W naszym przypadku jedyny nieracjonalny strach mógłby być przed Czechami.
Mttsen on
Strach Polaków przed Rosją jest w każdej erze racjonalny. To jest nieobliczalne państwo nastawione na zamęt i wrogość przejawianą na różne, adekwatne dla aktualnej sytuacji politycznej sposoby. Jak nie jesteś w ich mniemaniu im równy, to masz im być podległy i to w ich działaniach nie podlega żadnej dyskusji.
Kindly-Boysenberry61 on
Ozjasz Goldberg?
ChudyPiszczel on
Niby racjonalny, ale szczerze poza mną samym nie widzę u nikogo kogo znam tego strachu. Wszyscy żyją jakby nigdy nic, tu znajomy bierze kredyt na auto, tu siostra cioteczna przeprowadza się do Warszawy do nowej pracy. Nie jestem w stanie pojąć jak ludzie mogą w obecnej sytuacji dalej kompletnie nonszalancko budować życie w tym kraju i i beztrosko cieszyć się każdym kolejnym dniem. Halo kochani wy powinniście sprzedać wszystko co posiadacie i czym prędzej zniknąć na drugi koniec kontynentu. Od ponad dwóch lat próbuje kogokolwiek przekonać żeby chociaż coś pomyśleli o jakimś planie awaryjnym, ale to jak gadanie do ściany, już ręce mi opadają.
4 commenti
W naszym przypadku jedyny nieracjonalny strach mógłby być przed Czechami.
Strach Polaków przed Rosją jest w każdej erze racjonalny. To jest nieobliczalne państwo nastawione na zamęt i wrogość przejawianą na różne, adekwatne dla aktualnej sytuacji politycznej sposoby. Jak nie jesteś w ich mniemaniu im równy, to masz im być podległy i to w ich działaniach nie podlega żadnej dyskusji.
Ozjasz Goldberg?
Niby racjonalny, ale szczerze poza mną samym nie widzę u nikogo kogo znam tego strachu. Wszyscy żyją jakby nigdy nic, tu znajomy bierze kredyt na auto, tu siostra cioteczna przeprowadza się do Warszawy do nowej pracy. Nie jestem w stanie pojąć jak ludzie mogą w obecnej sytuacji dalej kompletnie nonszalancko budować życie w tym kraju i i beztrosko cieszyć się każdym kolejnym dniem. Halo kochani wy powinniście sprzedać wszystko co posiadacie i czym prędzej zniknąć na drugi koniec kontynentu. Od ponad dwóch lat próbuje kogokolwiek przekonać żeby chociaż coś pomyśleli o jakimś planie awaryjnym, ale to jak gadanie do ściany, już ręce mi opadają.