Ostatni pomysł naszego kochanego rządu na zwiększenie dzietnosci: likwidacja porodówek, beda położne na sorach. Kobiety beda rodzic obok zarzyganych i zasranych meneli.
Tak to jest jak rządzą neolibki które traktują ochronę zdrowia jako koszt a nie inwestycje.
Jake-of-the-Sands on
Głębiej w dupy deweloperów niech politycy wejdą. Głębiej.
MiSbyPiS on
Gdyby to był rzeczywiście problem, to pewnie ktoś by próbował go rozwiązać. Ale patrząc na to, co od lat robią w tej sprawie decydenci, wygląda na to, że taki stan rzeczy nikomu specjalnie nie przeszkadza /s
void1984 on
Co ciekawe w szkołach nadal jest problem by dostać miejsce. Jedyne co ratuje to rejonizacja, ale dzieci jest aż tyle że szkoły maja zmianowość. Robią an dwie szychty.
drybjed on
Krach w 2008 spowodował taką dużą nadwyżkę urodzeń?
Angel-0a on
Ciekawą teorię gdzieś ostatnio zasłyszałem – problemem nie jest podobno to, że młode kobiety nie chcą rodzić dzieci, problemem jest to, że młodzi w ogóle nie chcą wchodzić w związki. Bo dzietność w związkach, jak się już zawiążą, jest podobno w normie.
IncidentAccording883 on
Niesamowity spadek zgonów po wyroku TK :O
MrAdamPLk on
Tymczasem artykuły na Onecie 🤡
QuashysVi on
Wyjebane 😎👍
MagisterJanusz on
Jakby usunąć covid i wyrok TK to nie wiem czy byłbym wstanie powiedzieć gdzie one są po samych urodzeniach
KrisKros_13 on
A co Ty zrobiłeś aby zwiększyć dzietność w Polsce?
Ktoś wie co się stało w okolicach grudnia 2017? Czemu doszło do tak gwałtownej zmiany w ilości urodzonych dzieci?
No-Jellyfish-1208 on
Oprócz tego, co w komentarzach, to ja jeszcze nadmienię, że w latach 90. też był niż, więc logiczne, że jest mniej kobiet, które teraz same mogą stać się matkami.
Mr_Vayolet on
Co się stało w 2016/2017 ?
Ilirian on
Pora na comiesięczną dyskusję o spadku dzietności
Spoiler: nic z niej nie wyniknie
Spoiler2: bez srogiej rewolucji dzietność nie urośnie
Real-Air9508 on
Dla chłopa bez znaczenia
Feeling_Pea5770 on
To bardzo proste brak perspektywy własnego mieszkania.
PRL przynajmniej taką dawał czekało się 10 15 lat ale wreszcie się miało teraz nie.
Madam66 on
Nic dziwnego po tym co się dzieje w tym kraju.
Busy-Ad-3237 on
W moim srodowisku dzieci pojawiaja sie, zapewne calkiem przypadkowo, PO normalnym mieszkaniu. Z cala pewnoscia nie jest to zadna prawidlowosc i klitka 25m2 na zadupiu z kredytem na 30lat jest w pelni wystarczajaca na 3 bombelki przeciez KIEDYS ludzie tak robili wiec napewno nadal by mogli 🙂
WhaleHelloThere321 on
W mojej bańce większość osób ma mieszkania i bilans jest taki, że dzieci nie ma nikt, bo wszyscy są wygodni i nikomu po prostu się nie chce.
Potential_Regular349 on
Widze, ze eksperci od dzietności się znaleźli
>ludzie nie chcą rodzić dzieci bo szpitale są daleko lub nie fajne
O mój….
Ludzie nie chcą mieć dzieci bo to inwestycja na przynajmniej 20+ lat finansowa nowo-człowieka , a emocjonalna na całe życie.
26 lvl here I dlaczego miałbym swoje młode lata spędzać na zmienianiu pieluch i nieustannym krzyku?
W dodatku widmo wojny, skrajnej prawicy która chce decydować wiek emerytalny od dzietności – wcale nie zachęca nikogo by mieć lub rodzić w tym kraju dzieci.
TheSweetestGrape on
Do czego odnosił się wyrok TK bo nie pamiętam?
grafknives on
Polacy po prostu się poddali po 2018.
