbardziej “rozjeżdżeni”; a wręcz przeciwnie: wielu z tych, którzy przesiedzą całe wakacje w swoim stałym miejscu zamieszkania jest członkami w jakiś klubach/kółkach zainteresowań/stowarzyszeniach albo w czasie wolnym oglądają filmiki DYI na YouTubie i coś sobie tam majsterkują i mają szeroki zakres zainteresowań i umiejętności podczas gdy ci “rozjeżdżeni” mogą sobie pozwolić na ten tryb życia właśnie dlatego bo nie mają żadnych zainteresowań i zobowiązań. Bo jednak jak osoba, która jest w klubie tanecznym, stoi przed wyborem plaszczenia dupy na plaży przez 2 tygodnie i spalenia sobie skóry a dwoma tygodniami intensywnego rozwijania swojej pasji, to wybór jest w miarę oczywisty.
mówisz jakby nie istnieli ludzie podróżujący w celu np. zwiedzenia lokalnych muzeów albo po prostu podziwiania lokalnej architektury
Wiesz co jest grupa ludzi, ktorzy wyjeżdżają gdzieś z potrzeby serca, bo interesuje ich architektura, przyroda, krajobrazy itp danego kraju.Ale jest jeszcze większa, która jeździ właśnie dla zdjęć i w te same oklepane miejscaa, na przykład ostatnio na FB widziałam że mnostwo ludzi było w Pizie xDjeden influ się tam pokaze a potem cała reszta.Najlepsza sytuację kiedyś miałam na randce jak miałam wrazenie że typ uznał mnie za jakąś ograniczona osobę, bo nie podróżuje, za to jak powiedziałam że lubię czytać książki to nawet się nie zająknął że fajnie itp.Smial się też z tego że lubię spacerować, określił to słowami haha lubisz chodzić i co z tego albo jak powiedziałam że nie mam Instagrama, zapytał skąd czerpie wiadomości o świecie xD ale prawda jest taka że takich osób jest naprawdę dużo.Najgorsze jest faktycznie gdy ktoś na siłę chce Ci coś wmówić, bo to modne albo fajne, szkoda tylko że dla niego.Choc nie ukrywam jak ktoś opowiada o czymś z pasją, nie narzuca swojego zdania i racji, to naprawdę można się skusić.
Jestem pasjonatką opery. Owszem, mamy w Polsce Operę Narodową, ale po 20 wizytach nie robi już takiego wow. Zresztą w Polsce nie uświadczę zobaczenia Cyrulika Sewilskiego w oryginale, więc w moim przypadku podróże to nie jest tylko odhaczanie i chwalenie się na instagramie.
Mnie irytuje trochę jak ktoś sobie spędzi tydzień w hotelu dla turystów i uważa się za poznawającego świat i obyczaje podróżnika. Dzisiejszy przemysł turystyczny jest tak oderwany od jakiegokolwiek poznawania świata że można pojechać na drugi koniec świata i po powrocie nie pamiętać jak nazywał się odwiedzany kraj
Popieram w pełni. Mnie podróże też zawsze nudziły, i nie zależy mi szczególnie na głębszym poznawaniu innych kultur itp, i jak tylko mówie że nie lubie wyjeżdzać, to sie na mnie ludzie patrza jak na kompletnego wariata.
Wyjedz na wakacje wróć i sprawdź czy miałeś racje
Jedź i sprawdź sam. Ja byłem w dość kilku krajach i generalnie … to tak, podróże poszerzają horyzonty. Lubiłem się zgubić w jakimś kraju tylko żeby poznać ludzi, a ludzie jak wszędzie pomogą albo cię wykorzystują.
Masz jedno życie, rób co chcesz ale ja bym radził sprawdzić też inne miejsca.
Mnie też śmieszy jak ktoś mówi że lubi podróżować, a potem się okazuje że te „rozwijające podróże” to leżenie tydzień w hotelu all inclusive. Nawet mam znajomą, co na pytanie na którym lotnisku lądowała powiedziała że nie wie, bo autobus podjechał i zawiózł do hotelu. Dla mnie to jakaś abstrakcja.
Sam lubię czasem gdzieś pojechać ale na trochę innej zasadzie. Planujemy każdy dzień żeby dużo zobaczyć i pozwiedzać aktywnie, przejść jakiś trekking czy szlak. Albo zobaczyć coś czego nie ma w Polsce, poznać jak ludzie żyją gdzieś indziej. Dlatego szukam miejsc bardzo różniących się od poprzednich 🙂
Fajnie jak uda się pogadać dłużej z jakimś lokalsem, dlatego najbardziej lubię jak się trafi jakiś mały pensjonat z otwartym na rozmowy właścicielem.
