Na łódzkiej Retkini większość bloków ma adres pochodzący od głównej arterii, czyli alei Wyszyńskiego, ale to osiedle liczące 50 tysięcy mieszkańców
Trawpolja on
Dosłownie moja wieś xdddd z jakiegoś powodu na wjeździe jest literka E a na końcu wsi literka A. Brzmi normalnie… Gdyby nie to że w środku są litery F G H I J K
wilczypajak on
Jak widzę to jest Pcim, czyli sprawka wójta Obajtka.
AvailableUsername404 on
Wygląda jak moje wspomnienie chodzenia po Zawoi. Tam też jeden dom np. numer 50 a obok niego 1200. Współczuję listonoszowi.
BladyPiter on
Kiedyś robiłem dostawę do takiej wsi, takie zadupie z google maps nie ogarniało adresów, całe szczęście odbiorca sprawę i przewidział i sam pojechał samochodem do punktu w którym się mogliśmy spotkać i mnie prowadził do siebie xD
ContentUnavailable on
Ależ mnie wkurwiała numeracja domów. Jeździłem jako kurier i chuj mnie strzelał bo co drugi adres nie miał numeru na chacie/płocie i domyślaj się, czy to tu czy nie. Dzwoń do klienta. Nie odbiera. Idź do domu, dzwoń/pukaj. Wychodzi typ i mówi, że to nie ten numer i numer którego szukam jest tam dalej trochę. Wracaj do auta, jedź pod wskazany adres, rób zawrotkę, ale też wszędzie się nie da bo to duży dostawczak był i kombinuj teraz i jedź dalej gdzie w końcu będzie dało się zawrócić i trać czas. Kurwica mnie strzelała, a dowoziłem tylko sprzęt rtv/agd. W moim przypadku to była lodówka albo pralka czy inne gówno, ale jak ktoś taki wezwie karetkę bo np mama zasłabła. W takich sytuacjach naprawdę liczą się minuty, a teraz karetka ma jeździć i szukać adresu… Co to za problem przyjebać numer domu na elewacji? Taki naprawdę dobrze widoczny numer. Nie jakieś małe gówno, albo coś w stylu szprejem napisanego numeru na kamieniu, który stoi gdzieś pod płotem ja jebe…
JohnFighterman on
O, to ja dorzucę absurd ze swojego rodzinnego miasta. Piszę to z perspektywy pracy w logistyce/kurierce, gdzie błędny albo nieprecyzyjny adres potrafi nieźle napsuć nerwów wszystkim zamieszanym osobom.
Jest blok, który ma konstrukcję “podkowy”, który jest zarejestrowany administracyjnie do ulicy, do której stoi tyłem – wszystkie wejścia na klatki i parking dla mieszkańców znajdują się po drugiej stronie budynku, frontem do zupełnie innej ulicy. Wszystkie klatki w tym bloku mają numery parzyste czyli 2, 4, 6… i tak bodaj do 16.
Dodatkowo w bloku są porobione “dziury” – korytarze, przejścia dla pieszych pod zabudowaniem. Są w pełni otwarte, natomiast są w nich jeszcze wejścia do lokali użytkowych, które… nie mają formalnych numerów. Jest tam na przykład salon fryzjerski, który ogłasza się, że funkcjonuje jako “Nazwa Ulicy 6” – jakgdyby cała klatka, bez numeru mieszkania. I w jednym takim korytarzu są też 2, albo i nawet 3 lokale działające pod tym samym “adresem”, więc listonosze/kurierzy mają często problem trafić do właściwej osoby.
Po drugiej stronie ulicy (tej do której jest przydział administracyjny budynku) stoi w szeregu kilka bloków, każdy z nich ma osobny numer nieparzysty. Mają pod dwie-trzy klatki, które są literowane, więc tam są adresy 3, 3A, 3B, 5, itd.
A na dokładkę, po “pierwszej” stronie jest jeszcze jeden blok. Stoi całkowicie osobno, jakieś 100m od tego pierwszego. I tam klatki są 2A, 2B… i tak do F. Przypominam, że klatka 2 bez litery jest w pierwszym bloku. A wszystko jest jeszcze tak skonstruowane, że żeby dostać się z klatki numer 2 do 2A, trzeba obejść pierwszy blok prawie cały dookoła.
Na koniec jeszcze takie P.S. Na tej samej ulicy jest jeszcze targowisko, które technicznie jest pojedynczym adresem, ale dla ułatwienia doręczeń pracownicy podają numer swojego “boksu” jako numer “budynku”… Tylko że te pawiloniki zaczynają się od Jedynki, więc część z nich pokrywa się z numerami adresów z już nieźle namotanego blokowiska 😀
eluminatick_is_taken on
W Japonii numer domu to kolejność rejestracji w systemie. Co w połączeniu z tym, że w adresie nie ma ulicy, tylko są dzielnice, numery rejonów i numery kwartałów (w skrócie, obszary na mapie, a nie ulice) sprawia, że tam jest ostry pierdolnik.