Ostatni zamyka drzwi.
niut80 on
I to jest ten wykpiwany “strajk kobiet”. Bardzo dobrze.
ShinyTotoro on
Co się stało w 2017, że liczba urodzeń zaczęła spadać?
Sad_Firefighter_538 on
Zacznijmy od tego że lata 2016/2018 to ostatnie lata kiedy dzieci wyżu powojennego (urodzeni ok 1980 w gorę) już mają dzieci.
Kolejne młodsze pokolenia (urodzeni ok 1990-1995), których jest sporo mniej wlasnie nie wiążą się, nie zakładają rodzin.
To jest pokolenie wychowane na internecie, komputerach, social mediach.
To jest główna przyczyna zapaści a nie tak jak niektórzy piszą ze jedyny powód to drogie mieszkania. Owszem jest to powód ale nie główny. Głównym jest nieco inna mentalność młodszych pokoleń czy sposob ich wychowania “na miękko” przez rodziców.
draxon1 on
240k miesięcznie?
netrun_operations on
To ogólnoeuropejski trend, którego nie da się zahamować. Kilka krajów jeszcze rośnie, ale już tylko dzięki masowej migracji. Ludzie w rozwiniętych państwach zrozumieli, że rozmnażanie się dla samego rozmnażania nie ma sensu. Przez stulecia ludzie rodzili się, cierpieli przez znaczną część życia (często żyjąc w potwornych warunkach), umierali, kolejne pokolenia powtarzały ten cykl – i w sumie nie wiadomo po co. Poprzednie pokolenia odurzały się rozmaitymi koncepcjami religijnymi, żeby widzieć sens w cierpieniu i życiu, w powtarzaniu tej karuzeli pokoleń bez głębszej refleksji albo z konieczności (dzieci jako zabezpieczenie na przyszłość przy braku systemu emerytalnego, przymus społeczny). Młode pokolenia widzą rzeczywistość bardziej realistycznie.
Najgorzej, że cała gospodarka, a przede wszystkim system świadczeń społecznych od kilkudziesięciu lat były oparte na założeniu o przyroście liczby ludności albo przynajmniej o zastępowalności pokoleń. Wkręciliśmy się w sytuację bez wyjścia.
dzielny_tabalug on
Mamy nadwtzke ludzi z ukrainy. 1,5mln? To jest niska dzietnisc zalatana na jakies 10 lat. Gdzie problem?
miciej on
Ludzie urodzeni w 1983(szczyt wyżu demograficznego) mają 42 lata. To nie jest wiek, kiedy ma się dużo dzieci.
Ogest on
Czemu nikt nie rusza tych nadmiarowych zgonow w czasie covidu? To najwieksza “afera” rządów pissu.
TURBOWyMiaTaToR on
Wina mediów społecznościowych (Fb, insta), wpływ tego gówna na interakcję między ludzkie jest ogromny
Rozwiązanie to oczywiście ograniczenia, ale kto się na to zgodzić lobby ukatrupi każdą próbę zmiany
Jest jeszcze opcja obowiązkowego poboru do wojska dla wszystkich młodych wchodzących w dorosłość z wyjątkiem kobiet obecnie wychowujących dzieci i meszczyzn w przypadku kiedy są jedyną osobą pracującą w rodzinie
Studenty też, może z Wyjątkiem przyszłych lekarzy i pielęgniarek. chcesz darmowe studia, wykaż że na nie zasłużyłeś
Wskaźnik dzietności od razu by skoczył do góry
SapeQ on
No i dobre wiesci, skonczy sie gadanie o 40 milionowym panstwie ktorym nigdy nie bylismy.
A ciagla onanizacja statystykami na temat liczby urodzen na tym subie staje sie uciazliwa.
Front_Isopod8642 on
Unpopular opinion: dzieci się nie rodzą, bo kobiety obecnie mogą się po prostu nie decydować na dzieci, albo mieć ich absolutnie minimalną liczbę.
Nic nie pomogą banalne recepty typu tanie mieszkania, albo więcej żłobków. W ogóle problem jest cholernie trudny, bo wynika z tego, że dostałyśmy wybór, czy chcemy być uwiązane przez ogromną część życia, czy też nie. I niestety, ale większość wybierze bramkę numer dwa.
