Share.

    5 commenti

    1. Nie wiem, może to przez niezbyt szczęśliwe dzieciństwo, ale jakoś brak u mnie takiej samej nostalgii jak u wielu ludzi za “starymi dobrymi czasami”. Jak widzę coś, co przypomina mi pierwszą dekadę XXI wieku albo lata 90te, to nie pojawia się u mnie żadna przyjemna nostalgia, a wstręt i ulgę, że to już za nami.

      Szczególnie kultura pierwszej dekady mnie brzydzi, jak słyszę radiowe hity z tego okresu to odnoszę wrażenie, że to jakaś nieznośna muzyka ze świata simsów. O modzie nawet nie wspomnę, i z niepokojem spoglądam na obecnych nastolatków którzy przywracają te wszystkie spodnie dzwony, bolerka i inne potworki tamtego czasu. Pozostaje mieć nadzieję, że idąc tym trendem nie przywrócą trendów przełomu pierwszej i drugiej dekady, czyli obcisłych kolorowych spodni, włosów ombre i reszty nieporozumień modowych xd

    2. notveryamused_ on

      A tak trochę przy okazji :), jakbyście szukali dobrej powieści na wieczór, to szalenie polecam “Fałszywą wagę” Josepha Rotha (tak mi się skojarzyło z obrazkiem). Jeden z najlepszych europejskich pisarzy pierwszej połowy XX wieku, zresztą z wieloma powiązaniami z Polską, nawet czytał w naszym języku dość płynnie z tego co pamiętam, ale jakoś rzadko u nas przywoływany (mimo ładnego wydania całej twórczości przez Austerię). Roth był już w niesamowicie daleko posuniętej chorobie alkoholowej, kiedy ją pisał (1937 rok, nie żeby nie miał powodów…), nawet fabuła mu trochę wylatywała z rąk, ale właśnie też może dzięki temu się tak zajebiście ta powieść udała: trochę oniryczna historia ziomka, który szwędał się po Galicji i miał za zadanie – w imię Franciszka Józefa – badać, czy sprzedawcy nie ściemniają na wagach w sklepach i na targach. Taka opowieść o kimś, kto jeszcze wierzy, że wszystko można dobrze zważyć i że są jakieś miary na świecie, no ale ostatecznie miota się coraz bardziej.

    Leave A Reply