
Rispettato,
Ho una domanda, principalmente ai fumatori, ma anche a tutti osserva il soggetto sul lato.
Sono stato stanco dell’impressione per un po ‘di tempo che gettare mozziconi di sigaretta in strada, sul pozzo o sulla spiaggia è sorprendentemente comune e socialmente "accettato" – Soprattutto rispetto, ad esempio, lanciare una bottiglia di plastica o lattina provoca una reazione molto più negativa dell’ambiente. Certo, questo non è nulla di rivelatore, ma mi chiedo perché questo stia accadendo.
Prima che qualcuno mi accusa di generalizzare – so che non tutti i fumatori lo fanno. Ma ho notato che le persone nei miei dintorni che non avrebbero mai gettato la carta sul marciapiede, gettano via il sedere per sigaretta.
Perché? È:
- A causa della mancanza di consapevolezza che il filtro delle sigarette è plastica (acetato di cellulosa), che è distribuito 10-15 anni, contiene tossine e inquinano il suolo e l’acqua?
- da qualche consenso sociale (ad esempio un gruppo di fumatori stesso), quello "Ecco come fai"?
- O forse solo "Perché non ci sono posacentri"e prendere una sigaretta puzzolente ma è problematica?
Per il contesto – secondo ricerca I corcolati rendono difficile far crescere la crescita delle piante, inquinare l’ambiente e allo stesso tempo è una delle fonti più comuni di immondizia del mondo.
Questo è il motivo per cui sono curioso: come fumatori, ti rendi conto che i filtri contengono plastica e hanno un impatto reale sull’ambiente? Come percepisci persino di lanciare sigarette: è un problema per te o qualcosa di completamente neutro? E ti succede a qualcuno quando la spazzatura – non solo con una sigaretta, ma qualunque cosa? Sentiti libero di discutere.
Grazie in anticipo per le mie risposte sincere – non ho intenzione di attaccare nessuno, sono solo curioso di sapere come appare dall’altra parte, perché non mi sono mai fumato.
Pytanie do palaczy (i nie tylko): Dlaczego wyrzucanie niedopałków na ulicę jest tak społecznie akceptowalne?
byu/ScarGeneral inPolska
di ScarGeneral
21 commenti
Podejrzewam że z tego samego powodu z którego czasem na trawniku leżą puszki, butelki, czy jakieś inne papierki po batonie. Lenistwo i brak wiedzy
Nie jest. Jako palacz nigdy tak nie robię. Jak nie ma kosza to odgaszam i chowam np. w chusteczkę i wywalam jak kosz się znajdzie.
A ludzie wywalają na ziemię pety z tych samych przyczyn czemu wywalają śmieci do lasu albo butelki rzucają w krzaki – bo to miernoty życiowe i Polaczki.
Ja stawiam na miks:
– chamstwa i braku wychowania tj. miotnę bo to tylko jeden pet lub płacę podatki za sprzątanie więc niech robią
– zwracanie uwagi komuś na łamanie przepisów = konfident, a mamy dalej z tym złe skojarzenia
– nie zawsze jest kosz pod ręką lub w niedalekiej odległości
– jest na tyle powszechne, a egzekwowanie jest nieistniejące więc każdy to robić będzie bo może
A nawet jak zwrócisz uwagę to ktoś może być na tyle agresywny, że minimum wydrze się na Ciebie, a w skrajnych przypadkach będzie chciał Ci najebać bo co się czepiasz.
I to się tyczy absolutnie wszystkiego – od śmiecenia, przez łamanie przepisów drogowych.
Palacze (i inni uzależnieni) to syfiarze, odc. 2137.
Bo jakimś przypadkiem każda osoba, która rzuca pety wyglada jakby mi mogła wybić zęby za zwrócenie jej uwagi.
[deleted]
To jeszcze kolejne przekleństwo to alkusy pijące małpki/browce i rzucające je gdzie popadnie. Ewentualnie logika ludzi co zabierają w jakieś miejsce pełne butelki z alko i mają problem je wyrzucić do kosza lub zabrać ze sobą jak te okoliczne są pełne
Jak paliłem to albo stałem koło popielniczki/kosza, albo trzymałem peta do kosza. Ludzie śmieli się ze mnie z tego powodu, że jestem taki “porządny”. Z drugiej strony ile razy zwracam uwagę komuś, że pali pod wiatą autobusową, w tłumie ludzi, albo wyrzuca pety na chodnik, spotykam się z dwoma reakcjami: albo ignorowanie tego i udawanie, że nie słyszy, albo agresja słowna w moim kierunku. Po wielu takich sytuacjach po prostu przestałem zwracać uwagę, bo szkoda moich nerwów, a nie dlatego, że mi się to podoba.
Jest mało zauważalne, widać dopiero gdy ilość petów na ziemi się nawarstwi
Nie zaobserwowałam tego typu zachowań… w ostatnich 10 latach? Dużo tego było w latach 80-tych i 90-tych, potem stopniowo ludzie zaczęli się chyba przyzwyczajać do pewnego poziomu kultury. Nie spędzam na mieście jakiejś szalonej liczby godzin, nie siedzę w oknie w postaci monitoringu osiedlowego, ale z osobistych doświadczeń – z ręką na sercu – nie jestem w stanie przypomnieć sobie sytuacji, w której ktoś rzuciłby niedopałek na ulicę. Takie zachowanie wywołuje u mnie pianę na ustach, także niewątpliwie zwróciłabym uwagę.
