
Ogni giorno leggo notizie sul lavoro:
La metà dice questo:
– C’è carenza di dipendenti
– Le aziende cercano candidati per mesi
– L’economia è stagnante perché mancano i lavoratori
L’altra metà dice questo:
– Ho inviato 1.000 CV e nessuno ha risposto
– Il reclutamento dura 3 mesi
– Fuggono dal paese per evitare la disoccupazione
Dopotutto, cosa abbiamo? Mercato dei dipendenti o dei datori di lavoro? Come è possibile che si verifichino contemporaneamente due fenomeni opposti?
Come si può spiegare questo?
https://i.redd.it/n1qp7y28ls4g1.jpeg
di TaxPsychological2928
29 commenti
Brakuje ludzi do łopaty za najniższą krajową. Ludzi do pracy biurowej jest za dużo.
bo ludzie szukają dobrej pracy, a firmy oferują chujową pracę 😀
Jak oferujesz fajna robote to znajdziesz pracownika w 2 tygodnie.
Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że w jednej branży brakuje pracowników, a w innej jest nadmiar. Jeśli młodszy specjalista ds. klikania w Excelu wysłał 1000 CV, to w żaden sposób nie rozwiązuje problemu zakładu szukającego operatora dźwigu.
Pytanie jakiej pracy oczekują Ci co jej nie potrafią znaleźć
Nie chce mi się szukać niczego żeby to poprzeć ale:
Czuje że brakuje rąk do pracy w zawodach których nikt nie chce robić, albo dla tego że ludzie źle o nich myślą np. bo płacą za mało albo dla tego że idą w kierunku gorszych standardów jak np. praca w takiej biedronce gdzie masz prawie gwarantowane że nie będziesz miał wystarczająco współpracowników na zmianie żeby na spokojnie wszystko zrobić.
Tymczasem lepsze posady są oblegane a HR w firmach ma takie standardy że zanim kogoś znajdą to najpierw przesieją kilkaset podań.
Po prostu poszukiwani są pracownicy na umowie śmieciowej, poniżej minimalnej stawki. Stąd popyt na pracowników z krajów trzeciego świata – to jest cała tajemnica.
AI zabierze nam pracę!
Jest niż demograficzny i nie będzie kto miał pracować!
Które z dwóch powyższych jest prawdziwe?
mój znajomy pracujący w IT, którego wyrzucili z pracy dwa lata temu wciąż “nie może znaleźć pracy a wysłał setki CV”, ale gdy chciałem go polecić w mojej firmie do działu IT, bo szukali, a praca łatwa (w większości instalacja Windows i podpinanie komputerów), to mnie wyśmiał, bo za bieda pieniądze (10-12k brutto) nie będzie mu się chciało jeździć do firmy, minimum jakie chce to 20k na rękę (wcześniej miał 30k, ale nie na uopie a na tym czymś innym) i tylko praca zdalna
Masa czynników może na to wpływać.
* Mamy zapotrzebowanie na specjalistów, a ludzie pokończyli kulturoznawstwo.
* Niepewna sytuacja na rynku sprawia, że pracodawca szuka idealnie skrojonego kandydata zamiast kandydata który “dobrze rokuje”, przez co ze stu CV znajdzie dla siebie zero, a stu kandydatów “nie dostało telefonu”.
* Mamy niedopasowanie stawek. Wysokie koszty życia sprawiają, że pracodawca szuka ludzi za niewielką stawkę (i nie znajduje), a pracowników te ogłoszenia nie obchodzą.
* Mamy mniej mobilnych ludzi niż w np. w usa gdzie popularniejsza jest relokacja za pracą. Z tego względu, jeśli zakład na odludziu szuka inżyniera to ma problem, bo kto zrobił inżyniera, pewnie został w mieście gdzie ma dużo większą konkurencję. I zakład nie ma nikogo i inżynier ma problem.
* Szybciej niż kiedykolwiek zmienia się rynek -> zwiększa się specjalizacja. Kiedyś jeśli byłeś sprawny fizycznie, mogłeś aplikować na 90% ogłoszeń. Teraz samo “programista” mieści w sobie sto osób, które mają skrajnie różne i niepokrywające się umiejętności.
Bezrobocie ostatnio rośnie, wśród młodych jest dwucyfrowe. Osoby wchodzące na rynek pracy mają dosyć trudno
Ja myślę, że tu już nawet nie do końca chodzi o to, że tych ludzi brakuje w specyficznych branżach. Moim zdaniem jest ogólny problem z tym, że każdy chciałby zarabiać dużo więcej niż pracodawca może za dane stanowisko zapłacić.
Brakuje osób że statusem studenta dostępnego 7 dni w tygodniu oraz pracowników z 5letnim doświadczeniem
Brakuje, ale do takiej pracy, w której nikt nie chce pracować. Do pracy biurowej za najniższą krajową jest masa chętnych, do fizycznej już mniej.
Brakuje ludzi do nisko płatnych zawodów bądź do zakładów, gdzie pracodawca ma gdzieś prawa pracownicze.
