
E’ la prima volta che vedo una cosa del genere, la settimana scorsa hanno provato anche a forzare una mancia con un timbro "SERVIZIO NON INCLUSO" sulla ricevuta. A Cracovia hanno i camerieri incatenati e non li pagano, oppure è già la norma mungere i polacchi?
https://i.redd.it/nzfxv9noyz0g1.png
di kocieTexty
22 commenti
To normalne w restauracjach jeżeli przychodzą grupy. Było was więcej niż 6 osób?
Jednak co góralskie, to góralskie. Wyskakuj z dutków.
Polacy lubią być dojeni 🙂
Tak, spotkałem się z tym wielokrotnie. Często jest to przy stolikach powyżej jakiejś ilości osób (np. 6+), ale widziałem też takie gdzie jest sztywne +10%.
To jak w Polska, to Góralin!
Proszę nie chować nazwy tylko bezpośrednio podać, która to knajpa – żeby omijać szerokim łukiem.
Jeżeli była to grupa i poinformowali was z góry, że przy eventach/grupach do rachunku dolicza się dodatkowe 10% to jest to bardzo w porządku.
Nienawidzę kultury napiwków. W Polsce to jeszcze jest spoko, nikt cię nie pobije za brak dziesięciu złotych za dostawę Uber Eats, ale w Stanach parówy potrafią ci nasrać do jedzenia jeśli nie wyślesz im drugiej wypłaty przed tym pierdolonym dostarczeniem posiłku.
1) Można nie dać tego ‘normalnego’ napiwku na koniec
2) Wiem, że dla niektórych może to być straszny szok ale, można też po prostu wstać i wyjść jeśli jeszcze się nie zamówiło
ja wczoraj zjadłem małego bezmięsnego burgera, bez napoju ani niczego innego, za 32 złote. Taki sobie humiliation kink
Zlituj sie usun, to za chwile bedzie podatek ze cepry musza placic góralom za pomyslenie tylko o zakopanem hej!
Spoko, normalnie dałbym pewnie więcej, ale jak chcą hardcodować 10% to spoko.
Obowiązkowe 10% to zwykły scam. Po prostu podajcie wyższe ceny w menu i wiesz ile zapłacisz. Powinno to być dawno zdelegalizowane za wprowadzanie w błąd
Przecież to normalne w pulapkach na turystów a na taką trafiłeś
Dość popularne w restauracjach, ale zwykle od X osób. Ale skoro jest wliczony serwis, to ja napiwku już dawać nie muszę.
Po prostu wyjdź stamtąd. Może nawet awanture zrób. Patologiczna kultura Amerykańska przelewająca się na Polskę to okropny znak.
Akurat jadę do Krakowa za niedługo, która to knajpa to będę wiedział by unikać.
Rozszerza się to jak plaga, bo pracodawcom prościej to dorzucić niż zapłacić pracownikom.
Parę tygodni temu na lotnisku we Frankfurcie kupowałem wodę w zwykłym kiosku, nie dość że mała woda coś koło 5 euro to jeszcze pyta mnie o napiwek a proponowane opcje to jakieś 18, 23, 28 procent… Za co qrwa ja się pytam? Za to że sam poszedłem, wzialem wodę i zaniosłem do kasy a kasjer zrobił to co należy do jego obowiazkow zawodowych i ta wodę zeskanowal?
To wygląda jak opłata za obsługę większych grup na imprezie, a nie napiwek. Powiedziałbym, że to normalny widok od lat w restauracjach.
Kolejna idiotyczna moda do ruchania klientow przywieziona z zachodu
Szturchać gUrali prętem. W życiu więcej w Polsce góry nie pojadę przez te ich pazerność.
A nie można tego po prostu dopisać do ceny każdego dania w menu? W ten sposób z góry wiem ile zapłacę, a nie muszę się kurwa gimnastykować i doliczać jeszcze jakieś procenty (tak, doliczenie 10% jest banalne, ale wciąż po kij mam to robić)