
Il quindicenne aveva un lago nel cuore della notte (!) E accende un falò sull’altra banca. Ha annegato durante. Apparentemente era sotto la supervisione di un tutore e di un bagnino.
Qualcuno che era/è uno scout può spiegarmi come potrebbe accadere una cosa del genere? Che idiota devi essere per elaborare "prova"? Quali cose più gentili hai fatto nello scouting?
Stavo prendendo in considerazione i campi di scout per bambini in futuro, ma se si tratta di cercare di addestrare i bambini a Rambo, vorrei ringraziarti.
Per il collegamento non correlato alla stampa: https://elka.pl/content/view/125880/94/
Harcerz utonął bo "zdobywał sprawność" w środku nocy
byu/KotMaOle inPolska
di KotMaOle
31 commenti
Zginął jak Sigma male, opiekun pewnie dumny z siebie
To już nawet nie chodzi o samo zadanie bo nie ma nic złego w samym pływaniu w nocy. Ktoś dał dupy po całości z zabezpieczeniem akcji, pływak powinien mieć bojkę a za nim z bliskiej odległości powinna płynąć łódka z ludźmi z papierami na ratownika i odpowiednim sprzętem a ta sytuacja nie miałby miejsca.
Za moich czasów (ze 20 lat temu) były “chatki” – zastępami (4-5 osób, wszyscy niepełnoletni) się szło na 2 noce w las – bez namiotu, z zadaniem zbudowania obozowiska. Jedzenie na szczęście było do zabrania. W sumie wspominam to całkiem dobrze, chociaż z perspektywy czasu mogę sobie wyobrazić tysiąc rzeczy które mogły by się skończyć źle.
Natomiast co do tego wypadku to nie wyobrażam sobie by nawet te 20 lat temu przy podobnej próbie obok harcerza płynącego wpław nie było kolegów na łódce by w razie czego mu pomóc.
Czuj czuwaj
To niechlubny wyjątek i odstępstwo od normy. Normalnie tak nie wygląda zdobywanie sprawności. Po pierwsze musisz ją rozpisać, ktoś musi ją zatwierdzi i nadzorować jej wykonanie. Podczas zdobywania sprawności ktoś musi patrzeć jak to robisz, więc nie jest to możliwe żeby tak ją zdobywać. Nie wyciągaj pochopnych wniosków o całym harcerstwie na podstawie takiego wypadku. Tutaj zawiodła kontrola i na bank ktoś za to odpowie. Normalnie na obozach jest bardzo dużo kadry, różnej stopniem i nie ma szans żeby coś takiego się stało.
Bez nadzoru dorosłego posługiwałam się siekierką i piłą, żeby zbudować jakąś tam półkę, jako część zadania. Najbardziej traumatyczne, to jak mi klapek do latryny wpadł.
A zupełnie szczerze, to świetne były te wyjazdy, bardzo polecam.
Rozdmuchane na bank, dwa ludzkie zaniedbanie zdarza się jakkolwiek to brzmi w sytuacji tej ogromnej tragedii, nie rób z dzieci p&zd wypadki zdarzają się na każdym obozie – niech to nie rzutuje na to że trzymamy dzieci pod kloszem – to tylko zrobi im krzywdę, a obozy harcerskie to fantastyczna przygoda (i wbrew twoim obawom – bezpieczna).
Heh, byłem jeden raz na obozie harcerskim, w połowie lat 90tych, miałem może z 10 lat.
Obóz pośrodku lasu, dwa tygodnie, chujowo bo nawet nie było możliwości umycia się, był tylko dosłownie jeden kranik z lodowatą wodą pośrodku obozu. Ze 35 dzieciaków w wieku 7-12 lat + kadra czyli drużynowy i kilka starszych harcerzy po 19-20 lat.