Nie wnikajac w to co filtry zawieraja, uwazam smiecenie czymkolwiek za przejaw prostactwa. Raz (w UK) zwrocilem uwage staszej nobliwej pani – powiedzialem jej czy nie moglaby tego podniesc i wyrzucic do kosza. CHyba sie przestraszyla i to zrobila. Raz mialem dziada, ( akurat jak sie zaczal covid i nie bylo wiadomo nic, jeszcze lockdownow nie bylo a chyba ludzie sie zarazali we Wloszech) ktory charchlal jakby mial gruzlice i sie skarzyl, ze hotel w ktorym pracuje nie ma pomieszczen dla palacych – powiedzialem staremu smierdzielowi, ze nie mamy rowniez heroin injection rooms.
A kto powiedział że jest, kiedyś było
Nie dbają o własne zdrowie, a co dopiero o środowisko.
Nie wiem, ale jakoś miesiąc temu dosłownie widziałem starszą panią (tak 60+) która stając dosłownie 2 metry obok śmietnika wyrzuciła kiepa na ziemię. Tak jak normalnie jestem raczej introwertykiem i nie gadam z ludźmi na ulicy to tak się wkurzyłem widząc to że zrugałem ją z góry do dołu. Ta niestety miała wszystko w dupie i tylko powiedziała mi że każdy tak robi to co ona się będzie wysilać. Przez następne 10 minut miałem podniesione ciśnienie
Większość osób nie interesuje się szczegółami czegokolwiek co się wokół nich dzieje, wiec podejrzewam, że faktycznie od groma osób nigdy aktywnie się nie zastanawiało czy pety to plastik i jaki mogą mieć wpływ na środowisko. Brak popielniczek/śmietników to na pewno jeden z powodów – jestem palaczem i nie chcę usprawiedliwiać siebie albo kogokolwiek innego, ale jest jak jest. Wielokrotnie miałem sytuacje, że musiałem iść z niedopałkiem 15 minut zanim znalazłem jakiś śmietnik. To ja, ale nie wydaje mi się, żeby było wielu palaczy, którzy tak się tym przejmują. Praktycznie nie kojarzę żebym widział kogoś chodzącego z niedopałkiem, więc zakładam, że większość wyrzuca go w najbliższe krzaki jeżeli zaraz obok nie ma kosza.
Mimo wszystko myślę, że głównym powodem jest fakt, jak małym śmieciem się wydaje niedopałek. Jak przyłapiesz kogoś na wyrzuceniu puszki albo całego worka, to jednak wydaje się to większą sprawą, niż taki mały pet. Raczej ludziom głupio się czepiać o taką “pierdołę”, szczególnie, że wszyscy dookoła wyrzucają te pety gdzie popadnie. A duża część palaczy też nie traktuje tego jako wielka sprawa, skoro to taki mały pet. Wiadomo, nikt nie pomysli, że w życiu wyrzuci takich petów kilka tysięcy i to już jest duża sprawa. Dodatkowo niedopałka bardzo łatwo wyrzucić szybko i niezauważenie, Wystrzeli taki palcami i idzie dalej, to nawet nikt tego nie zauważy.
Nie powiem, zdarzało mi się okazjonalnie wyrzucić peta w miejsce niepowołane gdy “nie miałem innego wyjścia”, ale ogólnie staram się tak nie robić. Przyznam też, że jakkolwiek znajomym czy rodzinie mogę zwrócić uwagę na coś takiego, obcej osobie na pewno nie. Może to kwestia gdzie się wychowałem, ale takie zwracanie uwagi zwykle mogło się skończyć wyzwiskami, a nie tym, że ktoś przeprosi i podniesie śmiecia, dlatego raczej tego nie robię.
Nie jest akceptowane, ale jak ktoś nie jest wychowany to nie ma sensu zwracać uwagi
Szanowni Państwo,
Palaczy prądem, palą to ścierwo na ulicy jakby nigdy nic, ludzie przechodzący obok silą rzeczy też wdychają to ścierwo. Palacze palą obok pezystanków a jak wiatr wieje to ścierwo naa przystanek to mają wyjebane. Takiej babie zwróciłem uwagę to z mordą na mnie. Później takie śmierdzące babsko wchodzi do autobusu i jebie od niej tym ścierwem.
Najgorszy sort.
Niepozdrawiam.
Najczęściej pety leżą przy petach, więc wychodzą z założenia, ze jeden w tą czy tamtą nie zaszkodzi.
Czasami stojąc w korku ma się ochotę wyjść i wrzucić komuś do auta kiepa, który tyle co wyleciał przez uchyloną szybę.
W PL nie widziałem ale montowane są takie popielniczki w chodniku, najczęściej przy lokalach żeby rzucić przed wejściem. Fajna sprawa.
Jednak jedyne skuteczne rozwiązanie to chyba prądem lub kijem, po łapach 🙂
Mnie bardziej niż na ulicy dziwi cały trawnik zajebany filtrami dwie klatki od mojej. Nie wiem, czy sąsiadom nie przeszkadza, czy ktoś po prostu ma sąsiadów w dupie. Dosłownie setki tego tam leżą.
Dlatego w tym kraju paczka fajek powinna kosztować 100 zl!
11 lat paliłem papierosy i nigdy nawet w astronomicznym poziome upojenia alkoholowego nie rzuciłem papierosa do studzienki albo na ziemie bo akurat cenie sobie to ze mamy dość czysto w miejscach publicznych, a teraz jak używam produktów iqosa wypalony wykład wkładam do pustej paczki ktora nosze w kieszeni jesli nie ma śmietnik obok.
To kwestia złego wychowania i ludzkiej ignorancji oraz głupoty.