
Siemka I di solito ho capito con gli utili standard per lo scambio di valute sono diffusi + eventuali commissioni/commissioni addebitate durante la sostituzione.
Tuttavia, nella galleria esiste un ufficio di cambio stazionario nella galleria che ha picche a 0,002 sulle valute più popolari e non ci sono caratteristiche aggiuntive.
Il posto non è gratuitamente, il dipendente non è gratuito. E il corso di acquisto è meglio che in più di un ufficio di cambio di valuta online. Anche la vendita non è la peggiore.
Dopotutto, un tale ufficio di scambio dovrebbe distorcere qualsiasi volume incomprensibile per ottenere tutto?
https://i.redd.it/d5kz288a4rrf1.jpeg
di Technical_Editor_197
18 commenti
Dziwne, też nie wiem
Jeśli to tylko kantor, to albo jest bardzo popularny, albo jest to pralnia pieniędzy
Korporacyjny/miedzybankowy kurs wymian walut jest dużo korzystniejszy niż to co widzisz w kantorach online. Juz w private banking jest dużo lepiej
’+ kupują „na zapas” w odpowiednich momentach
Wygląda na to, że cos tam zarabiają na rublach.
Kupują waluty taniej od banków, a sprzedają i wymieniają drożej.
kupują taniej a sprzedają drożej, najstarszy sposob swiata
Mnie bardziej zastanawia jak zarabiają sexshopy. Zwłaszcza, że najczęściej jest 10 obok siebie xD
Posłużmy się przykładem lombardu.
Idziesz sprzedajesz pilot od telewizora za 50 PLN.
Sprzedają pilot za 60PLN
W tej transakcji spisali Twoje dane.
Przez następne 5 lat w dokumentach lombardu będziesz “przychodził co miesiąc” i zastawiał MacBooka M4 za 100
Którego oni sprzedadzą za 20k 🙂
Oczywiście żadnego maca nie ma.
A proces ma na celu wprowadzenie pieniędzy do legalnego obrotu.
Kantor ma obowiązek rejestracji od transakcji 15k euro.
Mogę nie mieć racji ale taki niski spread może sugerować że szukają takiej “rejestrowanej” transakcji żeby móc ją później kopiować 🙂
Tam nie ma gwiazdy z małymi literami “kurs obowiązuje przy sprzedaży hurtowej od X000 złotych”?
“Na najpopularniejszych walutach” – o to to. Zarabiają na tych mniej popularnych. Teraz np. sporo ludzi lata do Japonii czy innych azjatyckich krajów.
A lokalizacja? Może jest to jakaś galeria przy lotnisku/stacji kolejowej gdzie przychodzi sporo obcokrajowców? Bo albo nadrabiają ilością transakcji, albo są elementem przyciągania tych ludzi do galerii handlowej – możesz wymienić walutwe i iść na zakupy.
Kiedyś kantory dobrze wychodziły przy okazji kredytów walutowych, gdzie masa ludzi wymieniała kasę w stacjonarnych kantorach aby płacić raty, lub ludzie którzy dostawali kasę od bliskich zza granicy.
Upowszechniły się jednak kantory internetowe, spready spadły, no i samych kantorów zrobiło się mniej. Były czasy gdy to naprawdę był dobry biznes, ale teraz pewnie dużo zależy od lokalizacji, bo muszą mieć niskie spready aby konkurować z internetem.
Gdzie jest ten kantor?
Kiedy zrobiłeś to zdjęcie? Dziś?
Jeśli to są kursy z dziś, to np. kurs kupna euro byłby bardzo korzystny a kurs sprzedaży taki sobie. Podobnie w przypadku JPY. Może oni głównie sprzedają waluty a jak byś chciał sprzedać dużą ilość EUR lub JPY to by nie kupili tego.
Zarabiają na szeklach 😉
Na praniu brudnych pieniędzy.
Kiedyś widziałem materiał o kantorach w Sopocie. Nie dość, że było ich dużo obok siebie i ostatecznie były ze sobą powiązane, to jeszcze niektóre z nich były w takich zakamarkach, że trudno tam trafić nawet znając drogę. Zresztą tak to działa na całym świecie i takich rzeczy jest więcej. W USA popularne są salony sprzedające materace. Solaria też imo nie mają racji bytu w takiej liczbie, zwłaszcza że moda na palenie się na skwarkę już dawno minęło.
Wow, niespotykane kursy
Dorzucę swoje 2 grosze.
Najlepsze kursy dostaniemy przez internet w różnego rodzaju aplikacjach typu Revolut, Zen, InternetowyKantor (chyba trzeba mieć konto walutowe w banku?), Walutomat (tu nie trzeba). Dwie pierwsze oferują karty wielowalutowe, więc możesz wypłacić waluty już będąc za granicą (chyba że mówimy o naprawdę egzotycznych walutach – wtedy fizyczne kantory mogą mieć sens).
Co do rentowności kantorów stacjonarnych z niskimi spreadami to prawdopodobnie zarabiają na bardzo dużym wolumenie plus marży jak banki. (które wcześniej sporo zarabiały na różnicy kursów). Dodatkowo są łatwo fizycznie dostępne i nie trzeba się umawiać jak w banku.
Kiedyś będąc na poczcie i w Żabce w okolicach “dziesiątego” (gdy dużo firm robi wypłaty) zobaczyłem na własne oczy, jak wielu ludzi wciąż korzysta z tej formy płacenia za rachunki zamiast przez internet.
Dlatego też sądze, że wiele ludzi wciąż wybiera fizyczny kantor aniżeli coś online.
Takie miejsca często należą do jakichś funduszy inwestycyjnych albo emerytalnych. Mogą mieć np. tani czynsz w galerii albo jakiś układ, bo np. dołożyli się do jej budowy. W praktyce uwaga garniturów skupia się na bardziej dochodowych biznesach, a takie kantory czy sklepy z biżuterią, które zatrudniają po kilka osób i mają po trzech klientów dziennie, to raczej zapchajdziury. Nie muszą super zarabiać czasem wystarczy, że nie tracą kasy zbyt szybko, a w Excelu wygląda to tak, jakby pieniądze były w obrocie.