Mój kot sam się wyprowadza. Przywilej posiadania domu w dużym mieście.
notveryamused_ on
Kiedy mieszkałem u rodziców, kot miał cały ogródek dla siebie, ale generalnie idealnie trzymała się posesji. Tylko czasem wychodziła za płot wyjadać bogatym sąsiadom ich rybki z sadzawki, którą się bardzo opiekowali xD, a poza tym to leżała na bramie, dostając głaski od przechodniów, i wracała na noc.
Teraz mieszkam w małym mieszkaniu i często mnie nie ma w domu, szalenie chciałbym kitka, ale przez warunki raczej by się zanudził u mnie. Natomiast tak, dwójka sąsiadów wyprowadza koty na smyczy i koteły sobie chillują. Chociaż to raczej rzadkie — raz zagadałem, sąsiad mówi, że ma dwa koty, jeden uwielbia wychodzić, drugi kategorycznie odmawia.
NoWeekend7614 on
Słusznie. Wypuszczanie kotów luzem, szczególnie na terenach wiejskich i podmiejskich zagraża miejscowemu ptactwu i małym ssakom
Tapirzok on
Ja bym chciała, ale mieszkam w mieszkaniu na 3 piętrze bez windy i ciężko mi przekonać moje koty do wychodzenia. Kilka razy próbowałam je wynieść w kontenerku na dziedziniec naszego bloku ale raczej były mocno zestresowane. Jakieś rady od kogoś kto wytrenował koty do wychodzenia w podobnych warunkach?
princess_k_bladawiec on
Solidny bochen, 10/10. Jean Valjean kradłby jak wściekły..
Strange_Counter1024 on
gdy mój kotek żył, to woziłem go wózkiem dla zwierząt na działkę, tam zapinałem mu szelki i sobie chodził na tych szelkach, więc da się. Kot może się przyzwyczaić i czerpać radość, a jednocześnie mieć zapewnione bezpieczeństwo
LetsRockDude on
Nie, nasze obecne kotki to byłe dzikuski, które boją się otwieranych drzwi odkąd doświadczyły mieszkania w domu. Ale zdecydowanie szanuję za wyprowadzanie ich na smyczy jeśli tego potrzebują, bo nie ma nic gorszego dla zdrowia i życia kota niż puszczanie go samopas. Cieszę się, że ludzie zaczynają być coraz bardziej odpowiedzialni. 🙂
JohnyBravo84Pl on
Kiedyś wyprowadzałem, ale później nauczył się przy nodze chodzić, to już smycz była zbyteczna.
Vollgrav on
Z psem jest tak że jak go ciągniesz to pójdzie we wskazanym kierunku. Z kotem jest tak, że jak go ciągniesz to co najwyżej nie pójdzie w kierunku przeciwnym.
Both-Variation2122 on
Próbowałem. Szelki to był paraliż i gleba na plecy. Najdalsze wyjście to ze dwa piętra po klatce schodowej przed paniczną ucieczką i pomyleniem pięter, zakończonym dobijaniem się do drzwi sąsiada. Za drzwiami mieszkania to czekał tylko diaboł-weterynarz zabijający wszelką ciekawość świata.
tak, czasem. aktualnie mieszkam w mieszkaniu z balkonem, więc najczęściej wobbly syn po prostu tam chilluje zamiast wychodzić na spacerki.
gabcie on
Chciałabym, ale moja to dzikuska, która ledwo co się przekonała do głaskania, jak się pozwoli wziąć na ręce, będzie można o tym pomyśleć
Beginning-Form6526 on
Nie, przypałętał się sam 12 lat temu z rodzeństwem jak mieli kilkanascie tygodni i zamieszkali w szopie wiec ewidentnie daje sobie rade samemu.
A i do wszystkich co płaczą o to że kot to drapieżnik: nie zesrajcie się. Ani to jedyny drapieżnik ani nie stwarza zagrożenia z dala od ludzi bo są mocno terytorialne a jak się martwicie o różnorodność biologiczną w środowisku to was zmartwię ale ona w miastach już dawno nie występuje i mało mnie interesuje czy wypuszczając kota wybije on 2 czy 40 szczurów i latających szczurów (gołębi)
14 commenti
Mój kot sam się wyprowadza. Przywilej posiadania domu w dużym mieście.