Wypożyczyć samochód, pojeździć samemu to tu to tam.
Ja lubię ten klimat, ale też rozumiem że ktoś może nie widzieć w tym niczego atrakcyjnego.
Z resztą sam mam znajomych czy w rodzinie osoby pytające „a na co to komu?”
Każdy niech sobie spędza czas jak chce.
Wydaje mi się że podróżowanie poszerza horyzonty, ale bardziej w takim znaczeniu, że można na własne oczy doświadczyć że część rzeczy które u nas są „normalne” gdzie indziej mogą uchodzić za dziwactwo. Że duża część naszych zwyczajów jest jaka jest ze względu na przypadek że się urodziło tu, a nie gdzieś indziej.
Podróżowałem cały covid, dwa lata z hakiem. Dość hardkorowo jak dla większości ludzi, bo tylko z plecakiem, do mało dostępnych miejsc, gdzie moja obecność była wielkim zaskoczeniem dla lokalnych mieszkańców. Przykładowo zjeździłem cały Meksyk motocyklem (pół roku), przeszedłem Camino de Santiago czy zobaczyłem Kaszmir. Nauczyłem się hiszpańskiego, z pewnością nabrałem sporej perspektywy i zrozumiałem, że Polska to serio należy już do zachodu. Zostało mi trochę znajomych w kilku krajach, z którymi mam jakiś tam kontakt do dziś. Ale nie uważam, że każdy powinien – niech każdy robi jak chce. Natomiast faktycznie jak ktoś leci na wczasy do Egiptu czy innej Turcji i nie wystawia nosa poza hotel, to faktycznie ciężko nazwać to podróżowaniem, to są po prostu wakacje. I ponownie, nie ma w tym nic złego, niech każdy robi co chce, aczkolwiek nazywanie siebie potem wielkim obieżyświatem jest faktycznie zabawne. Warto podróżować z rozsądkiem i zawsze szanować lokalne prawa i zwyczaje – za granicą jest się gościem. No i może przy okazji starać się nie dokładać do problemu masowej turystyki; w wielu miastach i regionach na świecie lokalnych ludzi nie stać na mieszkanie u siebie, bo napływa zbyt dużo zagranicznego kapitału. tldr; podróże mogą być świetne jeżeli masz na nie ochotę, ale nic nie musisz, jeśli wolisz spędzić swój czas w Polsce, to również super.
Myślę, że warto przypomnieć, że taki Wojciech Cejrowski też dużo podróżował, a szerokość jego horyzontów mierzy się pod mikroskopem
Sama Polska jest tak piękna i różnorodna do podróżowania, że szkoda kasy na te same plaże tyle że z inną nazwą państwa.
Podróżowanie jest super. Szczególnie bez biura podróży, ale nawet z biurem się da, raz tak byłem prawie 20 lat temu. Na miejscu można było dokupić sobie wycieczki po lokalnych ciekawych miejscach i było serio fajnie. Może wtedy nie zobaczysz mniej znanych miejsc i nie zjesz “na mieście”, ale i tak warto.
u mnie z ojcem podróze wyglądają tak że gdzies jedziemy i jesteśmy cały dzień na dworze a w hotelu (nawet nie hotelu, bo sie nie opłaca, w jakims mieszkaniu z booking com) jesteśmy tylko tyle by spać
jak bylem w uzbekistanie to zobaczyłem ogromną ilość żeczy, i też nie za miliony bo to tani kraj i bilet lotniczy to był głównym kosztem, jeździliśmy pociągiem między miastami, widziałem twierdze z błota na pustyni, na prawdę zabytkowe miasta gdzie budynki są widocznie starsze niż w jakimkolwiek polskim mieście, piękne kafelkowane minarety i inne budowle, i dużo dużo więcej.
jeśli chcesz, możesz naprawdę się zmęczyć podróżnowaniem, jak dla mnie bez sensu jest wykupowanie all-inclusive gdzie nie wychodzisz z hotelu wcale lub tylko z oprowadzającym. najlepiej samemu sobie rozplanować i pozwiedać.