Każda ciąża to cholerne obciążenie dla organizmu, dodatkowe kilogramy, które nie chcą zejść, rozwalone pół organizmu, a potem atrakcje typu nietrzymanie moczu, rozejście mięśni brzucha, czy nawał pokarmu. Następnie masz szereg przyjemności społecznych. Na przykład, zostajesz zredukowana z pozycji pełnoprawnego człowieka do pozycji “mamy Antosia i Zosi”, przestajesz funkcjonować jako odrębny byt, a dniami i nocami rządzi potomstwo. Nie śpisz po nocach, zajmujesz się wymiotami, biegunkami, buntem dwulatka, ząbkowaniem, fochami, płaczami i lękiem separacyjnym. Skarżyć się nie wolno. Nie ma takiej możliwości. Za wyjazd na delegację oberwie ci się równo od matki, babki, teściowej i przypadkowego babsztyla w Internecie.
Dodajmy do tego kompletny i totalny odpierdol, który zadział się w ostatnich dwóch dekadach w społeczeństwie: masz ogarnąć sama, masz nie narzekać, masz latać na siłownię i zdrowo się odżywiać. Masz mieć makijaż, paznokcie i wbijać się w dżinsy z liceum, bo inaczej sama sobie będziesz winna, że cię chłop z tym majdanem na łbie zostawił.
Dodatkowo dziecko masz nakarmić specjalną dietą (bo niejadek), zapewnić wsparcie emocjonalne i zrozumienie, kiedy drze się o 7:25 rano, że nie założy rajtek (bo ma prawo do emocji), karmić piersią do 3 roku życia (bo wszystko dla zdrowia dziecka) i oczywiście na żądanie (bo tak radzi WHO i wszystkie ekspertki), znaleźć czas na wspólne pasje (dla rozwoju dziecka), oraz codziennie funkcjonować jako szofer (bo dziecko nie przeżyje samodzielnie drogi na zajęcia).
Trochę koloryzuję. Ale tylko trochę. Mam jedno dziecko i choćby mi Zandberg wraz z Kaczyńskim dali mieszkanie 100m2 – ja podziękuję za drugą turę.
Tak na serio, kogoś dziwi, że mało kobiet ma ochotę na takie atrakcje?
Free-Design-9901 on
A ponoć Polska była zielona wyspą w 2008r. i kryzysu nie było.
37 commenti
Mieszkania stanieją.
Ostatni pomysł naszego kochanego rządu na zwiększenie dzietnosci: likwidacja porodówek, beda położne na sorach. Kobiety beda rodzic obok zarzyganych i zasranych meneli.
Tak to jest jak rządzą neolibki które traktują ochronę zdrowia jako koszt a nie inwestycje.
Głębiej w dupy deweloperów niech politycy wejdą. Głębiej.
Gdyby to był rzeczywiście problem, to pewnie ktoś by próbował go rozwiązać. Ale patrząc na to, co od lat robią w tej sprawie decydenci, wygląda na to, że taki stan rzeczy nikomu specjalnie nie przeszkadza /s
Co ciekawe w szkołach nadal jest problem by dostać miejsce. Jedyne co ratuje to rejonizacja, ale dzieci jest aż tyle że szkoły maja zmianowość. Robią an dwie szychty.
Krach w 2008 spowodował taką dużą nadwyżkę urodzeń?
Ciekawą teorię gdzieś ostatnio zasłyszałem – problemem nie jest podobno to, że młode kobiety nie chcą rodzić dzieci, problemem jest to, że młodzi w ogóle nie chcą wchodzić w związki. Bo dzietność w związkach, jak się już zawiążą, jest podobno w normie.
Niesamowity spadek zgonów po wyroku TK :O
Tymczasem artykuły na Onecie 🤡
Wyjebane 😎👍
Jakby usunąć covid i wyrok TK to nie wiem czy byłbym wstanie powiedzieć gdzie one są po samych urodzeniach
A co Ty zrobiłeś aby zwiększyć dzietność w Polsce?
https://preview.redd.it/51kgzgz3jezf1.png?width=172&format=png&auto=webp&s=f1874820e766ea2b0fcd18b2f5117e7dccc0f515
Ktoś wie co się stało w okolicach grudnia 2017? Czemu doszło do tak gwałtownej zmiany w ilości urodzonych dzieci?
