Jaką dzietność mają Atlandytki/Atlantynijki w Borneo?
szmateusz on
To mnie nie dziwi, jako osoby “pomieszkującej” w Hiszpanii.
Bez dziecka jest prościej w Hiszpanii, bo jak ktoś chce spędzać zimę na Kanarach pracując zdalnie dla przykładu, to siedzi 5-6 miesięcy, po czym wraca do kraju, gdzie podatki są niższe. W ten sposób unikamy tej najbardziej zasranej pory roku, mamy słońce i ciepło, a do tego podatki w PL. No żyć, nie umierać jednym słowem i sporo osób tak robi.
Ja mam dziecko, więc mam jeszcze 1-2 lata na ostateczną decyzję. W Hiszpanii zwykło się dziecko wpychać w system edukacji od 3 roku życia. W ten sposób, będę musiał podjąć decyzję czy zostać na stałe, co oznacza, że podatek mi skoczy jako autonomo do ponad 30% z groszami (z 12% w PL). Centrum interesów życiowych mi się zmieni.
Zalet mieszkania w Hiszpanii, zwłaszcza na Kanarach, dla dzieci jest całe multum: co najmniej wyląduje w szkole z jęz. Hiszpańskim. Język hiszpański jest drugi na świecie pod kątem tego, dla ilu ludzi jest to język natywny, dość dodać, że w stanach operuje nim do 20% społeczeństwa. Są jeszcze szkoły angielsko-hiszpańskie lub angielskie, często prywatne. A w domu język Polski. Więc w wieku nastoletnim dzieciak jest nativem z 3 języków. Do tego mnóstwo zajęć na zewnątrz, bo pogoda pozwala, dzieciaki z różnych krajów itp. No to życie jak na sterydach. W zamian za to rodzice podlegają pod hiszpańskiego fiskusa no i jest w cholere więcej obowiązków, jak to z dziećmi.
6 commenti
I co mamy zrobić z tą informacją?
[removed]
Dzieki za kontekst xD
Czyli prawie identyczna co w Polsce 🙂
Jaką dzietność mają Atlandytki/Atlantynijki w Borneo?
To mnie nie dziwi, jako osoby “pomieszkującej” w Hiszpanii.
Bez dziecka jest prościej w Hiszpanii, bo jak ktoś chce spędzać zimę na Kanarach pracując zdalnie dla przykładu, to siedzi 5-6 miesięcy, po czym wraca do kraju, gdzie podatki są niższe. W ten sposób unikamy tej najbardziej zasranej pory roku, mamy słońce i ciepło, a do tego podatki w PL. No żyć, nie umierać jednym słowem i sporo osób tak robi.
Ja mam dziecko, więc mam jeszcze 1-2 lata na ostateczną decyzję. W Hiszpanii zwykło się dziecko wpychać w system edukacji od 3 roku życia. W ten sposób, będę musiał podjąć decyzję czy zostać na stałe, co oznacza, że podatek mi skoczy jako autonomo do ponad 30% z groszami (z 12% w PL). Centrum interesów życiowych mi się zmieni.
Zalet mieszkania w Hiszpanii, zwłaszcza na Kanarach, dla dzieci jest całe multum: co najmniej wyląduje w szkole z jęz. Hiszpańskim. Język hiszpański jest drugi na świecie pod kątem tego, dla ilu ludzi jest to język natywny, dość dodać, że w stanach operuje nim do 20% społeczeństwa. Są jeszcze szkoły angielsko-hiszpańskie lub angielskie, często prywatne. A w domu język Polski. Więc w wieku nastoletnim dzieciak jest nativem z 3 języków. Do tego mnóstwo zajęć na zewnątrz, bo pogoda pozwala, dzieciaki z różnych krajów itp. No to życie jak na sterydach. W zamian za to rodzice podlegają pod hiszpańskiego fiskusa no i jest w cholere więcej obowiązków, jak to z dziećmi.