Share.

    13 commenti

    1. > Na świecie mamy do czynienia z dwiema filozofiami w kwestii ustawiania i oznakowywania fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości. Pierwsza – stosowana w Polsce – zakłada, że fotoradar jest narzędziem do poprawienia bezpieczeństwa w konkretnym miejscu (np. przy szkole albo obok niebezpiecznego skrzyżowania). Chcemy, by kierowcy zwalniali, więc stawiamy skrzynkę, malujemy ją na żółto i oznaczamy znakiem. Każdy normalny człowiek zachowujący minimum uwagi podczas jazdy, zdejmie nogę z gazu. Kara za gapiostwo to mandat.

      >Druga filozofia zakłada, że kierowca musi jeździć przepisowo zawsze i wszędzie. Powinien więc non stop spodziewać się fotoradarów, kamer i pomiarów – i w obawie przed mandatem, musi jechać zgodnie z przepisami cały czas. Nigdy nie wiadomo, czy akurat pod tym wiaduktem nie ma fotoradaru, w tym śmietniku nie kryje się kamera, a ten dostawczak na poboczu stoi tam dlatego, że w środku czai się maszyna do robienia drogich zdjęć. Oczywiście, obydwie filozofie można łączyć – jeśli chcemy, by przed szkołą naprawdę każdy zwolnił, tamtejszy fotoradar możemy akurat oznaczyć.

      Kilka miesięcy temu jak coś takiego proponowałem w komentarzach pod innym postem to mnie zminusowano i zwyzywano, że jak można myśleć, że brak oznaczenia fotoradarów ma pozytywnie wpływać na przestrzeganie limitów a tu proszę.

    2. To + kary bardziej niż finansowe przy rażących przekroczeniach i będzie normalniej. Ale tak, na pewno przydałby się jakiś mechanizm w drugą stronę przy ograniczeniach postawionych z dupy.

    3. lefelippe on

      Zrobiła się koalicja drogowych marksistów i faszystów którzy chcą karać ludzi za nieprzepisową jazdę w kraju gdzie znaki są ustawione idiotyczne a teren zabudowany jest mimo tego że wokół są puste pola.

    4. Bookkeeper-Terrible on

      Mnie wkurza że jeżdżąc zgodnie z przepisami w Polsce momentalnie stajesz się wrogiem numer 1.

      Ludzie wyprzedzają w jakichś chorych miejscach typu 100m przed skrzyżowaniem czy pasami, byle zaoszczędzić te parę sekund.

    5. Chłoporozumizm zostawmy pijanym wujom na weselu.

      Kiedyś mieliśmy nieoznakowane radary, teraz mamy oznakowane, można zrobić porównanie. Niech ktoś pokaże jakie zmiany zaszły, czy jest lepiej czy gorzej. I to porządne badanie statystyczne chcę a nie że pijany wujek spojrzy na wpływy z mandatów teraz i 20 lat temu.

    6. Educational_Report90 on

      O ile większa ilość fotoradarów była by okej to jest tu pewien problem. W Polsce mamy dużo bardzo źle ustawionych znaków. Przykład pod moim miastem na drodze przez puste pola gdzie nie ma nawet działek na budowę wyznaczonych jest ograniczenie do 30 na odcinku prawie 2 km. Z kolei dosłownie dojeżdżając dwa skrzyżowania dalej jest 70 w asyście dużej ilości domów. I gdzie tu sens i logika? Nie ma ale że były tam kiedyś zakusy pod budowę nowego osiedla z czego nic nie wyszło to mam taki kwiatek.

    7. LeslieFH on

      Politycy lubią zapierdalać, podobnie jak celebryci medialni, nie bedzie żadnych nieoznakowanych fotoradarów bo policjantowi można powiedzieć “czy pan wie kim ja jestem” a fotoradarowi nie.

    8. itsbudyn on

      No rzeczywiście niezawodny. Dopóki ktoś nie zrobi mapy tych urządzeń. I zda sobie sprawę, że jest o wiele więcej groźnych manewrów drogowych (typu wyprzedzanie na zakazie/pasach, jazda na zderzaku) niż tylko jazda z przekroczoną prędkością.

      Jak trzaskanie pieniędzy z piratów (jeżeli nie da się ich wyeliminować z dróg) jest słuszne i powinno być tylko częstsze, to coś nie chce mi się wierzyć, że to rozwiązanie będzie miało jakiś solidny wpływ.

    9. Regeneric on

      Zanim pomyślimy w ogóle o tym, żeby w Polsce przestać znaczyć fotoradary, to musimy się poważnie zastanowić nad znakami ograniczenia prędkości.

      Przykład naszych sąsiadów, Słowaków: widzisz ograniczenie do 70 km/h? To lepiej jedź te 70 i nie więcej, bo szansa na wypadnięcie z zakrętu przy 80 km/h to w tym miejscu jakieś 70%.

      Zanim zaczniemy robić podchody i karać ludzi, że na 800 metrach prostej drogi za miastem nie stosują się do znaku ograniczenia prędkości na 50 km/u, trzeba tę sytuację poprawić.

      No ale to koszty. Te, które poświęcimy na analizy i zmiany, oraz te potencjale wpływy z mandatów, których wtedy ubędzie. Także nierealne marzenie 🙂

    10. Nerwus14 on

      Nieuchronność kary to jest najbardziej przerażające, a spychologia panująca w organach ścigania powoduje tragedie.

    11. Fergussonnn on

      Chętnie poprę nieoznakowane radary i surowsze egzekwowanie przestrzegania przepisów ruchu drogowego, pod warunkiem, że:

      – Państwo ogarnie patologię związaną z idiotycznie poustawianymi znakami, zwłaszcza “pamiątkami” po budowach

      – Skopiujemy co nieco z Niemiec – spokojna jazda po terenach zabudowanych, a jak chcesz sobie “przycisnąć”, to masz gęstą, świetną sieć autostrad z odcinkami bez limitów prędkości

      – Pieniądze z mandatów zostaną zainwestowane w infrastrukturę drogową

      – Dofinansowana zostanie policja drogowa, w tym autostradowa. Niech drogówka dostanie w końcu jakieś zabawki umożliwiające jej sprawne realizacje swoich zadań. Do tego koniec wymuszanych mandatów oraz norm mandatowych

    12. Alarmed-Extension626 on

      Ja to moze malo rozgarniety jestem ale w natruze nie ma czegos tkaiego jak bezpiecznestwo, nie ma go tez na drodze ani w finasach to po prostu bzdura jest. Wiec nie wiem jak radar mialby poprawic cos czego nie ma za to wiem jak radar wplywa na finase i wyobrazam sobie ze ten ukryty bedze generowal wiecej wplywow niz jawny. No a jesli komus wydaje sie ze jest cos takiego jak bezpieczenstwo to coz ja fantastyke nawet lubie.

    Leave A Reply