Kiedyś przed GPSem, to ty mówiłeś taksówkarzowi jak ma jechać, bo skąd miał wiedzieć. Jak miałeś trafić do konkretnego domu, to lepiej by ci dokładną drogę opisali, bo jak nie to trzeba szukać lokalnego policjanta lub kogoś innego kto zna dobrze obszar (lokatorzy go nie znajną).
Deadluss on
taaaa nie trzeba daleko szukać
nie chcę sie doxować ale w Warszawie są dwie ulice o takiej samej nazwie jedna na Mokotowie druga w Wesołej
i czy moje jedzenie często się znajdowało tam gdzie nie trzeba?
tak
TheTanadu on
60 kiedy opisuje jak dojechac do siebie:
– no musi pan minąć 64, 573, 68, 1121, 1122, i ma pan 60
CurtChan on
Mnie jedynie zastanawia czemu w Pcimiu nie ma ulic. Przecież samo to już by mocno ułatwiło orientacje w terenie tam i uprościło numeracje. A tak – no co masz zrobić będąc osobą wydającą numerki na tej wsi? Jest nowy dom to dostaje kolejny z listy i tyle xD
Dealiner on
Czyli w zasadzie tak jak w Czechach i na Słowacji.
Express_Ad5083 on
Ogólnie z tego co wiem to to nie jest jak leci, tylko kiedyś numerowano domy w kolejności wybudowania.
Ktoś w rodzinie ma numer jakiś 1500coś a somsiad już 12.
Teapunk00 on
Mieszkałem w mieście na osiedlu, które miało tak losowo przydzielone numery. Osiedle całkiem spore, między blokami nazwane ulice, ale każdy blok miał adres o formacie Osiedle <nazwa> <numer>
Też tylko do nauczenia na pamięć.
LandarkIEM on
To nie tylko problem wsi, przynajmniej w Olsztynie. Numeracja niektórych ulic to loteria
mixererek on
Domy numerowane są zgodnie z tym jak je budowano. Inaczej musieli by cały czas zmieniać adresy. Ale faktycznie ciężko się połapać z tym co jest na zdjęciu xd
19 commenti
ale to nie są numery adresowe, tylko ewidencyjne
Ale to nie wiesz jaki masz adres czy o co chodzi?
Panie, ja kończyłem podstawówkę, a nie geografie
Na łódzkiej Retkini większość bloków ma adres pochodzący od głównej arterii, czyli alei Wyszyńskiego, ale to osiedle liczące 50 tysięcy mieszkańców
Dosłownie moja wieś xdddd z jakiegoś powodu na wjeździe jest literka E a na końcu wsi literka A. Brzmi normalnie… Gdyby nie to że w środku są litery F G H I J K
Jak widzę to jest Pcim, czyli sprawka wójta Obajtka.
Wygląda jak moje wspomnienie chodzenia po Zawoi. Tam też jeden dom np. numer 50 a obok niego 1200. Współczuję listonoszowi.
Kiedyś robiłem dostawę do takiej wsi, takie zadupie z google maps nie ogarniało adresów, całe szczęście odbiorca sprawę i przewidział i sam pojechał samochodem do punktu w którym się mogliśmy spotkać i mnie prowadził do siebie xD
Ależ mnie wkurwiała numeracja domów. Jeździłem jako kurier i chuj mnie strzelał bo co drugi adres nie miał numeru na chacie/płocie i domyślaj się, czy to tu czy nie. Dzwoń do klienta. Nie odbiera. Idź do domu, dzwoń/pukaj. Wychodzi typ i mówi, że to nie ten numer i numer którego szukam jest tam dalej trochę. Wracaj do auta, jedź pod wskazany adres, rób zawrotkę, ale też wszędzie się nie da bo to duży dostawczak był i kombinuj teraz i jedź dalej gdzie w końcu będzie dało się zawrócić i trać czas. Kurwica mnie strzelała, a dowoziłem tylko sprzęt rtv/agd. W moim przypadku to była lodówka albo pralka czy inne gówno, ale jak ktoś taki wezwie karetkę bo np mama zasłabła. W takich sytuacjach naprawdę liczą się minuty, a teraz karetka ma jeździć i szukać adresu… Co to za problem przyjebać numer domu na elewacji? Taki naprawdę dobrze widoczny numer. Nie jakieś małe gówno, albo coś w stylu szprejem napisanego numeru na kamieniu, który stoi gdzieś pod płotem ja jebe…
O, to ja dorzucę absurd ze swojego rodzinnego miasta. Piszę to z perspektywy pracy w logistyce/kurierce, gdzie błędny albo nieprecyzyjny adres potrafi nieźle napsuć nerwów wszystkim zamieszanym osobom.
