Gli studenti non capiscono più le parole semplici. “Hanno bisogno di una traduzione in inglese o di confronti.”

    https://wiadomosci.radiozet.pl/polska/uczniowie-nie-rozumieja-juz-prostych-slow-potrzebuja-tlumaczenia-na-angielski-albo-porownan

    di Angel-0a

    Share.

    8 commenti

    1. ratman____ on

      O, nauczyciele załamują ręce, stare, znałem. Jak chodziłem do szkoły 20 lat temu też tak było.

    2. > Magdalena Konkolewska, nauczycielka biologii w jednym z łódzkich liceów, opowiadając uczniom na lekcji o tkance, która znajduje się „w peryferycznych częściach łodygi”, spojrzała na klasę i już wiedziała, że to co mówi, jest dla nich zupełnie niezrozumiałe

      Dokładnie tego można się spodziewać po uckiej syfowo zacofanej patoli, której nie pomoże nawet najlepszy nauczyciel.

    3. lemmikki1234 on

      Ale to chyba pocisk na samych siebie? Skoro nie rozumieją słów po polsku, to niech zapytają polonistów co robią na swoich lekcjach.

    4. Specialist-Cash-4992 on

      Przecież od dawna większość nauczycieli nie wie, że powinni coś tłumaczyć. Wystarczy że powiedzą słowa i mądrzy ludzie powinni to zapamiętać i zrozumieć. Eh ta młodzież

    5. Specialist-Cash-4992 on

      “Tak było np. w wypadku słowa „rebelia”, którego użył, omawiając na WOS-ie rodzaje konfliktów. – Po polsku nie wiedzieli, co to znaczy. Powiedziałem po angielsku i wszystko było jasne – mówi”

      rebelia = rebellion – no to się pan natrudził, dobrze że umiał po angielsku bo jakaś katastrofa by była

    6. sporsmall on

      Jak zwykle artykuł, który pokazuje, że młode pokolenie radzi sobie gorzej niż wcześniejsze jest bagatelizowany i wyśmiewany. Niestety, tego typu artykułów i doniesień jest tak dużo, że nie da się ich zbagatelizować.

    7. stilgarpl on

      “Rebelia” jest prostym, podstawowym słowem? To jakieś żarty. Przez 12 lat mojej edukacji szkolnej to słowo padło tylko raz. Powiedziałem je ja, na historii, bo chciałem zaszpanować znajomością ciekawego słowa.

      “Powstanie”, “rewolucja” są dużo częsciej używane. “Rebelia” przy tym brzmi archaicznie.

      >Magdalena Konkolewska, nauczycielka biologii w jednym z łódzkich liceów, opowiadając uczniom na lekcji o tkance, która znajduje się „w peryferycznych częściach łodygi”

      Dla mnie pani Magdalena Konkolewska niekoniecznie chce młodym coś wytłumaczyć, a bardziej “mądrze” przy tym brzmieć. Niektórzy tak mają, że będą używać poprawnych słów, ale tak rzadko używanych, że trzeba je szukać w słowniku. Nawet ktoś kto zna słowo “peryferia” niekoniecznie musi rozumieć czym są peryferyczne części łodygi bez wprowadzenia tego pojęcia wcześniej. Bo szczerze mówiąc, to bez sprawdzania w internecie ja nie wiem czy chodzi o zewnętrzną część łodygi, blisko kory (kora też w sumie może mylić, bo jest na zewnątrz, a “core” to rdzeń po angielsku), czy chodzi o koniec łodygi na długość, tam gdzie się znajduje wierzchołek wzrostu (chyba tak to się nazywa).

      Nawet jak słowa są proste, to i tak mówiąc do ludzi trzeba je wprowadzać, żeby wszyscy wiedzieli o czym mowa. Każdy wie co to jest kolor czarny, każdy wie czym jest dziura. Czy to znaczy, że fizyk nie musi tłumaczyć uczniom czym jest czarna dziura?

      Do co fragmentu o “koneksjach”. Pamiętam, jak mnie drażniło spolszczanie angielskich słów w korpomowie jak zaczynałem pracę. “Zinwestyguj ten problem i znajdź solucję”. Potworek. Problem w tym, że jak się funkcjonuje w kilku językach, to często jest tak, że zna się w jakimś języku słowo, które świetnie opisuje daną rzecz i nie ma bezpośredniego tłumaczenia na polski. I mózg się wtedy fiksuje na tym słowie i zwłaszcza w stresowej sytuacji sprawdzianu, trudno jest znaleźć odpowiednie słowo po polsku.

      Dla mnie ten artykuł bardziej świadczy o nauczycielach niż o ich uczniach. Niektórzy nauczyciele oczekują, że nastolatki będą miały takie samo doświadczenie i zasób słów, mimo, że żyją na tym świecie kilka razy krócej i wychowują się w zupełnie innych realiach.

    Leave A Reply