Akurat ostatnio szukałam pracy. Wszystkie oferty chociaż w 50% będące w moim obszarze umięjętności i doświadczenia:
– umowa zlecenie za najniższą,
– B2B za najniższą (i na pełny etat)
– wymagane doświadczenie 5-letnie do pracy za najniższą
– wymagane doświadczenie kilkuletnie do pracy polegającej na prostych czynnościach (entry-level stanowiska)
– wymagane pierdylion umięjętności z różnych dziedzin przy benefitach pokroju “miły, młody zespół i luxmed”, bonusowe punkty, jeśli za minimalną i z tylko B2B
>Jak można to wytłumaczyć?
Zbiór osób, które nie mogą znaleźć pracy i zbiór firm z wolnymi wakatami nie mają części wspólnej (albo jest ona bardzo niewielka).
Jak ktoś szuka pracy jako, dajmy na to grafik, to właściwie nijak pokrywa się z tym, że jest dostępna praca jako magazynier.
Z tego co ja słyszę, w sektorze technicznym, to firmom brakuje ludzi którzy faktycznie mają umiejętności, a nie którym się wydaje że mają.
Dowód anegdotyczny, ale koledzy prowadzący rekrutacje mówą, że sporo ludzi którzy wpisują w CV że mają 10 lat doświadczenia w technologii, a zapytani o podstawy nie potrafią odpowiedzieć. Mam wrażenie że ludzie często przeceniają swoje umiejętności. Albo rynek wymaga dosyć szeroko wykształconych specjalistów, a więc pozycje wejściowe odpadają.
Na co też jeden zwrócił uwagę to brak umiejętności komunikacyjnych i organizacyjnych, podobno zwłaszcza u młodszych ludzi. Sprawy typu rozmowa przez telefon, ustalanie spotkania.
Ja sam będąc młodszym pracownikiem nie wiem czy się z tym zgadzam, czy żyję w bańce. Ale moim zdaniem trochę przesadzają.
To tak samo jak z mieszkaniami. Globalnie nie brakuje mieszkań, tylko brakuje ich lokalnie w dużych miastach gdzie jest praca.
Media zarabiają na twojej uwadze i takie sprzeczne komunikaty ją podtrzymują.
Firmy szukają jednorożca wśród kandydatów, procesy rekrutacyjne trwają miesiącami. W międzyczasie po trochu dokładają obowiązków pozostałym pracownikom i nagle się okazuje, że nowa osoba już nie jest potrzebna, bo zespół “daje radę”.
Dyrektor robi prezentacje do centrali jak on to wspaniałe zoptymalizował procesy, bierze premie i kółeczko się kręci. W końcu jakiś wypalony specjalista rzuca kwitami, bo ma dość i okazuje się, że na jego miejsce trzeba zatrudnić 2-3 osoby xd.
Strata na specjaliście pokrywa się z galopującym przychodem wynikającym z jego pracy. Zanim dojdzie do ponownego spadku, nowe osoby już będą wyszkolone odpowiednio i jakoś ogarną, skoro im naobiecywali złotych gór.
Fajnie sobie porównać statystki wzrostu poziomu zatrudnienia na linkedinie z raportami finansowymi. Przyrost zatrudnienia w ostatnich 2 latach 2-3%, a total revenue +30%.
Praca za najniższą krajową brutto i wymagania oderwania od rzeczywistości oraz/lub owocowe czwartki, energiczny zespół. Nie, dziękuję
Z jednej strony brakuje specjalistów, bo jako takich nie kształcimy, a rynek nie dostarcza wystarczającej ilości. Z drugiej strony brakuje ludzi do mało przyjemnych prac, których już nikt nie chce wykonywać. A jest duża nadpodaz przeciętnych ludzi do zwykłych, nie skomplikowanych prac biurowych czy nawet fizycznych i to oni nie mogą znaleźć pracy
Pamietam jak nie moglem znalezc pracy po studiach przez okolo trzy miesiace. Pomyslalem ze moze sobie po prostu dorobie w jakims McDonaldzie bo zawsze chcialem zobaczyc jak tam sie pracuje i mnie nie przyjeli. Nawet na rozmowe nie zaprosili tylko dostalem odmowe od razu xD Cale szczescie bo po kilku tyg znalazlem juz prace w zawodzie i ruszylem z kopyta.
Słowo klucz to “specjalizacja”. Jest rozjazd między wykształceniem ludzi szukających pracy, a zapotrzebowaniem pracowników. Drugie to wymagania – firmy nie szukają miesiącami jakichkolwiek pracowników, a tego idealnego białego rycerza na białym koniu z 40 letnim doświadczeniem w wieku 20lat, statusem studenta i dyspozyjnością 24/7. Trochę koloryzuję, ale w takim IT widzę masę ofert, każda conajmniej 2lata doświadczenia w wymaganiach oraz znam dużo studentów/ludzi świeżo po studiach szukających pracy nie mając żadnego komercyjnego doświadczenia.
Jest rynek pracodawcy i ci śrubują wymagania. Szukają kogoś kto koniecznie od dnia 1 będzie na 100% wszystko ogarniał tak, jakby pracował tam od lat.
Z mojego doświadczenia wynika, że najdłużej szukają pracy osoby, które mają największe wymagania oraz są niechętne do zmiany branży.
Bo w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem Cycu
W Polsce nie brakuje rąk do pracy ani specjalistów. Brakuje po prostu niewolników, którzy będą pracować za tak niskie stawki.
Ciężka jebalnia za najniższą. American Dream