
I poli comprendono che gli ospedali non sono un dono della madre della natura? Che acquistiamo questi servizi? Paghiamo poco, quindi otteniamo poco. È interessante che le persone lo capiscano quando acquistano patate, ma non capiscono come acquistano servizi medici
https://i.redd.it/v1at1khlqdre1.png
di cieplolubna-kapibara
21 commenti
A można prosić świeże dane, a nie 2022?
Bo jeśli dobrze pamiętam, to ostatnie 2 lata przyniosły poprawę jeśli chodzi o udział usług medycznych w budżecie?
To niedobra o tym mówić w kraju w którym podatki to kradzież.
Może by rozumieli, gdyby była odpowiednia narracja mediów i edukacja w tym kierunku. Ludzie rozumieją że ziemniaki dostaniesz takie i ile za nie zapłacisz, bo widzą pieniądze w ręku i sami nimi dysponują. W przypadku budżetówki, nie widzą tych pieniędzy. Wiedzą tylko, że państwo zabiera im pieniądze w formie różnych podatków, ale później nie wiedzą jak dokładnie te pieniądze są dysponowane, ile idzie na co, ani na jakich zasadach.
Polacy mają też dziwny kult prywatnego. Nie wiem jak to działa, bo większość z nas pracuje / pracowała w prywatnej firmie i widziała że to jest zawsze burdel, gdzie klient służy do dojenia.
I ludzie nadal chcą “tego” w służbie zdrowia… Nie rozumiem.
Najlepszy tekst “mój pies ma lepszą opiekę zdrowotną bo prywatną”. No tak, tylko jak pies ” naprawdę” zachoruje to się go uśpi.
Jesteśmy bardzo opodatkowanym krajem, co niby mamy zwiększać minimalne wypłaty by płacić większe podatki i w ten sposób robić lepsze szpitale?
Problemem jest to, że jak ktoś musi pilnie, to i tak robi prywatnie, a za publiczną płaci tak czy siak.
Prywatyzacja medycyny nie jest wcale zła, tylko konkurencja na rynku musi zostać duża a nie tak jak z, np. gazem albo prądem. Internet jest w Polsce dobrze zbalansowanym rynkiem bo mamy dużo dostawców, którzy mają dobrej jakości usługi i biją się ceną o klienta.
Gdyby tak wyglądała medycyna to było by warto.
Ale cicha prywatyzacja służby zdrowia postępuje od 30 lat z pełną zgodą i poparciem każdego środowiska politycznego z wyjątkiem Razemków (którzy są mali i chuja mogą). W mojej opinii w establishmencie politycznym była zgoda na NATO, na UE i na prywatyzację służby zdrowia – ta ostatnia nie została jasno i wprost wypowiedziana, ale wszystkie działania są realizowane z tym domyślnym założeniem.
Boli mnie to, że wydatkami na wojsko tak się na okrągło chwalimy, ale o służbie zdrowia na którą się daje żałosne pieniądze, już mało kto mówi.
Polaczek woli 800+ żeby mógł sobie więcej wódy i papierosów kupić, zamiast mieć pewność że w razie choroby nie umrze w kolejce do lekarza.
https://preview.redd.it/yafze4metdre1.png?width=1034&format=png&auto=webp&s=f7710a81b36f7cad76343e720e89e053def9d1d5
Ale mówię wam, wystarczy, że dolejemy więcej wody do tego wiadra. Jeżeli to jakimś cudem nie pomoże, to oznacza, że dolaliśmy za mało wody.
Sytuacja Poczty Polskiej jest wzorcowym przykładem tego o czym mowi cytat Chomsky’ego. PiS i Sasin nie zdążył zarżnąć do końca tej instytucji. Czas pokaże czy zostanie sprywatyzowana.
To dlaczego płacę co miesiąc na lekarzy 9 procent wynagrodzenia, a jak chcę raz do roku skorzystać (albo raz na kilka lat) to muszę znowu płacić im za wizytę prywatną?
To może czas zmienić sposób finansowania NFZ? Przesunąć środki z patriotycznych ławeczek czy innych sektorów zamiast w nieskończoność zwiększać obciążenie podatnika?
