
Di recente, dedico sempre più attenzione alle analisi economiche presentate da Gary Stevenson, ex commerciante Citibank, che gestisce il suo canale YouTube: Garyseconomia. Ho un’educazione economica da solo e dopo aver visto la maggior parte dei suoi materiali, giungo a una conclusione – tutto ciò è davvero aggiunto.
Il PIL e lo stato reale dell’economia
Stevenson sottolinea che la crescita del PIL non è un indicatore affidabile della prosperità della società. In effetti, la crescita economica di oggi si basa principalmente sulla crescente disuguaglianza di proprietà. Ciò che dice può sembrare ovvio, ma le sue analisi spiegano semplicemente perché le teorie economiche classiche spesso falliscono.
Un esempio è la crisi finanziaria del 2008 e i suoi effetti. Quindi le banche centrali quasi in tutto il mondo hanno ridotto i tassi di interesse a zero. Secondo i tradizionali modelli economici, dopo circa 18 mesi dovrebbe esserci un forte miglioramento della situazione economica: le persone dovevano guadagnare più reddito e aumentare il consumo. Stevenson, tuttavia, decise di controllare come appare la realtà. Nel 2010 ha condotto un sondaggio, chiedendo alla gente comune la loro situazione finanziaria. Si è scoperto che la maggior parte di loro aveva seri problemi finanziari. Dal momento che le persone non avevano soldi, da dove viene la crescita del PIL?
La risposta è semplice: la ricchezza non si è diffusa uniformemente, ma accumulata nelle mani dei più ricchi. Questa situazione continua ancora oggi e la pandemia Covid-19 ha solo intensificato queste disuguaglianze.
L’economia come un gioco di somma zero
Uno degli argomenti chiave di Stevenson è che l’economia agisce come una somma zero. Se la classe operaia e i governi sono in debito, allora qualcuno deve essere il proprietario di questo debito – e queste persone sono le più ricche. Non si tratta di persone che guadagnano milioni al mese grazie al loro lavoro, ma di coloro che derivano redditizi solo dalle loro attività: immobili, terreni, azioni e altri investimenti. È l’accumulo di capitale nelle mani di alcuni che porta alla stagnazione economica e sociale.
Com’è stato una volta?
Stevenson ricorda i dati degli anni ’50 e ’60 negli Stati Uniti – tempi indicati come “era d’oro” dell’economia. A quel tempo, l’aliquota fiscale più alta per la più ricca era … 91%! A quei tempi potresti comprare una casa da uno stipendio. Oggi, anche le coppie che lavorano per quattro turni spesso non hanno possibilità di acquistare il proprio appartamento.
È importante sottolineare che Stevenson non si oppone al libero mercato, al contrario. Sottolinea che il problema non è il capitalismo stesso, ma l’estrema irregolarità che lo deforma. Sottolinea che per una persona non vi è alcuna differenza se abbia 10 miliardi o 100 miliardi, mentre per il grande pubblico fa una grande differenza se 90 miliardi di differenze rimarranno in circolazione o rimarranno nelle mani degli individui.
Gli effetti dell’irreneità
Le disuguaglianze economiche hanno conseguenze di vasta riduzione. Stevenson indica che una bassa fertilità, un aumento della malattia mentale nei giovani o una crescente frustrazione sociale sono il risultato diretto della crescente stratificazione. Se la ricchezza non è distribuita in modo da consentire il funzionamento della classe media, l’economia inizia a soffocare.
Vale la pena ascoltare
Gary Stevenson fornisce un nuovo sguardo all’economia, che si basa su dati e analisi reali, non su modelli obsoleti. I suoi pensieri sono logici e coerenti, quindi consiglio vivamente di conoscere i suoi materiali. È possibile che dopo averlo visto, guarderai diversamente a ciò che sta accadendo nell’economia di oggi. L’inglese di base è richiesto (anche se probabilmente puoi includere l’autotraskrinazione in polacco).
Gary Stevenson – ekonomia, która naprawdę się dodaje
byu/wopper_pl inPolska
di wopper_pl
16 commenti
Obejrzałem kilka jego filmików, ale wydaje mi się że ciągle gada o tym samym. W Uk nie jest żadną figurą i tak naprawdę nikt go tu nie zna. Był proszony do kilku wywiadów, ale ciągle opowiada te same historie.Poza tym jego akcent jest dla mnie irytujący, ale to tylko moje zdanie.
