Share.

15 commenti

  1. FoucaultInOurSartres on

    Żeby być customerem to trzeba coś kupować zamiast przyjść, obejrzeć, i kupić na allegro w drodze do domu

  2. Ktoś napisał prawdę. Klientem nie jest ten, kto nic nie kupuje. Ten jest po prostu zwykłym oglądaczem. W internecie tego aż tak nie widać, bo kartę w przeglądarce zawsze można pyk i zamknąć. A w sklepie to trzeba mieć jakąś wymówkę, żeby “zamknąć kartę”. Aaa jak ktoś nie ma czasu, to po co przychodzi… Od ludzi oczekiwać logiki xD

  3. Ok-Rent-1058 on

    a oni oczekiwali że każdy kto przyjdzie ten dokona zakupu? bo taki ma to wydźwięk

  4. BabagJee on

    Asortyment na wystawce mówi mi od razu, że w tej “księgarni” są same bzdety i popłuczyny. “Tanie” nie musi się równać beznadziejne, na stoiskach z tanią książką czasem można trafić na perełki

  5. PanPancerny90 on

    Nie ma obowiązku kupowania książki po wejściu do księgarni.

  6. Odwrotna_Klepsydra on

    Taka prawda. U nas zamknęli świetny sklep z planszówkami, gdzie sprzedawca rewelacyjnie doradzał, bo miał pozycje o 10 zł droższe niż w necie. Oczywiście wszyscy ryk że no jak tak można. No ludzie! Najem lokalu w mieście to nie są śrubki.

  7. Ketchupcharger on

    – ja, kiedy mój dyliżans dorożkarski podupada w XXI wieku

  8. Warcrasherd2 on

    Na koniec oglądacz to potencjalny klient. Bez klientów nie ma biznesu. Skoro aż tyle osób rezygnuje to pozostaje pytanie czy te książki są tam rzeczywiście tanie.

  9. Abuzywny_arbuz on

    Po wystawce widać że to chyba prowadził jakiś fanatyk grilla, więc nie dziwi że grilluje klientów.

  10. No niestety taka prawda, znajomy ma sklep z obuwiem i też narzeka że przyjdą, przymierzą a następnie powiedzą że w Internecie 5 złotych taniej i pójdą. Internet jest świetny ale niestety wyeliminował masę sklepów co oznacza że dostęp do niektórych rzeczy jest lepszy i tańszy a do innych gorszy i droższy.

  11. notveryamused_ on

    Rozumiem wściekłość, aczkolwiek polski rynek książki dowalony został przede wszystkim przez hurtowników oraz duże sieci księgarskie, z którymi nie mogą walczyć ani mali wydawcy, ani niezależne księgarnie. Połowa lub ponad połowa ceny książki to marże dla hurtowników i dystrybutorów, a lobby jest na tyle silne, że doskonale dba o własne interesy.

  12. Shamingowanie ludzi wchodzących do sklepu, zawracających dupę sprzedawcy, a na końcu kupujących w necie zawsze spoko.
    Ludzie się nauczyli że wchodzą do sklepów stacjonarnych po to żeby pooglądać i zamówić w necie tam gdzie taniej, nie dziwi mnie zdenerwowanie małych biznesów, które nie mają jak konkurować z gigantami.

Leave A Reply