rok 2015: liczba urodzeń 369 tyś
rok 2025: liczba urodzeń 238 tyś
oczywiście urodzenia żywe
Kielce:
rok 2015: liczba urodzeń 1703
rok 2024: liczba urodzeń 1131
greetings_from1 on
Z jednej strony: mniejsza dzietność, więc nie ma potrzeby utrzymywania tylu oddziałów położniczych.
Z drugiej: jak kobiety mają się decydować na dziecko, kiedy masz w perspektywie to, że od najbliższej porodówki dzieli cię kilkadziesiąt km i może to stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia matki?
zyraf on
Brazna alkoholowa tez w kryzysie, wiec jednak prezes nie mial racji, ze dziewczyny nie rodza dzieci bo wola dac w szyje.
No kto by pomyslal.
szansky on
skoro dzietność spada to może to dobra opcja? nie wiem nie znam się.
marc_the_hitchhiker on
Ponad połowa powiatów województwa świętokrzyskiego nie ma ani jednej porodówki. Nie rodzą się dzieci, więc zamykamy porodówki – nie ma dostępu do opieki okołoporodowej, więc podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka jest trudniejsze.
Europa średnio wydaje około 10% PKB na publiczną ochronę zdrowia, a my 6,3%. Państwo się zwija, dostęp do usług publicznych jest coraz gorszy, Polska powiatowa wymiera, za to ceny mieszkań w miastach wystrzeliły w górę, więc jak już ktoś chce uciec do miasta, to i tak nie może sobie na to pozwolić. Jest to szczególnie dotkliwe w Świętokrzyskiem, gdzie mamy wysokie bezrobocie, niskie średnie płace i jedne z najwyższych cen nieruchomości w stosunku do zarobków.
No tak, dzieci to przyszłość, w którą trzeba inwestować i dla której się poświęcać. Tak długo, jak to ktoś inny inwestuje i poświęca. Nie będę przecież płacić za porodówkę, z której korzysta tylko jedna kobieta miesięcznie /s
Rarog1000101 on
Ależ mnie denerwuje podejście, że niska dzietność to w jakiś sposób usprawiedliwia. Hańba wam…
lemmikki1234 on
Tak to jest jak ze strategii rozwoju robimy biznes. O ile nie zmienimy podejścia i przestamiemy patrzeć wyłącznie na opłacalność oddziałów, to demografia nawet nie drgnie. Tak samo szkoły, typowa strategia to “po co budować nowe szkoły skoro jest mniej uczniów” i lokalnie gdzie szkoła ma ponad 1000 uczniów podpierają się uogólnioną statystyką dla kraju.
9 commenti
rok 2015: liczba urodzeń 369 tyś
rok 2025: liczba urodzeń 238 tyś
oczywiście urodzenia żywe
Kielce:
rok 2015: liczba urodzeń 1703
rok 2024: liczba urodzeń 1131
Z jednej strony: mniejsza dzietność, więc nie ma potrzeby utrzymywania tylu oddziałów położniczych.
Z drugiej: jak kobiety mają się decydować na dziecko, kiedy masz w perspektywie to, że od najbliższej porodówki dzieli cię kilkadziesiąt km i może to stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia matki?
Brazna alkoholowa tez w kryzysie, wiec jednak prezes nie mial racji, ze dziewczyny nie rodza dzieci bo wola dac w szyje.
No kto by pomyslal.
skoro dzietność spada to może to dobra opcja? nie wiem nie znam się.
Ponad połowa powiatów województwa świętokrzyskiego nie ma ani jednej porodówki. Nie rodzą się dzieci, więc zamykamy porodówki – nie ma dostępu do opieki okołoporodowej, więc podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka jest trudniejsze.
Europa średnio wydaje około 10% PKB na publiczną ochronę zdrowia, a my 6,3%. Państwo się zwija, dostęp do usług publicznych jest coraz gorszy, Polska powiatowa wymiera, za to ceny mieszkań w miastach wystrzeliły w górę, więc jak już ktoś chce uciec do miasta, to i tak nie może sobie na to pozwolić. Jest to szczególnie dotkliwe w Świętokrzyskiem, gdzie mamy wysokie bezrobocie, niskie średnie płace i jedne z najwyższych cen nieruchomości w stosunku do zarobków.
https://preview.redd.it/kef5ahrtrxtg1.png?width=960&format=png&auto=webp&s=926eb6c4321b85f444c6a729bf2d8e5eb628646e
może to dlatego, że mniej dzieci się rodzi?
No tak, dzieci to przyszłość, w którą trzeba inwestować i dla której się poświęcać. Tak długo, jak to ktoś inny inwestuje i poświęca. Nie będę przecież płacić za porodówkę, z której korzysta tylko jedna kobieta miesięcznie /s
Ależ mnie denerwuje podejście, że niska dzietność to w jakiś sposób usprawiedliwia. Hańba wam…
Tak to jest jak ze strategii rozwoju robimy biznes. O ile nie zmienimy podejścia i przestamiemy patrzeć wyłącznie na opłacalność oddziałów, to demografia nawet nie drgnie. Tak samo szkoły, typowa strategia to “po co budować nowe szkoły skoro jest mniej uczniów” i lokalnie gdzie szkoła ma ponad 1000 uczniów podpierają się uogólnioną statystyką dla kraju.