Kiedy mieszkałem u rodziców, kot miał cały ogródek dla siebie, ale generalnie idealnie trzymała się posesji. Tylko czasem wychodziła za płot wyjadać bogatym sąsiadom ich rybki z sadzawki, którą się bardzo opiekowali xD, a poza tym to leżała na bramie, dostając głaski od przechodniów, i wracała na noc.
Teraz mieszkam w małym mieszkaniu i często mnie nie ma w domu, szalenie chciałbym kitka, ale przez warunki raczej by się zanudził u mnie. Natomiast tak, dwójka sąsiadów wyprowadza koty na smyczy i koteły sobie chillują. Chociaż to raczej rzadkie — raz zagadałem, sąsiad mówi, że ma dwa koty, jeden uwielbia wychodzić, drugi kategorycznie odmawia.
Słusznie. Wypuszczanie kotów luzem, szczególnie na terenach wiejskich i podmiejskich zagraża miejscowemu ptactwu i małym ssakom
Ja bym chciała, ale mieszkam w mieszkaniu na 3 piętrze bez windy i ciężko mi przekonać moje koty do wychodzenia. Kilka razy próbowałam je wynieść w kontenerku na dziedziniec naszego bloku ale raczej były mocno zestresowane. Jakieś rady od kogoś kto wytrenował koty do wychodzenia w podobnych warunkach?
Solidny bochen, 10/10. Jean Valjean kradłby jak wściekły..
gdy mój kotek żył, to woziłem go wózkiem dla zwierząt na działkę, tam zapinałem mu szelki i sobie chodził na tych szelkach, więc da się. Kot może się przyzwyczaić i czerpać radość, a jednocześnie mieć zapewnione bezpieczeństwo
Nie, nasze obecne kotki to byłe dzikuski, które boją się otwieranych drzwi odkąd doświadczyły mieszkania w domu. Ale zdecydowanie szanuję za wyprowadzanie ich na smyczy jeśli tego potrzebują, bo nie ma nic gorszego dla zdrowia i życia kota niż puszczanie go samopas. Cieszę się, że ludzie zaczynają być coraz bardziej odpowiedzialni. 🙂
Kiedyś wyprowadzałem, ale później nauczył się przy nodze chodzić, to już smycz była zbyteczna.
Z psem jest tak że jak go ciągniesz to pójdzie we wskazanym kierunku. Z kotem jest tak, że jak go ciągniesz to co najwyżej nie pójdzie w kierunku przeciwnym.
Próbowałem. Szelki to był paraliż i gleba na plecy. Najdalsze wyjście to ze dwa piętra po klatce schodowej przed paniczną ucieczką i pomyleniem pięter, zakończonym dobijaniem się do drzwi sąsiada. Za drzwiami mieszkania to czekał tylko diaboł-weterynarz zabijający wszelką ciekawość świata.
Mój boi się wyjść na balkon, a co dopiero spacer.
https://preview.redd.it/dzkzwm4s02jf1.jpeg?width=1920&format=pjpg&auto=webp&s=3bbc216a2d7cee35ec7f6624e8f7c51d62c1b4ee
tak, czasem. aktualnie mieszkam w mieszkaniu z balkonem, więc najczęściej wobbly syn po prostu tam chilluje zamiast wychodzić na spacerki.
Chciałabym, ale moja to dzikuska, która ledwo co się przekonała do głaskania, jak się pozwoli wziąć na ręce, będzie można o tym pomyśleć
Nie, przypałętał się sam 12 lat temu z rodzeństwem jak mieli kilkanascie tygodni i zamieszkali w szopie wiec ewidentnie daje sobie rade samemu.
A i do wszystkich co płaczą o to że kot to drapieżnik: nie zesrajcie się. Ani to jedyny drapieżnik ani nie stwarza zagrożenia z dala od ludzi bo są mocno terytorialne a jak się martwicie o różnorodność biologiczną w środowisku to was zmartwię ale ona w miastach już dawno nie występuje i mało mnie interesuje czy wypuszczając kota wybije on 2 czy 40 szczurów i latających szczurów (gołębi)