
“Oggi è chiaro che saremmo più sicuri se avessimo il nostro arsenale nucleare. Non è dubbio. In entrambi i casi, la strada per esso sarebbe lontana e ci dovrebbe essere un consenso” il Primo Ministro della Repubblica di Polonia
https://i.redd.it/y6qdvs34ybne1.jpeg
di Jin__1185
4 commenti
Po pierwsze to Polska pewnie ma na infrastruktury i know-how. Po drugie NATO nigdy nam na to nie pozwoli.
I cyk Donald został dyktatorem bo chce atomufki
Bardzo dobrze, powinniśmy wykorzystać geopolityczną szansę jaką nam daje Trump i Musk u sterów USA.
Możemy dogadać się z francuzami i UK, albo zacząć własne prace nad bronią jądrową.
Polska już miała własny program, który został ubity przez Związek Radziecki:
W wyniku zmagazynowania na terenie PRL znacznej liczby ładunków jądrowych oraz faktu, iż Polska prowadziła badania nuklearne, NATO zakwalifikowało kraj jako posiadający aktywny program nad badaniem broni nuklearnej. Badania nuklearne rozpoczęły się na początku lat 60., głównym celem było doprowadzenie do reakcji nuklearnej do końca dekady. W późniejszych latach 60. udało się doprowadzić do kontrolowanej reakcji rozszczepienia jądra atomowego. Polska ratyfikowała NPT 12 czerwca 1969 roku. W latach 70. uzyskano fuzję neutronową (reakcja termojądrowa) przez koncentryczne fale uderzeniowe. W latach 80. badania skupiły się na opracowaniu i analizie reakcji mikronuklearnych przy utylizacji izotopu uranu 235.(…) Jako część porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Polską, wywieziono wzbogacony uran do zabezpieczonego składu atomowego w Rosji 10 sierpnia 2006 roku.
Nie brzmi to wam znajomo? Oddaliśmy wzbogacony uran w porozumieniu z USA i Rosją, teraz czas odwrócić te szkodliwe decyzje narzucone nam przez obce siły ‘gwarantujące’ nasze bezpieczeństwo.
Szczerze, to mam wątpliwości czy posiadanie broni atomowej lub też nie faktycznie działałoby jako odstraszacz. Kiedy mielibyśmy użyć broni atomowej? Czy Polska powinna użyć broni atomowej, gdy sprowadzeni przez Rosję i Białoruś “migranci” zaczną przekraczać naszą granicę? Czy może gdy “zielone ludziki” pojawią się w państwach bałtyckich albo i na naszym terytorium? A może w momencie, w którym Rosjanie zaczną przekraczać nasze granice w sile? A może dopiero, gdy będą pod Warszawą? Kiedy, kiedy, kiedy.
Oczywiście, mając to mimo wszystko na względzie i wątpliwości czy broń atomowa faktycznie jest nam potrzebna… to lepiej mieć niż nie mieć kilka głowic nuklearnych wycelowanych w Moskwę, Petersburg i kilka innych, największych rosyjskich miast. Jak to szło? Przemawiaj łagodnie, ale trzymaj tęgi kij w ręce? I inne takie powiedzonka.
Koniec końców, powiedziałbym, że większy pożytek będzie z przemyślanej, licznej i jak na nasze możliwości społeczne i ekonomiczne, dobrze wyszkolonej i uzbrojonej armii. Ale to wymaga, niestety pieniędzy, czasu i myślenia.