No u mnie dzień bez samochodu to dzień wolny od pracy, zakupów, lekarzy. Uroki mieszkania w powiatowej 🙂
ratman____ on
Mieszkam w wielkim bloku w stolicy, wszystko mam w zasięgu 15 minut spacerkiem (sklepy, usługi, rozrywkę, może i nawet robotę bym gdzieś tu niedaleko znalazł), pod nosem właściwie wszystkie możliwe formy transportu (rowery miejskie, autobusy, tramwaje, metro, kolej, lotnisko międzynarodowe), a i tak nigdy nie zrezygnuję z posiadania własnego auta.
Pozdrawiam wszystkich 🙂
grafknives on
> Rano – tłok taki, że nie zawsze da się wsiąść. Czas przejazdu do centrum? Od 40 do 50 minut. Samochodem – w porannym szczycie pół godziny.
To powinno wystarczyć za cały artykuł.
Dojazd autem jest ZBYT wygodny. Trzeba zwiększać ilość buspassów aż komfort przejazdu autobusem będzie WYŻSZY niż samochodem.
faulty_note on
Powtórzę swój komentarz z podobnego wątku. Przykład Warszawy jest znamienity. Komunikacja miejska jest bardzo dobra – dopóki poruszasz się tylko metrem. W momencie przesiadki na autobus lub tramwaj czasy dojazdów są dwukrotnie, a czasem nawet więcej – dłuższe niż samochodem. Z Ursynowa na miasteczko Wilanów (dzielnica granicząca) dojazd autobusem wynosi 35-40 minut. Samochodem – 11 minut! Podobnie jest na Włochy (1:05 h autobusem, 20 minut samochodem). To jest nieporównywalne, a nie dodajemy do dyskusji kwestii wygody podróży.
ZielonaKrowa on
Hmmmm jechać do pracy samochodem 12 minut czy wybrać autobus jadący 2 godziny wcześniej niż muszę być w pracy bo następny jest godzinę za późno. Hmmm istotnie trudny wybór.
Scary_Definition_666 on
za każdym takim tematem zastanawiam się jak to jest, że żyję w tym kraju i to w dodatku niespecjalnie narzekam
find_anoth3r_way on
Mieszkam w małym miasteczku niedaleko dużego miasta, niby mamy nawet swoją komunikację miejską. Niestety ostatnio nawalił mi samochód na terenie innego miasteczka, oddalonego o 20km od mojego miejsca zamieszkania. Było już późno i dopiero następnego dnia mogłem go odstawić do mechanika, na szczęście znajomy podjechał po mnie, żeby zabrać mnie do domu. Następnego dnia, okazało się, że dojazd tam, komunikacją publiczną zajmie 4 godziny i będzie wiódł przez to duże miasto. Realnie 50km w jedną a potem 30km w drugą stronę, żeby dostać się do miejsca oddalonego o 20km. Więc znów musiałem prosić o podwózkę po pracy, żeby wyrobić się przed zamknięciem warsztatu w okolicy.
Także zgadzam się z tytułem, w wielu miejscach (nawet dość gęsto zaludnionych) komunikacja publiczna to fikcja.
7 commenti
No u mnie dzień bez samochodu to dzień wolny od pracy, zakupów, lekarzy. Uroki mieszkania w powiatowej 🙂
Mieszkam w wielkim bloku w stolicy, wszystko mam w zasięgu 15 minut spacerkiem (sklepy, usługi, rozrywkę, może i nawet robotę bym gdzieś tu niedaleko znalazł), pod nosem właściwie wszystkie możliwe formy transportu (rowery miejskie, autobusy, tramwaje, metro, kolej, lotnisko międzynarodowe), a i tak nigdy nie zrezygnuję z posiadania własnego auta.
Pozdrawiam wszystkich 🙂
> Rano – tłok taki, że nie zawsze da się wsiąść. Czas przejazdu do centrum? Od 40 do 50 minut. Samochodem – w porannym szczycie pół godziny.
To powinno wystarczyć za cały artykuł.
Dojazd autem jest ZBYT wygodny. Trzeba zwiększać ilość buspassów aż komfort przejazdu autobusem będzie WYŻSZY niż samochodem.
Powtórzę swój komentarz z podobnego wątku. Przykład Warszawy jest znamienity. Komunikacja miejska jest bardzo dobra – dopóki poruszasz się tylko metrem. W momencie przesiadki na autobus lub tramwaj czasy dojazdów są dwukrotnie, a czasem nawet więcej – dłuższe niż samochodem. Z Ursynowa na miasteczko Wilanów (dzielnica granicząca) dojazd autobusem wynosi 35-40 minut. Samochodem – 11 minut! Podobnie jest na Włochy (1:05 h autobusem, 20 minut samochodem). To jest nieporównywalne, a nie dodajemy do dyskusji kwestii wygody podróży.
Hmmmm jechać do pracy samochodem 12 minut czy wybrać autobus jadący 2 godziny wcześniej niż muszę być w pracy bo następny jest godzinę za późno. Hmmm istotnie trudny wybór.
za każdym takim tematem zastanawiam się jak to jest, że żyję w tym kraju i to w dodatku niespecjalnie narzekam
Mieszkam w małym miasteczku niedaleko dużego miasta, niby mamy nawet swoją komunikację miejską. Niestety ostatnio nawalił mi samochód na terenie innego miasteczka, oddalonego o 20km od mojego miejsca zamieszkania. Było już późno i dopiero następnego dnia mogłem go odstawić do mechanika, na szczęście znajomy podjechał po mnie, żeby zabrać mnie do domu. Następnego dnia, okazało się, że dojazd tam, komunikacją publiczną zajmie 4 godziny i będzie wiódł przez to duże miasto. Realnie 50km w jedną a potem 30km w drugą stronę, żeby dostać się do miejsca oddalonego o 20km. Więc znów musiałem prosić o podwózkę po pracy, żeby wyrobić się przed zamknięciem warsztatu w okolicy.
Także zgadzam się z tytułem, w wielu miejscach (nawet dość gęsto zaludnionych) komunikacja publiczna to fikcja.