Skoro dostała się pleśń, to znaczy, że opakowanie jest uszkodzone. Na opakowaniu jest termin przydatności do spożycia po otwarciu, więc w czym problem?
lordbaysel on
Darmowe antybiotyki
AgreeableScallion603 on
Nie ma nic lepszego niż odrobina penicyliny do tostu
Ok_Consideration2340 on
Przecież to jest chleb pleśniowy. To nie są tanie rzeczy. A ty jeszcze narzekasz?
KittyComannder on
7 ziaren i 1 grzyb
WiesniakzPrzekolna on
Chleb 7 pleśni – przysmak prosto z Francji, idealny do konsumpcji wina i sera z niebieską pleśnią
podlaski-dzikus on
Moje majtki kiedy przeszacuje tego jednego bąka…
AernithRawaxe on
Albo po prostu w piekarni spieprzyli sprawę i zafoliowali jeszcze ciepły chleb 🙂
LaserRock46AND2 on
W składzie jest sok jabłkowy w proszku, może źle się sprawdza jako zamiennik cukru
danonck on
Nie ufam produktom z biedry, zwłaszcza jeśli chodzi o mięso czy pieczywo. Suchych produktów też unikam, bo zdarzają się mole.
Sphiniix on
Zawsze mi przykro patrzeć na jedzenie które trzeba wywalić
nettle-tea-enjoyer on
ehhhh *rozsuwa rozporek*
LooserNumberOne on
No przecież data minimalnej trwałości w porządku, 04.06. 😛
W każdym sklepie trafisz też na produkty “po terminie”, Dlatego zawsze sprawdzam daty ważności (a gdy nie sprawdzę, praktycznie zawsze kupuję coś przeterminowanego :/).
wilaxa on
Ta pleśń tylko oznacza, że chleb nie jest najgorszej jakości. Moja małżonka swego czasu przeprowadziła eksperyment na chlebie tostowym. Postanowiła sprawdzić ile czasu trzeba aby sie zepsuł. Położyła nierozpakowany bochenek w wilgotnym, ciemnym i o pokojowej temperaturze miejscu. Po trzech miesiącach nastąpił proces czegoś w rodzaju hibernacji. Sflaczał, ale pleśń go nie ruszyła. Ziarno i mąka z niego, bez przeprowadzenia procesu fermentacji, a następnie pieczenia, nie jest dobrym dla nas pokarmem. Drożdże czyli grzyby od zarania pozwalały zmieniać właściwości zbóż tak by były dla nas strawne. Dziś zastąpiliśmy je ulepszaczami chemicznymi, poprawiającymi konsystencję wypieku i jego smak. Czyniącymi jednak go ciężkostrawnym i szkodliwym dla zdrowia pokarmem. W efekcie mamy plagę ludzi z chorobliwa nadwagą i wysyp wszelkiego rodzaju nowotworów układu pokarmowego. Chleb z obrazka faktycznie nie jest pierwszej świeżości, ale jego producent dba o standardy jakości w jakimś tam stopniu. Bo trawienie to w sumie psucie sie jedzenia w żołądku, rozkładanie go. W ogromnym stopniu robią to mikroby symbiotyczne naszego organizmu. Jeśli pleśń sie jakoś uchowała, to i one jakoś pomogą nam to strawić. W domu mojej babci, chleb pieczono raz na dwa tygodnie. Zimą po tygodniu był czerstwy ale nie pleśniał. Latem odkrajano spleśniałe kawałki i karmiono nimi zwierzęta gospodarcze. Zamierzchłe to czasy, nie było alergii, depresji, otyłości, a i z głupot nikt afer nie robił.
15 commenti
Dubajski chleb
Skoro dostała się pleśń, to znaczy, że opakowanie jest uszkodzone. Na opakowaniu jest termin przydatności do spożycia po otwarciu, więc w czym problem?
Darmowe antybiotyki
Nie ma nic lepszego niż odrobina penicyliny do tostu
Przecież to jest chleb pleśniowy. To nie są tanie rzeczy. A ty jeszcze narzekasz?
7 ziaren i 1 grzyb
Chleb 7 pleśni – przysmak prosto z Francji, idealny do konsumpcji wina i sera z niebieską pleśnią
Moje majtki kiedy przeszacuje tego jednego bąka…
Albo po prostu w piekarni spieprzyli sprawę i zafoliowali jeszcze ciepły chleb 🙂
W składzie jest sok jabłkowy w proszku, może źle się sprawdza jako zamiennik cukru
Nie ufam produktom z biedry, zwłaszcza jeśli chodzi o mięso czy pieczywo. Suchych produktów też unikam, bo zdarzają się mole.
Zawsze mi przykro patrzeć na jedzenie które trzeba wywalić
ehhhh *rozsuwa rozporek*
No przecież data minimalnej trwałości w porządku, 04.06. 😛
W każdym sklepie trafisz też na produkty “po terminie”, Dlatego zawsze sprawdzam daty ważności (a gdy nie sprawdzę, praktycznie zawsze kupuję coś przeterminowanego :/).
Ta pleśń tylko oznacza, że chleb nie jest najgorszej jakości. Moja małżonka swego czasu przeprowadziła eksperyment na chlebie tostowym. Postanowiła sprawdzić ile czasu trzeba aby sie zepsuł. Położyła nierozpakowany bochenek w wilgotnym, ciemnym i o pokojowej temperaturze miejscu. Po trzech miesiącach nastąpił proces czegoś w rodzaju hibernacji. Sflaczał, ale pleśń go nie ruszyła. Ziarno i mąka z niego, bez przeprowadzenia procesu fermentacji, a następnie pieczenia, nie jest dobrym dla nas pokarmem. Drożdże czyli grzyby od zarania pozwalały zmieniać właściwości zbóż tak by były dla nas strawne. Dziś zastąpiliśmy je ulepszaczami chemicznymi, poprawiającymi konsystencję wypieku i jego smak. Czyniącymi jednak go ciężkostrawnym i szkodliwym dla zdrowia pokarmem. W efekcie mamy plagę ludzi z chorobliwa nadwagą i wysyp wszelkiego rodzaju nowotworów układu pokarmowego. Chleb z obrazka faktycznie nie jest pierwszej świeżości, ale jego producent dba o standardy jakości w jakimś tam stopniu. Bo trawienie to w sumie psucie sie jedzenia w żołądku, rozkładanie go. W ogromnym stopniu robią to mikroby symbiotyczne naszego organizmu. Jeśli pleśń sie jakoś uchowała, to i one jakoś pomogą nam to strawić. W domu mojej babci, chleb pieczono raz na dwa tygodnie. Zimą po tygodniu był czerstwy ale nie pleśniał. Latem odkrajano spleśniałe kawałki i karmiono nimi zwierzęta gospodarcze. Zamierzchłe to czasy, nie było alergii, depresji, otyłości, a i z głupot nikt afer nie robił.