Share.

    6 commenti

    1. “… by bardziej opłacalne były inne formy lokowania, np. na rynkach kapitałowych, w papierach wartościowych, co byłoby zresztą wartościowsze dla rozwoju polskich przedsiębiorstw, istotniejsze niż inwestowanie w beton.”

      O to to to! Jakaś sensowna kwota wolna od “belki” powinna pomóc. Obecnie mieszkanie może się “spłacać samo”, jego wartość rośnie a po 5 latach trzymana można je sprzedać bez podatku. Tu jest patologia i pole do nadużyć. Sam zysk z wynajmu (uwzględniając koszty takie jak remonty) to pewnie z ~6% rocznie.

      Co do czynszówek – bardzo spoko. Fajnie mieć umowę na wiele lat wiedząc, że nie podniosą mi czynszu “z dudy”. Może w końcu zacznie się w “temkraju” normalność.

    2. Thom_Braider on

      Jeżeli faktycznie będą budowane mieszkanka komunalne dostępne bez szeregu pojebanych warunków do spełnienia to git. Czy cokolwiek sensownego z tego wyjdzie? Zobaczymy. Osobiście nie wierzę w obietnice rządu. Ani PO, ani PiSu.

    3. nickitutajsadurne on

      Uwierzę jak zobaczę, bo przez ostatnie 30 lat nie stawiano, a kładziono, i nie budynki tylko chuja

    4. LittleBitOfPoetry on

      Serio? To brzmi bardzo dobrze.

      Mam wrażenie, że czegoś takiego nie zaproponowano już od wielu lat (20 lub więcej), czy ktoś może powiedzieć mi, że się mylę?

      W dodatku trudno tu się wybronić, że nie było pieniędzy, bo takie projekty można przeprowadzić najpierw na mniejszą skalę (żeby pokazać, że to działa).

      No więc Nowa Lewico w koalicji z Platformą, pokaż co potrafisz.

    5. grafknives on

      Wszystko fajnie. Ale Polacy tego nie chcą.

      Każdy chce dojścia do własności w swoim domu i nikt nie ma ochoty “dopłacać do komunalnych”.

    6. kmierzej on

      Mogliby w końcu przestać “pomagać kredytobiorcom”. Wszystko co robią, to tak naprawdę transferują pieniądze do banków, bo to banki sprzedają kredyty. Dalej do sprzedających mieszkania, którzy adekwatnie podniosą ceny. Jednocześnie skutecznie udupiają tych, którzy na jakiekolwiek formy dopłat do zakredytowania się nie łapią; czy to przez to, że banki nie chcą im dać kredytu, czy to przez to że sami nie chcą brać kredytu, szczególnie na tek złodziejskich warunkach, czy to przez to że ceny tak odjeżdżają, że na kredyt ich zwyczajnie nie stać. Dzięki temu dalej będą wegetować na wynajmie w niepewności co dalej. I to za publiczne pieniądze, a w duże mierze właśnie tych ostatnich, bo oni muszą zarobić odpowiednio więcej, żeby opłacić najem, gdzie odprowadzają dochodowy i inne daniny od kwoty, która w całości idzie na (nie swój) dach nad głową, a jeszcze 8.5% (lub 12.5%) wraca do budżetu.

      Te wszystkie programy “wsparcia kredytobiorców” to jest jeden wielki dramat. On nawet nie pomaga kupującym mieszkania, gdzie nawet po nazwie widać, że nie chodzi o kupno nieruchomości, a o udzielenie kredytu. Czyli zwiększenie podaży pieniądza w gospodarce, ponieważ takie kredyty w około 97% to pieniądz drukowany. Od takiego pieniądze ten, co go dostaje nie płaci żadnych danin, składek, podatków, chociaż właśnie zubożył całą resztę, która zarabia i stara się coś uciułać w PLN, bo wydrukowany pieniądz po prostu wpływa proinflacyjnie. Jakbyś chciał taką kwotę zarobić to masz dochodowy, raczej drugi próg bo o takich pieniądzach mówimy, plus NFZ, plus ZUS, plus rentowe i wypadkowe i fundusz pracowniczy po stronie pracodawcy, i jeszcze zapewne danina solidarnościowa biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny nieruchomości. A przy pieniądzu wydrukowanym kredytem nie dość, że żadnych z tych obciążeń nie ma, to jeszcze jak pisałem ci co zarabiają i oszczędzają w PLN właśnie efektywnie na tym stracili, a do tego na końcu budżet państwa dorzuci się “kredytobiorcom” – czytaj bankom i sprzedającym. Ten sam budżet, który ma takie potrzeby, że zadłużenie rośnie w rekordowym tempie względnie i nominalnie i kwoty wolnej to się podnieść nie da, bo nas nie stać. To już nawet przez łzy się nie da śmiać z tej sytuacji, a w określeniu, że to jest program “sznur+” nie widać żadnego sarkazmu.

    Leave A Reply