“Pani redachtur, ten to nie nasz, nasze nie pijo, a ten to przyszedł nie wiadomo skąd, powiedział, że będzie tu tera brał i leczył, no to co my na to mogli? A że pijany? My nie widzieli, na pierwszy rzut beretem to się przecie nie zataczał, czy coś…”
Maysign on
>Lekarz ten nie był stałym pracownikiem szpitala. Udzielał jedynie świadczeń w ramach dyżurów nocnej i świątecznej opieki lekarskiej — powiedział olsztyn.com.pl Grzegorz Adamowicz z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.
Powiedz jak wielka patologia panuje w Twojej placówce, nie mówiąc jak wielka patologia panuje w Twojej placówce.
Żadnego kategorycznego potępienia. Żadnego stwierdzenia, że to niedopuszczalne.
Żadnego zapowiedzenia konsekwencji nie tylko wobec tego lekarza, ale też jego przełożonego, który dopuścił do tego żeby pijany lekarz przyjmował pacjentów (nieistotne, że lekarz nie był stałym pracownikiem – komuś podlegał i ktoś zarządzał jego pracą). Nie chodzi o to, że przełożony ma stać nad każdym lekarzem i pielęgniarką na każdym dyżurze, ale powinien zbudować odpowiednią kulturę organizacyjną i stawiać odpowiednie wymogi przed zespołem, dzięki którym takie sytuacje nie mają szansy się zdarzyć.
Żadnego zapowiedzenia akcji edukacyjnej wśród pracowników. Ten lekarz przecież nie pracował sam. To jego współpracownicy powinni zadzwonić na policję, a nie pacjenci.
Żadnego „przepraszamy”.
Jedyne co z komunikatu szpitala odczytuję, to że takie rzeczy to pewnie norma, ale na szczęście tym razem akurat nikt ich osobiście nie złapał za rękę, bo to „nie był stały pracownik”. Jakby był stały pracownik to pewnie tłumaczyliby, że jest nowy bo dopiero od dwóch lat pracuje, albo że to był dyżur dodatkowy i wiecie rozumiecie.
2 commenti
“Pani redachtur, ten to nie nasz, nasze nie pijo, a ten to przyszedł nie wiadomo skąd, powiedział, że będzie tu tera brał i leczył, no to co my na to mogli? A że pijany? My nie widzieli, na pierwszy rzut beretem to się przecie nie zataczał, czy coś…”
>Lekarz ten nie był stałym pracownikiem szpitala. Udzielał jedynie świadczeń w ramach dyżurów nocnej i świątecznej opieki lekarskiej — powiedział olsztyn.com.pl Grzegorz Adamowicz z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.
Powiedz jak wielka patologia panuje w Twojej placówce, nie mówiąc jak wielka patologia panuje w Twojej placówce.
Żadnego kategorycznego potępienia. Żadnego stwierdzenia, że to niedopuszczalne.
Żadnego zapowiedzenia konsekwencji nie tylko wobec tego lekarza, ale też jego przełożonego, który dopuścił do tego żeby pijany lekarz przyjmował pacjentów (nieistotne, że lekarz nie był stałym pracownikiem – komuś podlegał i ktoś zarządzał jego pracą). Nie chodzi o to, że przełożony ma stać nad każdym lekarzem i pielęgniarką na każdym dyżurze, ale powinien zbudować odpowiednią kulturę organizacyjną i stawiać odpowiednie wymogi przed zespołem, dzięki którym takie sytuacje nie mają szansy się zdarzyć.
Żadnego zapowiedzenia akcji edukacyjnej wśród pracowników. Ten lekarz przecież nie pracował sam. To jego współpracownicy powinni zadzwonić na policję, a nie pacjenci.
Żadnego „przepraszamy”.
Jedyne co z komunikatu szpitala odczytuję, to że takie rzeczy to pewnie norma, ale na szczęście tym razem akurat nikt ich osobiście nie złapał za rękę, bo to „nie był stały pracownik”. Jakby był stały pracownik to pewnie tłumaczyliby, że jest nowy bo dopiero od dwóch lat pracuje, albo że to był dyżur dodatkowy i wiecie rozumiecie.