A czy konsumpcja to nie jest zakup towarów i usług? A kto produkuje głównie dobra i usługi jak nie korporacje? Ludzie kupując zostawiają swoje pieniądze korporacjom a co za tym idzie oddają swoje pieniądze bogatym
Oglądam od paru lat, gość ma dużo racji, problem w tym że prędzej spalimy ten świat niż damy sobie aktywa opodatkować.
>**Jak było kiedyś?**
>Stevenson przywołuje dane z lat 50. i 60. XX wieku w USA – czasów określanych mianem „złotej ery” gospodarki. Wówczas najwyższa stawka podatkowa dla najbogatszych wynosiła… 91%! W tamtych czasach można było kupić dom z jednej pensji. Dziś nawet pary pracujące na cztery zmiany często nie mają szans na zakup własnego mieszkania.
No właśnie “**określanych**”
Domy były wtedy mniejsze, ilość samochodów na osobę była wtedy mniejsza, ubóstwo było wtedy większe.
Polecam fajny filmik który pół żartem, pół serio ten mit obala
[https://youtu.be/cYJYzzT02MA?si=R1DaNBzCtSJRHtsy&t=213](https://youtu.be/cYJYzzT02MA?si=R1DaNBzCtSJRHtsy&t=213)
Również oglądam. Gdyby młodzi faceci zamiast Petersona, Tate’a czy Mentzena brali sobie takiego gościa za autorytet, to świat byłby lepszym miejscem
Widziałem jakieś rolki z nim u Pierca Morgana.
A czy w tym odniesieniu do lat 50-60 i tej złotej ery, którą linkuje do wyższych podatków poruszał w ogóle temat tego czy czasem to bogactwo nie brakło się z ogromnego wyzysku kolonii brytyjskich?
“Stevenson przywołuje dane z lat 50. i 60. XX wieku w USA – czasów określanych mianem „złotej ery” gospodarki. Wówczas najwyższa stawka podatkowa dla najbogatszych wynosiła… 91%! W tamtych czasach można było kupić dom z jednej pensji. Dziś nawet pary pracujące na cztery zmiany często nie mają szans na zakup własnego mieszkania.”
To jest zwykłe podawanie wyjątku, którego nie da się fizycznie powtórzyć. Ta “złota era gospodarki” była spowodowana faktem dominującej pozycji USA w praktycznie każdej sferze przez to że wtedy dosyć niedawno cały cywilizowany świat się ochoczo mordował. Nie podawajmy czegoś za przykład jeżeli nie jest to możliwe do osiągnięcia przez “zwykłą” politykę.
I te 91% to był podatek dochodowy, który był nagminnie unikany na wszelakie sposoby i możliwy tylko, znowu, dominującej pozycji USA dzięki której bogacze nie mieli zbytnio gdzie uciekać (albo nadal dało się od nich coś pobrać za granicą). Historycznie podatek dochodowy działał pozytywnie na nierówność w USA, ale dzisiejszy problem leży w opodatkowaniu niezrealizowanych akcji, tzn prawdziwi bogacze by go łatwo uniknęli, albo by uciekli.
Nota bene, samo wybranie Trumpa ściągnęło świat w jedną stronę, ale samo *nie wybranie* Demokraty dodaje kolejny efekt – oni przynajmniej coś przebąkiwali o unrealized gains tax i dyskutowali o wprowadzeniu 2% majątku podatkowego na forum G20 – pewnie samo gadanie; mimo tego była możliwa przyszłość, w której nie dość że globalne podatki były by częściowo naprawione to dodatkowo nie były by jeszcze bardziej zepsute tak jak Trump zamierza. Podwójnie na minus wychodzimy w tej kwestii.
Zgadzam się w zupełności. To nawet widać pokoleniowo u nas – mój dziadek kupił działkę i pobudował dom i gospodarstwo, mój ojciec kupił działkę i zbudował dom, a ja pracując znacznie więcej niż oni, mając lepsze wykształcenie wciąż nie mogę nawet zarobić na kawalerkę. I tutaj jeszcze należałoby zaznaczyć, że oni kupili i postawili swoje domy po prostu pracując, a dziś jesteśmy jeszcze uzależnieni od banków i musimy brać kredyty na 30 lat.
Z ta gra o sumie zerowej to jest akurat zupełnie odwrotnie. Państwa które emitują swoją walutę drukując ją (tworząc z powietrza) właśnie u nikogo się nie zadłużają i mogą (co też robią) finansować z tego wydatki/inwestycje
Sukcesem w walce przed uciekającymi przed podatkami miliarderami jest niewątpliwie nałożenie sankcji na rosyjskich oligarchów.
