
È bello che abbiamo un negozio di tale polacco che si sviluppa in modo dinamico, ma i prezzi sono piuttosto diversi dai normali negozi. Ad esempio, Dino, sebbene polacco, non causa tali elogi intorno a lui. I negozi locali perdono anche la loro popolarità. Allora perché questo negozio attira così tanto i clienti?
https://i.redd.it/lqdfbn1l5mye1.jpeg
di PatOr_
35 commenti
Na pewno mają dobry marketing, ale jeśli byłoby to tylko to, to chyba nie świadczy zbyt dobrze o ludziach i pokazywałoby jak łatwo kreować rzeczywistość reklamami.
Moim zdaniem to fakt że są dosłownie kurwa wszędzie (znam osiedle gdzie jak staniesz w jednym miejscu to widzisz 3 Żabki naraz), no i fakt że są otwarte nawet w święta.
Żabka jest tak polska jak Biedronka.
Bo Rydzyk dogadał się z pisem żeby były otwarte w niedzielę
Żaba jest otwarta w niedzielę i święta, ma dużo produktów własnych i dużo strategii „grywalizacji”, zappsy, różne bonusy. Nie wiem, jak wygląda to od strony franczyzy ale muszą oferować naprawdę duże korzyści właścicielowi lokalu jeśli weźmie się pod uwagę minusy (otwarte do późna, alkohol w sprzedaży czyli ryzyko różnych nieprzyjemności)
Bo ludzie musza robic zakupy. Temat mozna zamknac.
Ceny są wyższe m.in.bo mają wliczone wszystkie “gratisy” za zappsy
Jest ich multum i otwarte częściej/dłużej niż wiele innych.
Dla mnie też plusem jest to, że rzucają różne ciekawe snacki z zagranicy, i to często w konkurencyjnych cenach w porównaniu do internetu, w przeciwieństwie do wszystkich innych produktów które mają drożej 😀
1 Jest wszędzie, od wielkich miast do miasteczek kilka, kilkanaście tysięcy mieszkańców.
2 Otwarta długi czas(zwykle 6/7-23, a czasem całą dobę)
3 Otwarta w niedzielę i święta
4 Są tak właściwie wszystkie produkty których może zabraknąć w domu (przysłowiowa łyżka śmietany itp)
5 Alkohol
Skąd fenomen? Żabka nie musi na siebie zarabiać. Sieć zarabia pieniądze na wciskanie towaru ajentom franczyzy, a to czy oni wychodzą na plus cxy minus nie ma znaczenia. Dopóki jest kolejny jeleń na poprowadzenie sklepu to siec może się rozwijać
Podstawowa rzecz – to nie jest dyskont czy spożywczak, a ‘corner/convenience store’, taki polski 7-Eleven. Z założenia ma być wszędzie, ma mieć ‘niezły’ asortyment przekąsek, napojów, czy innych pierdół gotowych do konsumpcji, do tego ewentualnie podstawowe rzeczy o których można było zapomnieć na zakupach.
AFAIR to mocno upraszczali proces założenia placówki – wystarczyło mieć lokal, a resztę dostarczali już oni. Lodówki, lady, regały, towar. W zamian za to masz się podporządkować, ceny powinny być mniej-więcej ustandaryzowane (aczkolwiek możesz sprzedawać towar taniej), masz im płacić franczyzowe 😛
Sam rzadko tam coś kupuję bo po prostu jest drogo, jak już to gotowe ‘trójkątokanapki’ na jakieś wyjazdy czy coś do picia na spacerze. Ale znam ludzi którzy brali sporo sporo gotowych obiadków czy kanapek bo zawsze coś im się trafiało po taniości z uwagi na zbliżającą się datę przydatności do spożycia.
– otwarte zawsze
– dosłownie wszędzie
Ja do żabki zachodzę po dwie rzeczy – dwa monsterki bo taniej, a i tak wypiję + coś do monsterków
Oczywiście z disclaimerem, że nie ma w okolicy nic innego otwartego
Ale no żabki są znane, bo są wszędzie i mają jednolity branding. A to, że zabijają lokalne sklepiki… W sumie to co z tego? Tj lokalne sklepiki są zabijane przez to, że nie są w stanie konkurować cenowo, asortymentem w sumie też nie. Pamiętam u mojej babci, jak na wsi jeszcze był sklep to serio bardziej się opłacało wsiąść w samochód, pojechać do tesco po oryginalną pepsi i wrócić, niż kupić u kolesia 200m od ciebie (to było tak z ładne 10 lat temu).
Jak potrzebuję zrobić zakupy to pójdę do lidla/dino (zależy czy jest dostęp do lidla w okolicy xD), a jak nie ma to poczekam z zakupami, bo to nie prl żeby trzeba było się rzucać na to co jest.