W tym roku dzień wolności podatkowej przypada na 29 czerwca. Ponad pół roku pracy przeznaczamy na opłacenie podatków a niektórym nie przeszkadza to powiedzieć, że płacimy “mało”. Ile to wystarczająco? 75%? 90%? W którym momencie jest granica? Może od razu niech suweren zabiera 100% i decyduje o tym co komu jest potrzebne, przecież politycy lepiej będą zarządzać środkami od poszczególnych ludzi co nie?
No i co płacimy te zusy a jak trzeba coś załatwić to i tak lepiej iść do prywaciarza. Tak więc niektórzy chcą wyeliminować tu za co płacą a nic im obecnie nie daje. Są też ubezpieczalnie prywatne, ludzie wiedzą o tym kupując samochód, ale nie rozumieją przy usługach medycznych
“Czy Polacy rozumieją” – nie. Ale, żeby nie było, nie jest to jebanie tylko po Polakach bo nie jesteśmy ani głupsi ani mądrzejsi od przeciętnego kogokolwiek. Ludzie są po prostu zjebani i głupi
Pełna prywatyzacja, zamknąć NFZ, staruchy pozdychają i społeczeństwo wróci do normy. Ja nie chodzę do publicznej służby zdrowia, bo jest okupowana przez starcze mendy.
W kraju w którym ludzie mają niskie zaufanie do instytucji państwowych, nadal nie wyszli z mentalności postkomunistycznej i zwyczajnie wolą „posiadać” niż „używać” nie ma prawa to inaczej wyglądać. Polak nie chce mieć dobrej komunikacji publicznej tylko chce mieć dobre auto. Polak nie chce tanio wynajmować mieszkania komunalnego tylko mieć własne, nawet jak będą je spłacały jeszcze jego dzieci. Polak nie chce sie leczyć na nfz (bo kolejki, bo terminy, bo jakośc nie taka, bo lekarz chuj) tylko chce iść, zapłacić i dostać opiekę zdrowotną.
Nie rozumieją. Ludzie widzą następujace:
– lekarzy, którzy pojawią się w mediach w ramach jakichś skandali gdzie lekarz ciągnie [100-200tyś miesięcznie](https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/200-250-lekarzy-zarabia-powyzej-100-tysiecy-zlotych-Mediana-na-umowe-o-prace-to-okolo-19-tysiecy,264556,1.html)
– słyszy lub miał do czynienia z diagnostyką lub podstawowymi wizytami, które ciągną się w czasie (termin za dwa miesiące, pół roku)
– nie miał poważnej choroby gdzie trafił na oddział lub był operowany
– luxmed gdzie diagnostyka jest szybsza oraz podstawowe zabiegi są dostępniejsze (z tym to coraz gorzej bo więcej ludzi trafia do prywatnej)
Stąd ludzie łykają – płaćmy mniej na służbę zdrowia bo to jej pomoże, a jak nie to będę mieć kasę na leczenie prywatnie.
znaczy wszystko fajnie ale ja np nie płace mało, to ze oni tym ch!@# zarządzają i to co idzie na NFZ tylko w części jest rozdysponowane na szpitale i faktyczną słóżbę zdrowia to nie moja broszka chociaż jak najbardziej mój problem.
Druga sprawa kilka razy miałem potrzebę skorzystać z usług lekarskich i zawsze był to taki problem na NFZ że kończyło sie prywatną wizytą.
Szczerze najbardziej by mi pasował model Singapurski, przynajmniej z tego co na ten temat wyczytałem 😛
Bo w polskiej publicznej służbie zdrowia jest też dużo patologii. Istnieje wiele sposobów żeby ją usprawnić bez sięgania po dodatkowe pieniądze od podatnika, ale są one albo niepopularne politycznie, albo blokuje je lobby lekarskie.
Twory teraz zwane “szpitalami” były u zarania dziejów ludzkości formą umowy społecznej wewnątrz wspólnoty na zasadzie wzajemnej opieki nad chorymi, a więc były wyrazem empatii i humanizmu, a nie tworami komercyjnymi nastawionymi na płatne usługi. Zatem był to swego rodzaju “prezent” od wspólnoty ludzkiej dla ludzi chorych.
Tak więc porównanie z kupowaniem ziemniaków jest mocno nie na miejscu, a tak radykalne twierdzenie o braku “rozumienia” jest sporym nieporozumieniem.
Patrząc jak się rozwijają prywatne przychodnie współpracujące z (pasożytujące na) NFZ, to kasy jest dużo…
Obawiam się że nie rozumieją, biliony muszą głosować na partie obniżające składkę zdrowotną