O ja pierdolę, jakie raczysko w komentarzach pod artykułem. Chyba największym osiągnięciem PRowym PiSu było trwałe umieszczenie w publicznej dyskusji PO=Niemcy=Zło
Democracy2004 on
I bardzo dobrze!
Grewest on
Szkoda tylko że z powodu tego odsunięcia od brzegu trochę więcej zapłacimy za energię z morskich wiatraków.
Ale lepsze to niż nie wybudowanie tych wiatraków w ogóle(z powodu protestów).
myeye95 on
Fajnie bardzo, ale przydałoby się pomyśleć nad magazynowaniem ewentualnych nadmiaru tej energii na bezwietrzne dni. Elektroliza wody lub baterie.
Danuel on
Nikomu? Na pewno prawiczki sterowane przez przemysł wydobywczy paliw znajdą jakiś powód do narzekań.
Many-Leader2788 on
Widziałem fajną opinie w jakimś jednym artykule.
Parafrazując – teraz sobie pokrzyczymy o odchodzeniu od zielonej polityki klimatycznej,
a za rok sobie zdamy sprawę, że węgiel jest mega drogi, gazu nie ma, ropy nie ma, no więc chyba się nam zielona energia opłaca
SwordfishVisual9120 on
Nikomu poza rybą
OmniSzron on
Wspaniała wiadomość! Teraz trochę kontekstu:
Polska w 2023 roku [zużyła 170 TWh energii](https://www.forum-energii.eu/rocznik-dane-o-energetyce) (co ciekawe, o 8 TWh mniej niż w 2022). Ta gigantyczna farma wiatrowa ma mieć szczytową moc 1,5 GW. To znaczy, że gdyby pracowała 24/7 na 100% wydajności (co jest absolutnie niemożliwe), to produkowałaby rocznie 13,14 TWh energii, czyli niecałe 8% całego zapotrzebowania energetycznego kraju (z roku 2023).
Niestety, turbiny nie działają ze 100% wydajnością. Te morskie są bardziej wydajne dzięki bardziej stabilnym wiatrom i małej obstrukcji terenu, ale nawet one osiągają tylko 35-50% wydajności. Głównym problemem jest oczywiście sam wiatr – turbiny nie działają, gdy wieje za słabo, ale też gdy wieje za mocno (zbyt szybko obracająca się się turbina grozi katastrofą). Tak więc dajmy naszej farmie – w końcu nowoczesnej i ulokowanej na morzu – bardzo optymistyczną średnią wydajność 45%. To da nam 5,9 TWh energii rocznie, czyli 3,5% zapotrzebowania (z 2023 roku).
Czy to rozwiązuje nasze problemy energetyczne? Nie. Czy to się opłaca? 30 mld zł to duża kwota. 800+ kosztuje rocznie około 70 mld, a farmę wiatrową buduje się raz (jej koszty utrzymania to kwestia milionów, nie miliardów). Sami oceńcie. No i to, co najważniejsze – im więcej energii jesteśmy w stanie wygenerować bez użycia paliw kopalnych, tych mniej zanieczyszczeń pompujemy do atmosfery i tym mniej jesteśmy uzależnieni od obcych mocarstw, które kontrolują przepływ tychże paliw.
Grzechoooo on
No i fajen. Oby tak dalej. Zaraz się okaże że ta elektrownia atomowa jednak nam niepotrzebna.
10 commenti
Zielonym będzie xD
O ja pierdolę, jakie raczysko w komentarzach pod artykułem. Chyba największym osiągnięciem PRowym PiSu było trwałe umieszczenie w publicznej dyskusji PO=Niemcy=Zło
I bardzo dobrze!
Szkoda tylko że z powodu tego odsunięcia od brzegu trochę więcej zapłacimy za energię z morskich wiatraków.
Ale lepsze to niż nie wybudowanie tych wiatraków w ogóle(z powodu protestów).
Fajnie bardzo, ale przydałoby się pomyśleć nad magazynowaniem ewentualnych nadmiaru tej energii na bezwietrzne dni. Elektroliza wody lub baterie.
Nikomu? Na pewno prawiczki sterowane przez przemysł wydobywczy paliw znajdą jakiś powód do narzekań.
Widziałem fajną opinie w jakimś jednym artykule.
Parafrazując – teraz sobie pokrzyczymy o odchodzeniu od zielonej polityki klimatycznej,
a za rok sobie zdamy sprawę, że węgiel jest mega drogi, gazu nie ma, ropy nie ma, no więc chyba się nam zielona energia opłaca
Nikomu poza rybą
Wspaniała wiadomość! Teraz trochę kontekstu:
Polska w 2023 roku [zużyła 170 TWh energii](https://www.forum-energii.eu/rocznik-dane-o-energetyce) (co ciekawe, o 8 TWh mniej niż w 2022). Ta gigantyczna farma wiatrowa ma mieć szczytową moc 1,5 GW. To znaczy, że gdyby pracowała 24/7 na 100% wydajności (co jest absolutnie niemożliwe), to produkowałaby rocznie 13,14 TWh energii, czyli niecałe 8% całego zapotrzebowania energetycznego kraju (z roku 2023).
Niestety, turbiny nie działają ze 100% wydajnością. Te morskie są bardziej wydajne dzięki bardziej stabilnym wiatrom i małej obstrukcji terenu, ale nawet one osiągają tylko 35-50% wydajności. Głównym problemem jest oczywiście sam wiatr – turbiny nie działają, gdy wieje za słabo, ale też gdy wieje za mocno (zbyt szybko obracająca się się turbina grozi katastrofą). Tak więc dajmy naszej farmie – w końcu nowoczesnej i ulokowanej na morzu – bardzo optymistyczną średnią wydajność 45%. To da nam 5,9 TWh energii rocznie, czyli 3,5% zapotrzebowania (z 2023 roku).
Czy to rozwiązuje nasze problemy energetyczne? Nie. Czy to się opłaca? 30 mld zł to duża kwota. 800+ kosztuje rocznie około 70 mld, a farmę wiatrową buduje się raz (jej koszty utrzymania to kwestia milionów, nie miliardów). Sami oceńcie. No i to, co najważniejsze – im więcej energii jesteśmy w stanie wygenerować bez użycia paliw kopalnych, tych mniej zanieczyszczeń pompujemy do atmosfery i tym mniej jesteśmy uzależnieni od obcych mocarstw, które kontrolują przepływ tychże paliw.
No i fajen. Oby tak dalej. Zaraz się okaże że ta elektrownia atomowa jednak nam niepotrzebna.