A jak szukam pojedynczej rzeczy (monsterka) bo jestem w drodze na pociąg, albo idę po mieście i w sumie to dawno nie piłem, to najprawdopodobniej pójdę do żabki, nawet z tego głupiego powodu, że sklepik lokalny nie wiem gdzie jest, oraz na pewno nie policzy mnie mniej za sztukę
Żabka to mi się kojarzy z zastępco kiosku RUCHU ona też były na każdym rogu też były zielone XD no i przychodzi się tylko po fajki piwo i bilet autobusowy 😉
Mnie tam przyciąga możliwość zjedzenia czy wypicia czegoś na szybko. Mają całkiem spory wybór produktów do odgrzania czy do wzięcia ‘w jedną łapę’. W Biedronce czy Lidlu nie dostanie się np. kanapek (przynajmniej nigdy nie widziałam, żeby były dostępne), są same, przeważnie zimne, wypieki (na marginesie bardzo dobre). Oczywiście są piekarnie które sprzedają podobne rzeczy, ale na Żabkę łatwiej wpaść. No i z własnych doświadczeń, żabkowa kawa jest jedną z tańszych czy bardziej cenowo przystępnych. U mnie w mieście nie ma jakoś wiele automatów, kawiarnie liczą sobie po 8-10zł za zwykłą czarną, fast foody mają nieco wyższe, albo podobne ceny.
tak jak 7eleven, convenience shop
rydzyk wymyslil prawo pod swoja franczyze dodajac potezny kapital mamy przepis na kure znoszaca zlote jajka. Ciekawe jest to ze nie ma wlasciwie zadnej polityki na odleglosc takich zabek i tak naprawde dwa takie same sklepy rywalizuja ze soba o klienta a zabka zawsze jest na plusie
Ceny jak na stacji benzynowej ale.
Żabka ma baaardzo dobry design. Kolory wewnątrz sklepu, wystrój jest bardzo schludny. Ogromna Liczba kolorowych produktów. Ludzie tam wchodzą często z nudów by popatrzeć i kupić coś kolorowego. No i jako jedni z pierwszych sklepów wprowadzili hot dogi i kawę.
90% fenomenu żabki to, to że dostali monopol wśród sieciówek na otwarcie w niedziele.
blisko, czysta, samoobsługowe kasy, sporo wyboru szybkiego żarcia, napojów, czasami niezłe promki w appce. no i ta zaskakująco niezła pizza. xd czasami próbuję zajrzeć do innych małych sklepów tego typu, np carrefour express czy społem, to zawsze wygląda mega biednie i okropny syf
Z monopolizacji drobnego handlu.
Żabka nie konkuruje z dino, biedronką czy kauflandem a ze sklepikami osiedlowymi. W tej kategorii wygrywa nie cenami lub marketingiem a gwarancją minimalnego poziomu jaki niesie ze sobą franczyza. Przed erą żabek lokalne sklepiki były dużo bardziej zróżnicowane, ale szły za tym różne nieprzyjemne zagrywki, od poważnych jak zaklejanie dat ważności do upierdliwych jak płatność kartą od X zł. Z czasem żabki przeszły w pełnowymiarowy convenience store, gdzie niezależnie gdzie jesteś to wiesz że możesz zjeść przyzwoitego hotdoga lub napić się akceptowalnej kawy.
Poza tym co wszyscy już napisali – mają zajebisty branding. Dobrze zrobiony, dobrze egzekwowany, spójny wszędzie. To robi ogromną różnicę w Customer Experience.
Źródło: jestem senior experience designerem
Ja tam chodze raz na ruski rok odebrać paczke albo aktywować starter.
Pomysl kurwa 5 sekund
Nikt nie wspomniał o tym, że oprócz tego, że są non-stop dostępni, to mają ALKOHOL 😉 Schodzi im tej substancji ogromne ilości.
Czemu nikt nie pisze o turbo kapitalistycznym modelu biznesowym franczyzy, który robi z właściciela niewolnika, karach, obciążeniach i wymuszeniach?
To tak jak popularne fastfoody na całym świecie. Idziesz do takiego za granicą i wiesz, że zjesz to samo co u siebie na osiedlu.
Chyba głównie w tym że mają otwarte wtedy kiedy wszyscy inni mają zamknięte – a do tego mają fajne snaki😅
Z zakazu handlu w niedziele
Jest ich dużo, są dosłownie wszędzie, są otwarte w niedziele i święta.
Nie jest to już żaden polski sklep.Żabka jest polską siecią sklepów franczyzowych, ale jej większościowym udziałowcem jest zagraniczna firma CVC Capital Partners.
To jest polski fenomen, za granicą czegoś takiego nie widziałem. Może to różnica kulturowa a może rynek na to w Polsce pozwala, bo Żabka jest popularna tylko dlatego że mieszkając w nawet małym mieście jest to prawdopodobnie zawsze najbliższy sklep. Jak gdzieś idziesz to zawsze jest po drodze. Ceny są wyższe ale płacisz za to że nie musisz iść do sklepu specjalnie, tylko wchodzisz do żabki na moment
To nie jest polski sklep
Zabawne jak wszyscy nadal myślą że to skarb narodowy podczas gdy żabka już od dawna nie jest polska, została sprzedana jak wszystko w tym kraju