Jest blok, który ma konstrukcję “podkowy”, który jest zarejestrowany administracyjnie do ulicy, do której stoi tyłem – wszystkie wejścia na klatki i parking dla mieszkańców znajdują się po drugiej stronie budynku, frontem do zupełnie innej ulicy. Wszystkie klatki w tym bloku mają numery parzyste czyli 2, 4, 6… i tak bodaj do 16.
Dodatkowo w bloku są porobione “dziury” – korytarze, przejścia dla pieszych pod zabudowaniem. Są w pełni otwarte, natomiast są w nich jeszcze wejścia do lokali użytkowych, które… nie mają formalnych numerów. Jest tam na przykład salon fryzjerski, który ogłasza się, że funkcjonuje jako “Nazwa Ulicy 6” – jakgdyby cała klatka, bez numeru mieszkania. I w jednym takim korytarzu są też 2, albo i nawet 3 lokale działające pod tym samym “adresem”, więc listonosze/kurierzy mają często problem trafić do właściwej osoby.
Po drugiej stronie ulicy (tej do której jest przydział administracyjny budynku) stoi w szeregu kilka bloków, każdy z nich ma osobny numer nieparzysty. Mają pod dwie-trzy klatki, które są literowane, więc tam są adresy 3, 3A, 3B, 5, itd.
A na dokładkę, po “pierwszej” stronie jest jeszcze jeden blok. Stoi całkowicie osobno, jakieś 100m od tego pierwszego. I tam klatki są 2A, 2B… i tak do F. Przypominam, że klatka 2 bez litery jest w pierwszym bloku. A wszystko jest jeszcze tak skonstruowane, że żeby dostać się z klatki numer 2 do 2A, trzeba obejść pierwszy blok prawie cały dookoła.
Na koniec jeszcze takie P.S. Na tej samej ulicy jest jeszcze targowisko, które technicznie jest pojedynczym adresem, ale dla ułatwienia doręczeń pracownicy podają numer swojego “boksu” jako numer “budynku”… Tylko że te pawiloniki zaczynają się od Jedynki, więc część z nich pokrywa się z numerami adresów z już nieźle namotanego blokowiska 😀
W Japonii numer domu to kolejność rejestracji w systemie. Co w połączeniu z tym, że w adresie nie ma ulicy, tylko są dzielnice, numery rejonów i numery kwartałów (w skrócie, obszary na mapie, a nie ulice) sprawia, że tam jest ostry pierdolnik.
Kiedyś przed GPSem, to ty mówiłeś taksówkarzowi jak ma jechać, bo skąd miał wiedzieć. Jak miałeś trafić do konkretnego domu, to lepiej by ci dokładną drogę opisali, bo jak nie to trzeba szukać lokalnego policjanta lub kogoś innego kto zna dobrze obszar (lokatorzy go nie znajną).
taaaa nie trzeba daleko szukać
nie chcę sie doxować ale w Warszawie są dwie ulice o takiej samej nazwie jedna na Mokotowie druga w Wesołej
i czy moje jedzenie często się znajdowało tam gdzie nie trzeba?
tak
60 kiedy opisuje jak dojechac do siebie:
– no musi pan minąć 64, 573, 68, 1121, 1122, i ma pan 60
Mnie jedynie zastanawia czemu w Pcimiu nie ma ulic. Przecież samo to już by mocno ułatwiło orientacje w terenie tam i uprościło numeracje. A tak – no co masz zrobić będąc osobą wydającą numerki na tej wsi? Jest nowy dom to dostaje kolejny z listy i tyle xD
Czyli w zasadzie tak jak w Czechach i na Słowacji.
Ogólnie z tego co wiem to to nie jest jak leci, tylko kiedyś numerowano domy w kolejności wybudowania.
Ktoś w rodzinie ma numer jakiś 1500coś a somsiad już 12.
Mieszkałem w mieście na osiedlu, które miało tak losowo przydzielone numery. Osiedle całkiem spore, między blokami nazwane ulice, ale każdy blok miał adres o formacie Osiedle <nazwa> <numer>
Też tylko do nauczenia na pamięć.
To nie tylko problem wsi, przynajmniej w Olsztynie. Numeracja niektórych ulic to loteria
Domy numerowane są zgodnie z tym jak je budowano. Inaczej musieli by cały czas zmieniać adresy. Ale faktycznie ciężko się połapać z tym co jest na zdjęciu xd