Oprócz tego, co w komentarzach, to ja jeszcze nadmienię, że w latach 90. też był niż, więc logiczne, że jest mniej kobiet, które teraz same mogą stać się matkami.
Co się stało w 2016/2017 ?
Pora na comiesięczną dyskusję o spadku dzietności
Spoiler: nic z niej nie wyniknie
Spoiler2: bez srogiej rewolucji dzietność nie urośnie
Dla chłopa bez znaczenia
To bardzo proste brak perspektywy własnego mieszkania.
PRL przynajmniej taką dawał czekało się 10 15 lat ale wreszcie się miało teraz nie.
Nic dziwnego po tym co się dzieje w tym kraju.
W moim srodowisku dzieci pojawiaja sie, zapewne calkiem przypadkowo, PO normalnym mieszkaniu. Z cala pewnoscia nie jest to zadna prawidlowosc i klitka 25m2 na zadupiu z kredytem na 30lat jest w pelni wystarczajaca na 3 bombelki przeciez KIEDYS ludzie tak robili wiec napewno nadal by mogli 🙂
W mojej bańce większość osób ma mieszkania i bilans jest taki, że dzieci nie ma nikt, bo wszyscy są wygodni i nikomu po prostu się nie chce.
Widze, ze eksperci od dzietności się znaleźli
>ludzie nie chcą rodzić dzieci bo szpitale są daleko lub nie fajne
O mój….
Ludzie nie chcą mieć dzieci bo to inwestycja na przynajmniej 20+ lat finansowa nowo-człowieka , a emocjonalna na całe życie.
26 lvl here I dlaczego miałbym swoje młode lata spędzać na zmienianiu pieluch i nieustannym krzyku?
W dodatku widmo wojny, skrajnej prawicy która chce decydować wiek emerytalny od dzietności – wcale nie zachęca nikogo by mieć lub rodzić w tym kraju dzieci.
Do czego odnosił się wyrok TK bo nie pamiętam?
Polacy po prostu się poddali po 2018.
Ostatni zamyka drzwi.
I to jest ten wykpiwany “strajk kobiet”. Bardzo dobrze.
Co się stało w 2017, że liczba urodzeń zaczęła spadać?
Zacznijmy od tego że lata 2016/2018 to ostatnie lata kiedy dzieci wyżu powojennego (urodzeni ok 1980 w gorę) już mają dzieci.
Kolejne młodsze pokolenia (urodzeni ok 1990-1995), których jest sporo mniej wlasnie nie wiążą się, nie zakładają rodzin.
To jest pokolenie wychowane na internecie, komputerach, social mediach.
To jest główna przyczyna zapaści a nie tak jak niektórzy piszą ze jedyny powód to drogie mieszkania. Owszem jest to powód ale nie główny. Głównym jest nieco inna mentalność młodszych pokoleń czy sposob ich wychowania “na miękko” przez rodziców.
240k miesięcznie?
To ogólnoeuropejski trend, którego nie da się zahamować. Kilka krajów jeszcze rośnie, ale już tylko dzięki masowej migracji. Ludzie w rozwiniętych państwach zrozumieli, że rozmnażanie się dla samego rozmnażania nie ma sensu. Przez stulecia ludzie rodzili się, cierpieli przez znaczną część życia (często żyjąc w potwornych warunkach), umierali, kolejne pokolenia powtarzały ten cykl – i w sumie nie wiadomo po co. Poprzednie pokolenia odurzały się rozmaitymi koncepcjami religijnymi, żeby widzieć sens w cierpieniu i życiu, w powtarzaniu tej karuzeli pokoleń bez głębszej refleksji albo z konieczności (dzieci jako zabezpieczenie na przyszłość przy braku systemu emerytalnego, przymus społeczny). Młode pokolenia widzą rzeczywistość bardziej realistycznie.
Najgorzej, że cała gospodarka, a przede wszystkim system świadczeń społecznych od kilkudziesięciu lat były oparte na założeniu o przyroście liczby ludności albo przynajmniej o zastępowalności pokoleń. Wkręciliśmy się w sytuację bez wyjścia.