No mnie teraz przyjaciółka próbowała namówić na 1 dzień na Sardynii. Wyjazd z miejsca gdzie musiałabym dojechać pociągiem 4 godziny, plus jeszcze musiałabym się bawić w odwożenie kota do innych ludzi, a to tylko za 1 dzień gdzieś tam, bo jej się chce gdzieś jechać XD i całość by wyszła 6 stówek
Dziwni jak jadę do jakiegoś kraju próbuje poznać jak najlepiej dana społeczność tak dosyć często kończę na kolacjach / obiadach u lokalnych tak na przykład próbowali mnie uczyć przez 8 dni arabskiego XD
Nieznoszę tego. Zawsze jak ktoś bez zainteresowań idzie do teleturnieju i go pytają o zainteresowania to odpowiada, że podróże 😓
Podróże są dobre na mózg bo wszystkie nietypowe bodźce są dobre na mózg
Ja bardzo lubię podróżować ale nigdy nie byłem na all inclusive czy organizowanej wycieczce. I nie ma tu nawet tego że trzeba ale serio poznajesz inne kultury i innych ludzi.
Nagle może się stać tak że ci którymi straszą politycy okazują się fajnymi ludźmi.
Doslownie typek z poprzedniej pracy nigdy poza polską nie był. Raz pojechał do Hiszpanii na jakąś alko wycieczkę (pomijam co to w ogóle jest) i zaczął gadać jak fajnie w innych krajach jest.
Też uważam, że człowiek powinien podróżować jeśli ma możliwości finansowe i namawiam do tego.
Podróżowanie uczy, rozszerza horyzonty, poznajesz inne kultury, pozwala to otworzyć oczy na inne możliwości, zrozumieć zachowania i problemy innych ludzi, zawsze wyniesiesz coś ciekawego etc. Dosłownie otwiera to głowe
I nie, siedzenie w hotelu na dupie przy basenie, to nie jest podróżowanie w takim sensie. Człowiek z tego tyle wyniesie co równie dobrze mógłby siedzieć w Ciechocinku.
Istnieje podróżowanie oraz pseudo “podróżowanie”.
All inclusive to nie moja bajka, ale byłem parę razy i to i tak pozwoli zauważyć różnice między krajami. Inne będzie all inclusive w Grecji, Turcji, Egipcie, czy Tunezji. Coś tam zawsze zaobserwujesz u obsługi, coś tam zawsze zobaczysz poza hotelem, jak np lokalna architektura, a i pewnie pójdziesz na jakąś wycieczkę. Dochodzi jeszcze styczność z gośćmi hotelowymi z innych krajów. Niektórym naprawdę by się przydało nawet minimum kontaktu z człowiekiem z innego kręgu kulturowego, żeby zauważyć, że to też człowiek.
Do tego niektórzy ciężko pracują i po prostu chcą położyć dupe na basenie i nic nie robić.
Nie demonizowałbym.
W dobie Instagrama i Facebooka podróżowanie stało się po prostu nowym symbolem statusu, dokładnie takim samym jak drogi samochód.
Większość tych opowieści o ‘poszerzaniu horyzontów’ to zwykła ściema. Podróż – hotel, zakupy, plaża/basen i wrzucenie 50 zdjęć na social media – nie poznajesz kultury – po prostu konsumujesz lokalizację.
Ludzie odhaczają kraje jak listę zakupów, żeby móc powiedzieć: ‘byłem tam’. Zwykły szpan, tylko ubrany w ładne słówka o rozwoju. Najgorsze jest to poczucie wyższości: ‘nie podróżujesz, więc marnujesz życie’. Marnowaniem życia jest spędzanie tygodnia w kurorcie tylko po to, żeby zaimponować znajomym na feedzie.
brzmi trochę jak perspektywa kogoś, kto nigdy nie podróżuje i nie podróżował – zgadzam się, że są ludzie co tylko jeżdżą po hotelach i się chwalą że są podróżnikami – tyle że wyjazd do hotelu wyjazdowi do hotelu nie równy – ja we wrześniu 2025 spakowałem cały dobytek do magazynu i wyprowadziłem się do tajlandii mając jedynie bilet i trochę hajsu odłożonego w kieszeni spędziłem tam 4 miesiące – polecam każdemu bo to serio zmienia perspektywę. może o to chodziło twojej rodzinie a nie koniecznie ze wyjechali na weekend do wypizdowa górnego i teraz zmieniło im się życie – jak można trzeba korzystać