Drużynowy z ekipą przez cały obóz walili alko, a dzieciaki rządziły się same bez żadnej opieki. W pewnym momencie cała ekipa opiekunów pojechała sobie na jakiś koncert na całą noc, został jeden, który też spierdolił na jakąs dyskotekę do pobliskiej wsi, więc cała reszta młodzieży była w obozie sama przez kilkanaście godzin. Poszedłem se raz do lasu, bo nie było co robić, łaziłem i łaziłem i się zgubiłem. Znalezienie drogi powrotnej zajęło mi koło 6 godzin, po powrocie okazało się, że nie dość, że nikt mnie nie szukał, to nawet nikt nie zauważył, że mnie nie ma. To były czasy.
Twoim zdaniem wakacje z kleszczami byłyby dla dzieciaków OK, dopiero zdobywanie sprawności jest niebezpieczne? Jeśli ktoś umie pływać, to bezpieczniej może być w jeziorze niż na leśnej polanie. 🙂
A tak poważniej – harcerstwo od zawsze wydawało mi się skrajnie dziwaczne i idiotyczne. Tym bardziej, im byłem starszy.
No i z tymi kleszczami to w sumie żaden sarkazm. Przecież spanie czy spacery po lesie to zabawa dla samobójców. No, chyba że w kombinezonie motocyklowym. I kasku. 🙂
Z tego co pamiętam to dla mnie najbardziej “ryzykowne” były killudniowe wędrówki w 5-10 dzieciaków. Dostawaliśmy mapy, najstarsze (około 14-15) dostawało telefon, mapę, kompas i szliśmy do celu, gdzie czekali druhowie. Nic złego się nie stało, ale wydawało mi się to dość ryzykowne, zwłaszcza że najmłodsi mieli po 9 lat. Gdyby grupa wybrała sobie jakiegoś kozła ofiarnego, to mogliby mu zrobić co by chcieli, a on nie miałby sposobu żeby się przed tym bronić.
Z tego co pamiętam, na boich obozach druhowie nie przejmowali się za bardzo znęcaniem się wśród dzieciaków. Jednej dziewczynie w namiocie obok mojego ktoś wlał błoto do śpiwora, a druhowie to zbyli jako porachunki między dziećmi. Wspomnieli coś na zebraniu, że to złe, ale konsekwencji nie było. Ale możliwe że to był tylko mój obóz
Nie widzę nic zdrożnego w takiej próbie. Samo w sobie jest ekscytujqcym pomysłem, szczególni3 dla nastolatków.
Problemem nie jest zadanie, tylko to, że nie było dostatecznie zabezpieczone. Opiekun i ratownik popełnili błędy. Zdarzają się, choć nie powinny. Jestem pewien, że kropla w morzu podjętych i zakończonych prób, chociaż tragiczna ta kropla.
> Czy ktoś, kto był/jest harcerzem jest mi w stanie wyjaśnić jak mogło dojść do czegoś takiego? Jakim debilem trzeba być by wymyślić takie “próby”?
Normalnie.
1. hierarchiczna struktura.
2. brak zewnętrznego nadzoru
3. fizyczne odseparowanie – brak punktów odniesienia czy zwykłego obcego widza co alarm podniesie
4. Machoizm.
>W pewnym momencie zniknął pod wodą. Natychmiast rozpoczęto akcję poszukiwawczą
Tak jak wspomniałaś, nie robił tego samodzielnie, a pod nadzorem opiekuna i ratownika, akcja ratownicza została podjęta natychmiast. Niestety wypadki, te śmiertelne zdarzają się wszędzie.
Trzeba dodać, że mowa jest o sprawnościach harcerskich – one są indywidualne. To nie jest tak, że każdy ma obowiązek zdobywać każdą sprawność w harcerstwie, jest ich spory katalog, który ma na celu podnoszenie umiejętności z danej dziedziny życia lub aktywności. Są naprawdę różne sprawności od związanych z gotowaniem, poznawaniem historii czy to lokalnej, czy światowej, z zakresu łączności, terenoznawstwa, udzielenia pierwszej pomocy, ale też sportowe, turystyczne. Każda sprawność ma kilka stopni od najłatwiejszego poziomu, który jest przeznaczony dla najmłodszych harcerzy, po 4 gwiazdkowe (mistrzowskie), które zdobywają już harcerze w wieku wędrowniczym, często jest to również powiązane ze zdobywaniem uprawnień specjalnościowych jak kurs pierwszej pomocy, patent sternika, łącznościowca etc, są też kursy spadochronowe itd.