Miarą tego sukcesu może być to jak wielkich sojuszników widzą w nich miliarderzy kontrolujący obecną administrację USA. Myślę że to powód dla którego miliarderzy tak popierają obecny zwrot na Rosję.
Żeby to jeszcze bardziej uskutecznić, trzeba by zbudować szeroki front państw, które nie pozwalają miliarderom na bunkrowanie się w nich z pieniędzmi. Żeby nie było bloku 59 krajów z odpowiednimi podatkami i 1 raju podatkowego który wszystko psuje.
Patrząc na słabnący prymat USA, to ta wizja jest co raz bardziej mozliwa – co raz mniej wydaje się prawdopodobne, że USA zaparkują lotniskowiec przy jakichś Kajmanach i zagwarantują tym samym, że miliarderzy unikną płacenia podatków na utrzymanie rzeczonego lotniskowca.
Siła zjednoczonej Europy też może sprawić że taka wizja się uda.
To co my możemy zrobić, to głosować na prawdziwie lewicowych kandydatów, a potem domagać się od nich odpowiedniej polityki.
Nie rzuciłem nawet okiem ale dam sobie rękę uciąć że angielski tytuł, tak okropnie przetłumaczony brzmiał “Economy which really adds up” albo coś w ten deseń, w każdym razie z tym phrasal verb.
Litości. Co to ma po polsku znaczyć “ekonomia która się naprawdę dodaje”?? Do czego? Może się nie naprawdę dodawać? Na kłamstwa?
Natomiast rozumiem trochę OPa, bo nie ma bliskiego polskiego odpowiednika. Bo i co powiedzieć? Że “ekonomia się sprawdza”? Kiepsko. Może “Ekonomia z sensem”? eech, trochę lepiej ale to ciągle nie to.
„Wzrost PKB nie jest rzetelnym wskaźnikiem dobrobytu społeczeństwa.”
To akurat mówił KAŻDY wykładowca na moich studiach (ekonomiczne) 20 lat temu 😁
Co dokładnie jest tutaj według Ciebie odkrywcze?
Większość tych tez jest od dawna powtarzana przez różne osoby, ale ich zrozumienie jest trudne przez szeroką publikę, dlatego nie są popularne. (przypomnę że 10% Polaków uważa że nie płaci absolutnie żadnych podatków, a około połowa nie wie o vatcie, akcyzie i podatku belki).
Politycy się tym nie zajmą, bo (do wyboru jedno lub kilka):
-godzi to w ich interesy
-są skorumpowani lub pod wpływem lobby
-nie rozumieją problemu
-są oderwani od problemów przeciętnych ludzi
-komunikują się ze społeczeństwem tylko w tematach prostych do zrozumienia
-łatwiej złapać głosy poparcia, jeśli przekażesz swojemu wyborcy co dokładnie uzyska, a nie szeroko rozumiane społeczeństwo, czyli w zasadzie nie wiadomo kto i czy na pewno
Według mnie, mało prawdopodobne, żeby obyło się bez jakiegoś rodzaju rewolucji, raczej sytuacja się nie zmieni od ‘woli politycznej’
Co do zasady, że nierówności są bardzo ważne się zgadzam i zgadza się z tym większość ekonomistów. https://www.kentclarkcenter.org/surveys/inequality/
Ten youtuber jest z UK, więc spójrzmy na UK.
>Przykładem jest kryzys finansowy z 2008 roku i jego skutki. Wówczas banki centralne niemal na całym świecie obniżyły stopy procentowe do zera. Według tradycyjnych modeli ekonomicznych po około 18 miesiącach powinna nastąpić silna poprawa koniunktury – ludzie mieli zyskać większe dochody i zwiększyć konsumpcję.
Nie słyszałem o tych 18 miesiącach, ale sytuacja UK się poprawiła.
https://data.worldbank.org/indicator/NY.GDP.MKTP.KD.ZG?locations=GB
W 2008 spadek pkb o 0.2%, w 2009 o 4.6%, a w 2010 wzrost o 2.2%.
>W 2010 roku przeprowadził ankietę, pytając zwykłych ludzi o ich sytuację finansową. Okazało się, że większość z nich miała poważne problemy finansowe. Skoro ludzie nie mieli pieniędzy, to skąd wziął się wzrost PKB?
Ale dane mówią co innego, https://www.statista.com/statistics/1073541/total-value-of-household-debt-in-the-united-kingdom/ Praktycznie brak wzrostu długu od 2008 do 2010.
