Tylko połowicznie związane z tematem, ale czasem tak dochodzę że Polska, pomiędzy rozbiorami i PRL nigdy tak naprawdę nie rozliczyła się mentalnie że szlachectwem.
Ciągle jest gdzieś tam ten upiór w kontuszu z tyłu głowy.
JoyOfUnderstanding on
8 języków to znał od urodzenia
Szydl0 on
Przynajmniej nie przebimbał swoich możliwości na same imprezy, pijaństwo i swawole.
Ile osób, które np. wygrały fortunę w Totka, jakąś dużą kumulację, zrobiły z tym majątkiem cokolwiek ambitnego? Już nie mówie o zwykłym przepiciu, ale nawet poza “zdroworozsądkowym” kupieniu nieruchomości czy akcji?
Kwassadin on
Niech przeprosi
Alone_Concentrate654 on
Ale bez sensu jest ten post. Oczywiste jest ze to powiedzenie o ciężkiej pracy inaczej wygląda dzisiaj niż XVIII wieku. Kiedyś jakby urodził się w rodzinie chłopskiej to by niewiele z tego osiągnął, jakby taki człowiek urodził sie dzisiaj to jest duża szansa że odniósłby sukces nawet jakby był z biednej rodziny.
greencolorlessdreams on
polecam eksperyment ‘ustawiona gra monopoly’.
TLDR: eksperyment polegał na obserwacji par ludzi grających w monopoly, z tymże jedna osoba zawsze dostawała lepsze warunki gry od początku (więcej na start, nagrody liczone podwójnie itd). Jak pytano ich dlaczego wygrali, to mówili że mieli lepszą strategię, a w ogóle w ciągu gry stawali sie niemili dla przeciwnika, jedli więcej przekąsek położonych na stole, i byli głośniejsi
[https://www.youtube.com/watch?v=bJ8Kq1wucsk](https://www.youtube.com/watch?v=bJ8Kq1wucsk)
KontoOficjalneMR on
Słuchałem audiobooka “Znaczy kapitan” (ogólnie rzecz biorąc super, polecam) i cały audiobook jest generalnie narracją historii kapitana żeglugi od początku jego kariery, od samego majtka. I ta narracja jest cały czas że on się wszystkiego dorobił, sam na wszystko ciężko zapracował, ile to przecierpiał, jaki szkorbut, i tak dalej.
Dwa szczegóły mi utkwiły w pamięci.
1. W jednym epizodzie jest jak on w ogóle dostał zaproszenie do załogi. Okazuje się ze jego rodzina po prostu zaprosiła pułkownika do siebie na obiad i następnego dnia był zaproszony.
2. W tym odcinku ze szkorbutem strasznie narzekają że nie ma jedzenia bo _oni przecież zarówno za jedzenie jak i za miejsce na statku płacili_ (znaczy płaciły ich bogate rodziny).
Nie twierdzę że ciężka praca nie była potrzebna do sukcesu, ale jestem pewien że bogata rodzina ze znajomościami nie przeszkodziła w niczym 😀
8 commenti
Własnoręcznie wszystko odziedziczył
Tylko połowicznie związane z tematem, ale czasem tak dochodzę że Polska, pomiędzy rozbiorami i PRL nigdy tak naprawdę nie rozliczyła się mentalnie że szlachectwem.
Ciągle jest gdzieś tam ten upiór w kontuszu z tyłu głowy.
8 języków to znał od urodzenia
Przynajmniej nie przebimbał swoich możliwości na same imprezy, pijaństwo i swawole.
Ile osób, które np. wygrały fortunę w Totka, jakąś dużą kumulację, zrobiły z tym majątkiem cokolwiek ambitnego? Już nie mówie o zwykłym przepiciu, ale nawet poza “zdroworozsądkowym” kupieniu nieruchomości czy akcji?
Niech przeprosi
Ale bez sensu jest ten post. Oczywiste jest ze to powiedzenie o ciężkiej pracy inaczej wygląda dzisiaj niż XVIII wieku. Kiedyś jakby urodził się w rodzinie chłopskiej to by niewiele z tego osiągnął, jakby taki człowiek urodził sie dzisiaj to jest duża szansa że odniósłby sukces nawet jakby był z biednej rodziny.
polecam eksperyment ‘ustawiona gra monopoly’.
TLDR: eksperyment polegał na obserwacji par ludzi grających w monopoly, z tymże jedna osoba zawsze dostawała lepsze warunki gry od początku (więcej na start, nagrody liczone podwójnie itd). Jak pytano ich dlaczego wygrali, to mówili że mieli lepszą strategię, a w ogóle w ciągu gry stawali sie niemili dla przeciwnika, jedli więcej przekąsek położonych na stole, i byli głośniejsi
[https://www.youtube.com/watch?v=bJ8Kq1wucsk](https://www.youtube.com/watch?v=bJ8Kq1wucsk)
Słuchałem audiobooka “Znaczy kapitan” (ogólnie rzecz biorąc super, polecam) i cały audiobook jest generalnie narracją historii kapitana żeglugi od początku jego kariery, od samego majtka. I ta narracja jest cały czas że on się wszystkiego dorobił, sam na wszystko ciężko zapracował, ile to przecierpiał, jaki szkorbut, i tak dalej.
Dwa szczegóły mi utkwiły w pamięci.
1. W jednym epizodzie jest jak on w ogóle dostał zaproszenie do załogi. Okazuje się ze jego rodzina po prostu zaprosiła pułkownika do siebie na obiad i następnego dnia był zaproszony.
2. W tym odcinku ze szkorbutem strasznie narzekają że nie ma jedzenia bo _oni przecież zarówno za jedzenie jak i za miejsce na statku płacili_ (znaczy płaciły ich bogate rodziny).
Nie twierdzę że ciężka praca nie była potrzebna do sukcesu, ale jestem pewien że bogata rodzina ze znajomościami nie przeszkodziła w niczym 😀