To harcerz podejmuje decyzję, że chce zdobyć daną sprawność, a nie jest ona narzucana odgórnie. Jeśli ten konkretny harcerz nie umiałby dobrze pływać, nikt by się nie zgodził na to, żeby przepłynął jezioro w środku nocy, musiał udowodnić że potrafi to zrobić, dobrze pływa, żeby opiekun go dopuścił do wykonania zadania.
Teraz przybliżę jak wygląda zdobywanie sprawności. Jest regulamin sprawności, w której są opisane wymagania jakie ktoś musi spełnić żeby zdobyć sprawność. Przykładowo: potrafi pływać 3 stylami, potrafi przepłynąć 1km bez wychodzenia z wody, zna zasady bezpieczeństwa zachowania w wodzie i potrafi je zastosować. Harcerz sam sobie układa zadania. Jeden ułoży sobie zadanie, że przepłynie 100 długości basenu, inny, że przepłynie kilometr wzdłuż linii brzegowej Bałtyku, inny, że przepłynie jezioro w środku mocy, bo dla każdego co innego jest wyzwaniem. Z takimi zadaniami idzie do swojego opiekuna próby i razem omawiają zadania, czy nie są zbyt łatwe, albo zbyt trudne, oraz jak będą realizowane. Jeśli opiekun zaakceptował zadania, to znaczy, że wiedział, że podopieczny jest w stanie wykonać zadania.
W tym przypadku harcerz cały czas był pod opieką, nie ważne, że to była noc. Gdyby to wydarzyło się w dzień, też byś zareagowała w ten sposób? Gdyby utonął na strzeżonym kąpielisku też byś tak zareagowała? A gdyby okazało się, że prócz tego, że był harcerzem, należał do młodzieżowej reprezentacji Polski pływaków, też byłaby taka reakcja?
To, że był taki przypadek, nie sugeruj, że całe harcerstwo jest złe. Bo warto też zauważyć, że był to harcerz należący do związku harcerstwa Rzeczypospolitej, a jest to jedna z wielu organizacji harcerskich działających na terytorium Polski, jest również związek harcerstwa polskiego, Polska Organizacja harcerska, i wiele innych. Po prostu znajdź drużynę, która Ciebie interesuje, porozmawiaj z drużynowym, jak wygląda praca w drużynie w ciągu roku, co robią na obozach i tyle, jeśli jedna drużyna nie spodoba się, poszukaj innej. Trzeba również zauważyć, że różne drużyny działają w różnych systemach, jedna będzie mieć zajęcia wyłącznie świetlicowe ewentualnie wokół szkoły, jedna będzie żyć wokół ruchu drużyn grunwaldzkich, by w rocznicę bitwy pod Grunwaldem jechać na zjazd, inną będzie specjalizować się w pierwszej pomocy, ale są też drużyny żeglarskie, turystyczne, łącznościowe, historyczne i wiele innych.
Jeśli masz jakieś pytania, chętnie odpowiem
Kopanie latryny. A tak serio, to nie zadanie było złe, tylko zabezpieczenia, no i upewnienie się, że harcerz, który ma zdobyć sprawność faktycznie umie pływać (czy to za dnia, czy wcześniej na jakimś basenie).
Tak z innej beczki, zrobimy coś w końcu z tymi durnymi clickbaitami? Tytuł powinien brzmieć: “Harcerz utonął przez zaniedbania opiekunów”.
Zabawa nożami typu rzucanie itp.
Drewniane prowizoryczne konstrukcje, wysokość jakieś 2m, nie było wśród nas architektów. Jedna jak zaczęła lecieć to się zatrzymała na łóżkach i tak wisiała przez ostatni tydzień 😀
Używanie ostrych narzędzi bez nadzoru lub przeszkolenia.
Wdrapywanie się na starą wieżę obserwacyjną bez zabezpieczeń.
