
La decisione di Englert (direttore artistico del National Theatre) ha causato una tempesta! Ha assunto sua moglie e sua figlia. Utenti Internet: “Nepotismo estremo”
https://www.rmf.fm/rozrywka/filmy-i-seriale/news,74995,decyzja-englerta-wywolala-burze-zatrudnil-zone-i-corke-internauci-skrajny-nepotyzm.html
di sama_tak
6 commenti
Jan Englert (dyrektor artystyczny Teatru Narodowego) w głównych rolach kobiecych w sztuce Hamlet obsadził swoją żonę i córkę. Jego córka ukończyła studia w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (na której wykłada Jan Englert) w 2024 roku.
[Komentarz Jana Englerta](https://ludzie.fakt.pl/jan-englert-o-burzy-wokol-jego-corki-w-hamlecie-kategoryczna-reakcja/9tcgzl4)
> Jeśli pani chce pytać o kocioł wokół teatru Narodowego i mojej rodziny nie wdaję się w żadne tego rodzaju sprawy. Nie udzielam żadnych odpowiedzi i nie będę komentował
Fragment [oświadczenia Teatru Narodowego](https://www.narodowy.pl/aktualnosci,1749,oswiadczenie_dotyczace_premiery_hamleta.html)
> W tej sytuacji inscenizacja Hamleta – tekstu jak wiadomo pojemnego i wieloznacznego będzie w znacznej mierze autorska: będzie rozrachunkiem artysty z teatrem i podsumowaniem jego drogi. Wszystkie decyzje inscenizacyjne, w tym obsada, wynikają z tego założenia.
> Można tu przypomnieć, że poprzednik Jana Englerta – Jerzy Grzegorzewski również pożegnał się ze Sceną Narodową autorskim przedstawieniem On. Drugi powrót Odysa, zrealizowanym na podstawie tekstu jego córki Antoniny.
> Gdy zważyć szczególny charakter tej premiery, podejrzenia nepotyzmu są nieuzasadnione.
No to podsumował swoją “drogę”, ostatnie nepo tango dyrektora Englerta.. To jest państwowy teatr praktycznie w całości finansowany przez państwo. Robienie z takiej instytucji folwarku dla własnej rodziny jak najbardziej słusznie oburza ludzi. Odchodzi w atmosferze skandalu na własne życzenie a Grażyna Szapołowska która od dawna o tym mówiła pewnie otwiera gdzieś szampana
Nepotyzm w aktorstwie? Przecież to dziwi tylko tych, którzy nie interesują się filmem/teatrem. I polskie i amerykańskie Hollywood jest pełne całych rodzin. Jeśli na ekranie pojawia się jakaś nowa twarz to na 80% jest dzieckiem kogoś znanego.
To on jeszcze żyje?
Skrajny to by był jakby tam jakichś pociotków wciskał a nie najbliższą rodzinę.
Dla mnie nepotyzm byłby, jakby zrobił z nich “sekretarki od niczego”, które tylko biorą pieniądze – tak to wygląda w państwowych spółkach.
Jak już mówimy o tak nietuzinkowej kwestii jak obsada sztuki teatralnej, to tam są potrzebne umiejętności, a więc nie zatrudnia się niemot-figurantów.