Dla tych co poprzednią kadencję PiSu przespali pod kamieniem i w ogóle “pis-po jedno zło” – fragment z podręcznika HiT:
>”Wraz z postępem medycznym i ofensywą ideologii gender wiek XXI przyniósł dalszy rozkład instytucji rodziny. Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju ‘produkcję’?”
Tutaj anegdotka z artykułu:
>Ale bolało ją co innego. Gdy była w ciąży, w Sejmie odbyło się głosowanie nad rządowym programem in vitro. – Kiedy słuchałam wypowiedzi posłów z Konfederacji, posłanek PiS, to włos mi się na głowie jeżył – takie opowiadali głupoty. Np. o selekcji zarodków jak na rampie w Auschwitz – to poseł Braun – wspomina.
Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby się przypierdalać akurat do in vitro.
Liczę na to, że gdy moje dziecko pójdzie do szkoły to nie dostanie do czytania takiego raka jak tamten podręcznik stworzony i klepnięty przez bandę szurów.
1 commento
Nie przepadam za oko press, ale spoko artykul.
Dla tych co poprzednią kadencję PiSu przespali pod kamieniem i w ogóle “pis-po jedno zło” – fragment z podręcznika HiT:
>”Wraz z postępem medycznym i ofensywą ideologii gender wiek XXI przyniósł dalszy rozkład instytucji rodziny. Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju ‘produkcję’?”
Tutaj anegdotka z artykułu:
>Ale bolało ją co innego. Gdy była w ciąży, w Sejmie odbyło się głosowanie nad rządowym programem in vitro. – Kiedy słuchałam wypowiedzi posłów z Konfederacji, posłanek PiS, to włos mi się na głowie jeżył – takie opowiadali głupoty. Np. o selekcji zarodków jak na rampie w Auschwitz – to poseł Braun – wspomina.
Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby się przypierdalać akurat do in vitro.
Liczę na to, że gdy moje dziecko pójdzie do szkoły to nie dostanie do czytania takiego raka jak tamten podręcznik stworzony i klepnięty przez bandę szurów.