Spanie w prowizorycznym szałasie podczas burzy (zabrali nas spowrotem jak już minęła XD).
Drobne wypadki, ktoś dostał w głowę rozkładanym łóżkiem, ktoś sobie przebił stopę gwoździem.
Nie branie leków przez dwa tygodnie (skończyło się szpitalem lol)
Jak ktoś napisał, nie rób z dzieci pizd, jak ich jeszcze zapiszesz do drużny puszczańskiej (chyba tak się ta najwyższa ranga nazywała) to dostaną szkołę życia ala wojsko od 20-paro letniego typa o randze starszego przechuja.
Jak byłem przez chwilę w obozie leśnej to typ latał i bił wszystkich kiełbasą, w sumie nie wiem co lepsze.
uwielbiam matki co na siłę wysyłają dzieci
Nie znamy szczegółów. Jakie to było jezioro? Czy chłopak był dobrym pływakiem?
15-letnich harcerzy (w zasadzie harcerzy starszych) uczy się odpowiedzialności za siebie, oceny swoich własnych możliwości, itp.
Wypadki się zdarzają, to nieuniknione. Nawet jak zamkniesz nastolatka w domu.
Sprawność “Trzy Pióra”. Przede wszystkim cześć, gdzie musisz być niezauważonym przez nikogo przez 24h. Wykonuje się ją głównie na obozie i większość ludzi podchodzi do tego tak, że znika z obozu i siedzi w lesie przez dobę. Widzę w przewodniku ZHP, że przy tych wszystkich sprawnościach musi być opiekun. Ja byłem w ZHR i nie wiem czy tylko w mojej drużynie tak było, czy ogólnie, ale do żadnej sprawności nigdy nie miałem opiekuna. Wszystko sam. 16-latek dobę sam w lesie? Drużynowy by nawet dał opierdol gdybym speniał i wrócił.
Brzmi bardziej jak jakieś chamskie otrzęsiny niż typowe harcerskie zadanie. Szkoda dzieciaka.
Oh well, kolejna cegiełka do [nienawiści dla harcerstwa](https://www.youtube.com/watch?v=-ROZzDqRpC8), szczególnie patrząc na komentarze [innych](https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1m7ybfh/comment/n4v3qbh/).
> Jakie najryzykowniejsze rzeczy robiliście w harcerstwie?
Trzy pióra, choć to zależy czy doba w lesie może być nazwana niebezpieczną, czy nie. Ja siedziałem cały dzień w środku lasu na drzewie, wtedy jeszcze się wracało z ptasimi piórami.
Za internetem:
“`
1. Przez jedną dobę zachowuje milczenie.
2. Przez jedną dobę nie je nic lub odżywia się tylko
posiłkiem leśnym.
3. Przez jedną dobę ukrywa się tak, by przez nikogo nie
być widzianym.
“`
Zależy, jak duże było to jezioro i ile czasu musiał spędzić w wodzie. Na pewno powinna być asekuracja z łódki i powinien mieć bojkę. Problemem będzie też temperatura wody. Długodystansowcy pływają w jeziorze w piance, nawet za dnia, kiedy woda jest nagrzana, bo wychłodzenie dokłada się do zmęczenia. Dla mnie to zdecydowanie brzmi bardziej, jak obóz przetrwaniowy niż harcerstwo.
15 lat harcerstwa mam za sobą i moje dzieciaki też ruszają do boju.
Sama nie raz pływałam nocą po jeziorze, ale nie oddalała się nigdy od brzegu i od innych.
Generalnie to już dużo o tym napisano w komentarzach wyżej, ale jak czytam niektóre, to mi się włos na głowie jeży. Wybierać dobrze szczep! U nas był zawsze bardzo duży nacisk na bezpieczeństwo i przestrzeganie harcerskich wartości. Jasne, wszyscy lubili zrobić czasem coś głupiego i różne wypadki się zdarzały, ale wyjątkowo ryzykowne głupoty były zawsze potępiane i niejedna osoba ze szczepu za głupotę wyleciała. Słyszałam o alkoholu na obozach o prowizorkach i innych takich, ale u nas to była zawsze jednorazowa zabawa i do widzenia.