PKB per capita w 2010 mieli mniejsze niż o 2008 więc niedziwne, że mieli gorszą sytuację finansową. Zapewne porównywali swoją sytuację do 2008 zamiast do 2009. Ale oczywiście PKB to nie wszystko i ekonomiści o tym wiedzą
>Odpowiedź jest prosta – bogactwo nie rozłożyło się równomiernie, lecz skumulowało się w rękach najzamożniejszych. Taka sytuacja utrzymuje się do dziś, a pandemia COVID-19 tylko nasiliła te nierówności.
Trochę dziwne, można jakieś dane na ten temat? Spójrzmy na Gini index
https://data.worldbank.org/indicator/SI.POV.GINI?locations=GB
który spadł w 2008 z 35.4 do 33.7 w 2010.
Może ten youtuber podaje dane, których nie ma w poście i wyjaśnia moje wątpliwości, ale proponuję uważać na takich guru, którzy twierdzą że wiedzą lepiej niż wszyscy inni.
Nie wszyscy ekonomiści są ultra prawicowcami z poglądami Korwina czy Mentzena, powiedziałbym nawet, że to marginalna mniejszość. Jeśli chcesz przykłady wpływowych lewicowych kapitalistycznych ekonomistów to są to na przykład Emmanuel Saez czy Thomas Piketty.
Nie mów nic odkrywczego, to samo mówi od dawna masa ludzi, którzy rozumieją ekonomię. Neoliberalny kapitalizm doprowadza do olbrzymich nierówności społecznych, zanikania tkz. klasy średniej i upadku demokracji (co widać na naszych oczach w USA) poprzez oligarchizację i monopolizację. Bogaci się bogacą, biedni biednieją.
Są dwa rozwiązania. Opodatkowanie majątków najbogatszych stawkami 90% +++ i redystrybucja poprzez inwestycje ogólnospołeczne (mieszkania, szkoły, szpitale, transport publiczny, zapomogi socjale itp. itd.), albo wymuszenie udziału w zyskach wszystkich pracujących, tkz. socjalny kapitalizm.
Pierwsza rzecz jaką zobaczyłem po włączeniu kanału, to komentarz (pod pewnym filmikiem) “Vibes are off” i w zupełności się zgadzam, chociaż komentującemu chodziło o co innego. On nagrywa już 4 lata na yt, ale ma beznadziejne ustawienie kamery, mimo że ma 2 kamery nagrywające w ładnym 1080p?
Druga rzecz – jeżeli to jest ekonomista którego lubisz i daje filmik pod tytułem “Why Labour and Trump will both fail”, wtedy mamy problem. Bo to oznacza, że UK jest stracone. Skoro labour nie podoła, to za 4 lata znowu wracają Conserwatyści i robią swoje błędne koło?
Trzecia rzecz – gdzie znalazłeś wniosek “Gospodarka jako gra o sumie zerowej”? Bo to brzmi jak strasznie Rosyjskie myślenie i mam nadzieję, że po prostu źle parafrazujesz jego słowa. Plus twoje wyjaśnienie tego pogrubienia jest dość specyficzne w mojej opinii i chyba powinno mieć inne pogrubienie.
Czwarta rzecz – “Who’s getting rich from your mortgage?” – banki jako największy twórca pieniądza to “common knowledge” przecież. 12:35 “is lending money for mortgages is essentially a way for the rich to buy houses via the middle class and not have to worry about the house price movements and not have to worry about managments. Morgage lending and the accumulation of credit by the rich is the way in which rich people buy houses” Tylko, że to banki pożyczają pieniądze na kredyt hipoteczny i banki nie muszą mieć tych pieniędzy, ani pożyczać ich od Banku centralnego (jak sugeruje Gary w tym filmiku. Znaczy pierwszy pierwszy pieniądz był pożyczony od BC, ale banki komercyjne przy aktualnej stopie rezerwy 3,5% mogą stworzyć 28 zł z złotówki depozytu). Dodatkowo cały filmik opiera swe założenia na tym, że wartość nieruchomości to czysta spekulacja, by biedni byli biedniejsi. Wiem, że w UK sytuacja mieszkaniowa jest zła, ale aż tak że nie da się jakoś sensownie porównać ceny mieszkania z ceną materiałów, robocizny + marżą za zamrożenie środków na czas budowy?
Ale widzę, że jest milionerem i skończył magisterkę na Oxfordzie, więc może po prostu jego styl przekazywania informacji mi nie odpowiada (jakoś wszystkie brytyjskie finansowe kanały są dla mnie dziwne w oglądaniu) i wyciągam błędne wnioski.