Mamy nadwtzke ludzi z ukrainy. 1,5mln? To jest niska dzietnisc zalatana na jakies 10 lat. Gdzie problem?
Ludzie urodzeni w 1983(szczyt wyżu demograficznego) mają 42 lata. To nie jest wiek, kiedy ma się dużo dzieci.
Czemu nikt nie rusza tych nadmiarowych zgonow w czasie covidu? To najwieksza “afera” rządów pissu.
Wina mediów społecznościowych (Fb, insta), wpływ tego gówna na interakcję między ludzkie jest ogromny
Rozwiązanie to oczywiście ograniczenia, ale kto się na to zgodzić lobby ukatrupi każdą próbę zmiany
Jest jeszcze opcja obowiązkowego poboru do wojska dla wszystkich młodych wchodzących w dorosłość z wyjątkiem kobiet obecnie wychowujących dzieci i meszczyzn w przypadku kiedy są jedyną osobą pracującą w rodzinie
Studenty też, może z Wyjątkiem przyszłych lekarzy i pielęgniarek. chcesz darmowe studia, wykaż że na nie zasłużyłeś
Wskaźnik dzietności od razu by skoczył do góry
No i dobre wiesci, skonczy sie gadanie o 40 milionowym panstwie ktorym nigdy nie bylismy.
A ciagla onanizacja statystykami na temat liczby urodzen na tym subie staje sie uciazliwa.
Unpopular opinion: dzieci się nie rodzą, bo kobiety obecnie mogą się po prostu nie decydować na dzieci, albo mieć ich absolutnie minimalną liczbę.
Nic nie pomogą banalne recepty typu tanie mieszkania, albo więcej żłobków. W ogóle problem jest cholernie trudny, bo wynika z tego, że dostałyśmy wybór, czy chcemy być uwiązane przez ogromną część życia, czy też nie. I niestety, ale większość wybierze bramkę numer dwa.
Każda ciąża to cholerne obciążenie dla organizmu, dodatkowe kilogramy, które nie chcą zejść, rozwalone pół organizmu, a potem atrakcje typu nietrzymanie moczu, rozejście mięśni brzucha, czy nawał pokarmu. Następnie masz szereg przyjemności społecznych. Na przykład, zostajesz zredukowana z pozycji pełnoprawnego człowieka do pozycji “mamy Antosia i Zosi”, przestajesz funkcjonować jako odrębny byt, a dniami i nocami rządzi potomstwo. Nie śpisz po nocach, zajmujesz się wymiotami, biegunkami, buntem dwulatka, ząbkowaniem, fochami, płaczami i lękiem separacyjnym. Skarżyć się nie wolno. Nie ma takiej możliwości. Za wyjazd na delegację oberwie ci się równo od matki, babki, teściowej i przypadkowego babsztyla w Internecie.
Dodajmy do tego kompletny i totalny odpierdol, który zadział się w ostatnich dwóch dekadach w społeczeństwie: masz ogarnąć sama, masz nie narzekać, masz latać na siłownię i zdrowo się odżywiać. Masz mieć makijaż, paznokcie i wbijać się w dżinsy z liceum, bo inaczej sama sobie będziesz winna, że cię chłop z tym majdanem na łbie zostawił.
Dodatkowo dziecko masz nakarmić specjalną dietą (bo niejadek), zapewnić wsparcie emocjonalne i zrozumienie, kiedy drze się o 7:25 rano, że nie założy rajtek (bo ma prawo do emocji), karmić piersią do 3 roku życia (bo wszystko dla zdrowia dziecka) i oczywiście na żądanie (bo tak radzi WHO i wszystkie ekspertki), znaleźć czas na wspólne pasje (dla rozwoju dziecka), oraz codziennie funkcjonować jako szofer (bo dziecko nie przeżyje samodzielnie drogi na zajęcia).
Trochę koloryzuję. Ale tylko trochę. Mam jedno dziecko i choćby mi Zandberg wraz z Kaczyńskim dali mieszkanie 100m2 – ja podziękuję za drugą turę.
Tak na serio, kogoś dziwi, że mało kobiet ma ochotę na takie atrakcje?
A ponoć Polska była zielona wyspą w 2008r. i kryzysu nie było.
Po dzisiejszym stanie w korku mówię i dobrze!