Szkoda chłopaka, choć w jego wieku sama byłam nakręcona na podobne szaleństwa.
Ale, na litość, środowiska harcerskie też można sprawdzać.
Wybierajcie dobrze szczep!
Co prawda obozy harcerskie redukują liczbę Polaków, ale pielgrzymki ja zwiększają i jakoś to się wyrównuje.
Najgłupsza rzecz jaką widziałem za moich czasów, to jak powierzono mi w wieku 16 lat grupę niewiele młodszych ode mnie dzieciaków jako opiekunowi na wyjazd do Niemiec na jakiś konkurs.
> Podobno był pod nadzorem opiekuna i ratownika.
Powinien ciągnąć bojkę pływacką, a ratownik powinien być w łódce obok, a nie na brzegu.
Wtedy nic by się nie stało.
Ludzie z wielkiego miasta się zesrali xd sam test sprawności bardzo fajny, problem w tym, że opiekun i ratownik nie wykonali swojego zadania i nie zabezpieczyli akcji. Bo sama w sobie akcja jest jak najbardziej na plus
Widzę, że to było ZHR. Z z moich wspomnień (ja byłam w ZHP) to ZHR było dużo bardziej „hardcorowe”. W ZHP mieliśmy dużo więcej ograniczeń bezpieczeństwa, sanepidu, itp
Więc polecałabym ZHP dla dzieciaków pod tym względem
Same harcerstwo było spoko, tylko u mnie w drużynie faktycznie drużynowy, czy tam na wyjazdach obozowy dbali o bezpieczeństwo dzieciaków. Nawet przy wchodzeniu na na jakieś tam wysokości były pełne zabezpieczenia. Mimo że to był początek lat 00. Dużo się tam nauczyłem i mam dużo wspomnień. A tutaj ewidentnie ktoś dał dupy z zabezpieczeniem. No i pływanie w środku nocy nie brzmi rozsądnie.
źródło: jestem harcerzem ze związku, chłopak był znajomym znajomego instruktora.
informacje są na ten moment takie że na miejscu był i opiekun i ratownik wodny. nie wiadomo czy chłopak miał bojkę więc trzeba poczekać na statement policji. to nie było zdobywanie sprawności tylko stopnia ćwika, przeznaczonego dla harcerzy starszych i doświadczonych – na ten stopień robi się różne inne wyczyny, np. cwanego lisa, zainteresowanym mogę wyjaśnić o co chodzi. na miejsce już jest oddelegowana załoga ze związku harcerstwa. obóz dzisiaj się zakończył w przyzpieszonym trybie.
wyczyny na stopnie ćwik i wyżej to nic niecodziennego, tutaj samo zadanie nie było problemem – prawdopodobnie zawiodło zabezpieczanie. w jaki sposób to już policja ustali. w związku niedługo ogłoszona zostanie żałoba.
To źle, że zginoł, a czy można było temu zapobiec?
No można byłogdyby był ratownik na łudce.
Ale zaraz potem miał sam rozpalić ognisko, i mógł się podpalić, albo skaleczyc siekierką, albo wiatr mógł zwalić na niego drzewo w lesie, i nawet jakby stał tam oddział straży pożarnej to mogliby go nie uratować.
Takie sprawności ćwiczy się w warunkach pokoju, bo potem przydają się w warunkać alarmowych jak nie ma łodzi, straży, wokoło są wilki i musisz sobie rozpalić ognisko, czy przepłynąć jezioro, i dobrze jest wiedzieć jak to zrobić.
Oczywiście są odpowiednie warunki, ale jest w tym zawsze ryzyko. I dużo da się przewidzieć ale nie wszystkiemu zapobiec.
Dziwna sprawność – pływanie w nocy i rozpalanie ogniska? Harcerstwo, spoko, ale takie trochę dziwne. Ratownik i opiekun pewnie coś sobie oglądali na telefonach, zamiast pilnować chłopca.